komentarzy 13

  1. Cujo
    04/01/2011
    Odpowiedz

    Co zrobić. Poprzedni Tron, jak napisałaś, był dzieckiem swoich czasów, a część druga wzorowo kontynuuje tą tradycję.
    Takie już mamy dzisiaj czasy. Wrzuć do kotła masę efektów specjalnych, dodaj malutką szczyptę logiki, sensu i fabuły, okraś 3D i masz film, który zarobi miliony. Co z tego, że wydmuszka, i że nie trafia do konesera. Ważne, że zarabia i trafia do lwiej części populacji kuli ziemskiej, która – nie bójmy się tego powiedzieć – jest ciemną masą i wymagania ma małe.

  2. 04/01/2011
    Odpowiedz

    Cujo, sprawiłeś, że poczułem się jak ktoś zupełnie wyjątkowy;)
    Miałem ogromne wymagania i zostały one spełnione w 100%. Może dlatego, że nie oczekiwałem rewolucyjnej, oryginalnej fabuły. Nie szukałem świetnie napisanych ról, wielowarstwowych postaci, wielopoziomowej intrygi i nagłych zwrotów fabularnych. Tego w pierwszym „Tronie” przecież nie było.

    Była za to przygoda, zabawa, świetne wizualia. To samo odnaleźć można w kontynuacji, oprawione dodatkowo w kapitalną muzykę Daft Punk. „Tron: Dziedzictwo” jest na tyle nowoczesny, na ile powinien, i na tyle składa hołd swemu poprzednikowi, na ile jest to niezbędne.

  3. Anirul
    04/01/2011
    Odpowiedz

    D’mooN, nie odwracaj Trona ogonem. :) Na czym polegał ‚ogrom’ Twoich oczekiwań? Estetyki i muzyki to można od teledysków wymagać, nie kina.
    Ja też nie szukałam rewolucyjnej, oryginalnej fabuły, ani świetnie napisanych ról, itp., itd. Oczekiwałam natomiast choć przyzwoitej fabuły i sympatycznych postaci. A tu (poza tą stroną wizualną i muzyką) DNO! Owszem, w pierwszym „Tronie” były przygoda i zabawa. Oraz KLIMAT. Tutaj była po prostu nuda i dialogi takie, że co drugi parskałam i znacząco patrzyłam na mego towarzysza niedoli. Mój ulubiony, gdyż niezamierzenie doskonale podsumowuje „Tron: Legacy”, to wypowiedziane przez Bridgesa: „Tron, what have you become?!’. :))
    Naprawdę jakieś podstawowe wymagania trzeba wobec kina mieć. Nawet rozrywkowego (taki Indiana Jones też miał masę dziur i nieścisłości, ale mimo to nie można mu odmówić inteligencji i humoru np.). Inaczej niedługo będziemy dostawać już same Transformery.

  4. 04/01/2011
    Odpowiedz

    Można oczekiwać i od kina. Niedawno spotkałem się z opinią, że filmy Aronofskiego są właśnie takimi audiowizualnymi bombami, że fabularnie to żadna rewelacja – ale mimo to są dobre. Nie porównuję oczywiście „T:L” do filmów Darrena, tylko zetknięcie się z każdym filmem to właśnie taki test oczekiwań.
    Jaki były moje? Oczekiwałem właśnie takiego teledysku – spiętego klamrą pretekstowej fabuły, ale drażniącego zmysły. Dodatkowo trzeba oddać Kosinskiemu, że udało mu się przywołać ducha pierwowzoru. Naiwnej, bajkowej i nieco rycerskiej historii. Prostej? Sztampowej? Oczywiście!
    Dla mnie to jednak nie wada.

  5. Anirul
    04/01/2011
    Odpowiedz

    Ok, rozumiem. Ale ja nie poczułam tego ducha pierwowzoru, a pamiętam więcej niż sentyment, gdyż ostatnio widziałam pierwszego „Trona” jakoś z rok temu. Nie nazwałabym też oczekiwania teledysku ‚ogromnym’ wymaganiem, bo za taką kasę i angażując Daft Punk to było akurat pewne.
    Nie wiem, może faktycznie ja już stara jestem, ale dla mnie taki teledysk to za mało na film, na kino.
    Co do Aronofskiego, to ja jednak widzę tam coś więcej, no może poza „Żródłem” ;), ale to, IMHO, też było coś więcej niż tylko audiowizualna bomba – znowu użyję magicznego, wprawdzie trudnego do zdefiniowania, ale dla mnie super ważnego słowa: klimat. :)

  6. 04/01/2011
    Odpowiedz

    A co jeśli ja ten niedefiniowalny ‚klimat’ tam znalazłem?:)

  7. Anirul
    04/01/2011
    Odpowiedz

    Oj tam, oj tam, pewnie bardzo go tam chciałeś i sobie dopowiedziałeś. ;) Chociaż nie, ja przecież też bardzo chciałam, ale mi szybko przeszło. No to nie wiem, co najwyżej mogę się zdziwić niepomiernie. :)

  8. Cujo
    04/01/2011
    Odpowiedz

    Dyskusja chyba sprowadza się do wniosku: wszystko zależy od oczekiwań, które się miało przed pójściem na ten film.
    Ja na pewno mogę powiedzieć, że nie oczekiwałem Transformersów 3, stąd niesmak ;)

  9. 04/01/2011
    Odpowiedz

    Dla mnie film w pełni satysfakcjonujący, dałby rade i bez kina na taśmie vhs tak jak kultowy prekursor. Fabularny koszmar? Fabularny koszmar to jest w Enter The Void i innych filmach które mają jedynie ryć nam w głowach, zamiast dostarczać rozrywki, oddechu i oczarowania. Tron Legacy to dobre kino sf, soft, bez technicznych zagadek, przygoda, ciekawe wątki i postaci. I brdzo się ciesze, bo nieznany mi rezyser zapewnił zastrzyk energii na długo, w przeciwieństwie do ostatnich dzieł Burtona, Gilliama i niestety również Michaela Manna i Scorsese

  10. hunterD
    04/01/2011
    Odpowiedz

    Z tym klimatem w kinie to jest tak jak z magią Świąt Bożego Narodzenia,a przynajmniej u mnie tak jest :) Jak byłem małym chłopcem magia,aura wyjątkowego wydarzenia była, teraz jak podrosłem(zapracowanie , zabieganie, problemy życia codziennego)magia gdzieś się ulotniła i raczej nie prędko wróci.

    Osobiście podobają mi się oba „Trony”.Tego pierwszego oglądałem właśnie jako dziecko kiedy dopiero rodziła się moja fascynacja szeroko pojętym kinem s-f i sentyment pozostanie już do śmierci:).
    Nowy mnie nie zawiódł,bo i wymagania miałem stonowane.A jeśli mi czegoś zabrakło to na pewno nie przebogatej fabuły lecz właśnie scen igrzysk(pojedynków na dyski,wyścigów motocykli, syren itp) tego było zdecydowanie za mało jak dla mnie:)

  11. witek
    05/01/2011
    Odpowiedz

    Niestety wszystko prawda. Filmu oczekiwałem od kilku lat i tak się zawiodłem. Jedynie dla muzyki, wizualnych pejzarzy i Oliwi Wilde warto iść na ten film.

    Pierwsza recenzja która słusznie zauważyła odwołanie do Odyseji kosmicznej 2001! (już myślałem że nikt tego nie zauważy). Zresztą poza tym jest wiele miksów popukulturowych w tym filmie.

    Fabuła, logika i inni aktorzy zawiedli w zasadzie na całej linii. A wymagań wygórowanych nie iałem. A taki reklamowany, hicior (pewnie i tak dobrze zarobił, przez dzieciaków którzy będą mówić WOW, SUPER, lepszy niż Avatar, a pierwszej częsci nie znajć :/ ) Liczyłem na film który dogodzi zarówno dzieciakom, jak i bardziej rozgarniętym. W końcu jakoś fajne Bajki (w końcu to Disney) da się robić, aby się wszyscy dobrze bawili.

    A co do jedynki, orginalnego TRONa, to infantylna fabuła to prawda. Ale należy sobie zdać sprawę, że jedynka to defacto historia prześladowań chrześcijaństwa w starożytnym Rzymie + trochę wariacji (np. zapożyczenia ze Star Wars). Generalnie film o wydźwieku moralnym, z jasnym podziałem dobro/zło i mający jednak zaczepienie w rzeczywistości.

    Mógłbym długo sie rozwodzić o jedynce, może nawet godzin. O Tron Legacy nie ma zabardzo co dyskutować niestety, poza zapożyczeniami z innych filmów (np. w dużej mierze 1 i 3 cześć Matriksa), które i tak w/g mnie są często nietrafione, nie wpisują się dobrze w „rzeczywistość” Trona.

  12. 06/01/2011
    Odpowiedz

    Osobiście uważam, że każda sekunda tego filmu jest doskonała pod względem technicznym. W mojej opinii pojawił się tutaj problem, o którym wiedział juz obecny reżyser trona. Chodzi o fakt, że kino dzieli się na entuzjastów, którzy oglądają filmy dla odczuć duchowych. Będą zadowoleni z filmu o głębokiej fabule, ze zwrotami akcji i przy okazji z efektami.

    Są też ludzie, którzy interesują się designem, grafiką, dla których taki film to hołd składany technologii. Dla tych ludzi ważniejsze jest to „jak” film jest zrobiony, nie to jaką przestawia wartość merytoryczną, czy ujawnia coś czego do tej pory o życiu nie wiedzieliśmy. Dla tych ludzi, ze mną włącznie, Tron:Legacy jest doskonałym pretekstem do tego żeby pójść do kina i przeżywać mentalną masturbację nad efektami specjalnymi za wielkie pieniądze. Dla nas ważne jest jaką technikąfilm był wykonany, treść może być, ale jak jej nie będzie to przynajmniej dialogi nie popsują obrazu :)

    (żeby nie było, lubię kino ambitne(także) i przerysowałem to z dialogami celowo, dla żartu)

    a tutaj wypowiedź samego reżysera: „(…)there’s no location we can go and shoot a scene for this movie.every single shoot of trone had to be built from scratch. So… if you are not interested in design, i don’t think you will have much fun with this film(…)”

Pozostaw odpowiedź Anirul Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *