komentarze 2

  1. Bartek
    31/05/2016
    Odpowiedz

    Obsadowo to właśnie straszna porażka. Tulip była w komiksie amerykańską blond laską – wyemancypowaną, ale jednak. Aktorka, którą obsadzono w jej roli jest z zupełnie innej bajki. Primo, przypomina jakąś mieszankę ziomalki z osiedla i ciotki-klotki. Besides, komiks był chwilami niepoprawny politycznie ale w tym wszystkim samoświadomy – tzn. tam gdzie np. postaci były steteotypowe w swoich zachowaniach czy światopoglądzie (patrz stosunek Jessiego do kobiet i równouprawnienia etc) autorzy poddawali to dyskusji, czasem bohaterowie rozmawiali ze sobą o tym. Jessie jest synem weterana wojny w Wietnamie, jego mentorem jest John Wayne, odpala fajki zippo z wygrawerowanym „fuck communists”… i w filmowej adaptacji dostaje czarnoskórą dziewczynę. Czyli zamiast kontrowersji mamy poprawność polityczną, która kupy się nie trzyma – chyba, że pominą milion wątków w charakterystyce samego Jessiego. Póki co sceny między nim a Tulip są niezręczne – naprawdę nie wiem jak między tą parą miałoby zaiskrzyć.
    Gębodupa – a właściwie jego charakteryzacja – to kolejna porażka. Na widok komiksowego Gębodupy ludzie wymiotowali ;)
    Póki co tylko Cassidy pasuje jak ulał do tego, co widzieliśmy w komiksie.
    No i problem ostatni – pewnie poważnych różnic między komiksowym oryginałem i serialową adaptacją będzie wiele, bo jednak komiks miał niezwykły rozmach w sferze „supernatural”. Serialowo tego nie da się zrobić przy budżetach jakimi dysponują niszowe tytuły. To jednak nie jest „Gra o tron”. Wyjdzie pewnie z tego dramat z elementami fantastycznymi, ale to trochę mało jak przypomnimy sobie choćby komiksowe epizody z Świętym od Morderców.

    • Peat
      28/09/2016
      Odpowiedz

      Cieszę się Bartku, że twoje obawy się nie sprawdziły.

Pozostaw odpowiedź Bartek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *