Jak bardzo unikatowe potrafi być kino australijskie udowodniło nam „Królestwo zwierząt” Davida Michoda, które osobiście uważam za arcydzieło. W przypadku „Snowtown” mamy kontynuację tej samej estetyki wizualnej i tematyki zbrodni. Jednak mimo ogólnego pojęcia na temat tego z czym mam do czynienia, nic nie przygotowało mnie na ten seans…
Archiwum kategorii: recenzje
recenzje i analizy filmów
Cienie przeszłości #3 – Nie oglądaj się teraz
„Nie oglądaj się teraz” to film oparty na opowiadaniu autorstwa Daphne du Maurier, na bazie prozy której powstały takie filmy Hitchcocka jak „Rebeca” czy „Ptaki”. To właśnie tamte: suspens i nienazwana groza są esencją filmu Nicolasa Roega. Filmu, który został okrzyknięty jednym z najlepszych horrorów, jakie nakręcono. To kino, które nie tylko zmusza widza do myślenia, ale również terroryzuje strachem, od którego trudno odwrócić wzrok. Bardzo wyraźne elementy giallo nadają mu nowy wymiar, ale nie mogą być głównym odniesieniem w jego interpretacji, gdyż film Roega jest znacznie dojrzalszy i wspanialszy artystycznie niż największe osiągnięcia włoskiego horroru.
„Drive” – recenzja
W swoim najnowszym filmie Nicolas Winding Refn bawi się gatunkami z lekkością godną Tarantino. Robi to jednak w zupełnie innym, jakże charakterystycznym dla siebie stylu. „Drive” ma niezwykły klimat, jest stylowy, nastrojowy i, jakżeby inaczej, brutalny. Plakaty nie kłamią – to naprawdę niezła jazda.
„Nie Bój Się Ciemności” – recenzja
Miałem jakiś czas temu okazję obejrzeć oryginalną telewizyjną wersję „Don’t Be Afraid of the Dark” z 1973 roku i pamiętam, że pierwszą myślą jaka nasunęła mi się po seansie była: „Tak, temu filmowi zdecydowanie przydałby się remake”. Nie zdziwiły mnie zatem późniejsze informacje jakoby stajnia Guillermo del Toro zainteresowała się tą historią i zdecydowała przewałkować ją na nowo. Świeżo po wizycie w kinie muszę niestety stwierdzić, że… może kolejny remake nie byłby taką najgorszą opcją.
Różne Azji oblicza #10
Dziś o dwóch filmach japońskich, które same w sobie są niezłe, ale koniec końców kryją się za nimi, przynajmniej dla mnie, niespełnione obietnice i oczekiwania. Oto „Cold Fish” Siona Sono oraz „A Slit-mouthed Woman” Koji Shiraishi’ego
„Small Town Murder Songs” – recenzja
„Jane Eyre” – recenzja
Trudno nie znać postaci Jane Eyre. Jeśli ktoś nie czytał powieści Charlotte Bronte, z pewnością trafi prędzej czy później na jedną z osiemnastu ekranizacji kinowych czy dziewięciu telewizyjnych. Wraz z pojawieniem się najnowszej wersji w reżyserii Cary’ego Fukunagi, na usta ciśnie się pytanie o to, czy ta gotycka powieść z połowy XIX wieku może jeszcze wyglądać oryginalnie.
„The Ledge” – recenzja
Zarówno publikowany przez nas trailer jak i wywiad z twórcą „The Ledge” Matthew Chapmanem zapowiadał soczysty thriller z mocnym komentarzem dotyczącym fanatycznej wiary i ateizmu. Niestety produkt końcowy to płytkie filmidełko o dość banalnych dialogach, ślizgające się jedynie po powierzchni tematu, który mógłby mieć niesamowitą siłę oddziaływania.
„Hanna” – recenzja
„Hanna” z pozoru ma wszystko co trzeba. Sprawdzonego reżysera, świetną obsadę aktorską, uzdolnionego operatora kamery i kapitalną ścieżkę dźwiękową, autorstwa jednego z najbardziej rozpoznawalnych duetów na scenie muzyki elektronicznej. Mimo to, jest to film skazany na porażkę.
„We are what we are” – recenzja
„We are what we are” Jorge Michela Grau’a to świetny debiut filmowy, wyznaczający nowy tor dla gatunku horroru opanowanego w ostatnich latach przez slashery robione według tej samej receptury. Nie ma tu wiele krwi, ani scen grozy. Zamiast tego dostajemy bezpardonowy komentarz na temat współczesnego życia w stolicy Meksyku.
„X-Men: Pierwsza klasa” – recenzja
Marvel niezwykle prężnie działa na niwie filmowej, ekranizując co poczytniejsze ze swoich tytułów w dość zawrotnym tempie. Niestety odbija się to na jakości prezentowanych produkcji, które w większości są mierne. Syndrom ten zaczął również dotyczyć serii „X-Men”, która od pewnego czasu notowała tendencję wyraźnie zniżkową. Jednak spieszę donieść, że sytuacja została opanowana. „X-Men: Pierwsza klasa” jest filmem bardzo dobrym!
„Stake Land” – recenzja
Witajcie w „Stake Land” – kraju gdzie nadzieja umiera pierwsza, najbardziej bohaterskim osiągnięciem jest dotrwanie cało do świtu, „religijni” przedstawiciele to gwałciciele, a mityczną ostoją normalności okazuje się jedynie Kanada (choć to akurat nic nowego).




