Archiwum kategorii: zwiastuny

zwiastuny, trailery, teasery, klipy, feauturetty

Big Man Japan – zwiastun

ImageShack

Zamiłowanie Japończyków do filmowych demolek urządzanych przez gigantyczne potwory było dla mnie zawsze jakieś takie niezrozumiałe. Może dlatego, że z punktu widzenia przeciętnego Europejczyka ten naród jest sam w sobie dziwny (i pewnie vice versa) . Być może właśnie z tej miłości do destrukcji Godzilla stała się kulturowym skarbem narodowym przedstawicieli kraju kwitnącej wiśni –  ale patrząc na zwiastun „Big Man Japan” rośnie lub raczej wyrosła jej (jemu?) niezła konkurencja i to wyjątkowa przezabawna. Czytaj dalej Big Man Japan – zwiastun

Wysyp Watchmenowych umilaczy II

ImageShack

Zack Snyder nie próżnuje – im bliżej daty premiery filmu tym częściej pojawia się jakiś filmowy zachęcacz. Czy taka promocja przysłuży się obrazowi? To  trochę tak jak z dawaniem cukierków dziecku – im więcej się ich mu da tym większe prawdopodobieństwo, że skończy się to bólem brzucha lub wizytą u dentysty. Z drugiej strony apetyt rośnie w miarę jedzenia i zapewne na to liczy Snyder – po takiej promocyjnej erupcji ludzie będą walić drzwiami i oknami żeby zobaczyć film. Chociaż ja jestem zdania, iż i bez tej przeładowanej kampanii reklamowej film miałby wzięcie bo nie jest to „jakiś tam” komiks ale dzieło przełomowe dla gatunku posiadające sporą rzeszę zagorzałych fanów. Ale niby czemu ja narzekam? Ja tam się nie boję bólu brzucha ani dentysty i ochoczo wyczekuje kolejnych watchmenowych cukierków (część pierwsza tutaj).

Pojawiły się dwa kolejne plakaty promujące film- pierwszy zdecydowanie lepszy niż poprzedni ( ten niby 'finalny’) a drugi też całkiem całkiem stworzony  z myślą o kinach IMAX (pełna rozdzielczość po kliknięciu na obrazki)
Czytaj dalej Wysyp Watchmenowych umilaczy II

Sundance 2009: „Mary and Max”

ImageShack

Parę dni temu zakończył się festiwal filmowy w Sundance – listę zwycięzców można przeczytać tutaj. W swoich wpisach na temat festiwalu koncentrowałam się głównie na filmach fabularnych ale przecież nie tylko tym Sundance żyje. Oprócz długich metraży, co roku prezentuje także dokumenty i filmy krótkometrażowe zarówno aktorskie jak i animacje. I o przedstawicielu tej ostatniej kategorii chciałabym dzisiaj wspomnieć.
Czytaj dalej Sundance 2009: „Mary and Max”

AKTUALIZACJA: Wysyp Watchmenowych umilaczy

ImageShack

Uff..to już pewne: studia Warner Bros i Fox doszły do porozumienia i mogę ze spokojem wyczekiwać zaplanowanej daty premiery „Strażników”. Co prawda do tego dnia jeszcze kawał czasu więc trzeba sobie jakoś ten okres umilić, prawda? Ostatnio w sieci pojawiło się kilka fajnych „umilaczy” związanych z filmem Snydera:

  • NOWE: Magazyn „Empire” zamieścił czarno- białe portrety głównych bohaterów pochodzące z promującego film albumu „Watchmen:Portraits„. Zdjęcia możecie obejrzeć w pełnej rozdzielczości tutaj a pod tym linkiem dziewiętnaście innych zdjęć (lub raczej skanów) z tego wydawnictwa.
  • NOWE: pojawiła się nowa fotka Rorschacha  – do obejrzenia tutaj
  • Garść kilkunastu nowiutkich fotosów z filmu – wcześniej nigdzie nie publikowanych jest do obejrzenia po kliknięciu na poniższy obrazek:ImageShack
    Czytaj dalej AKTUALIZACJA: Wysyp Watchmenowych umilaczy

Gdy umysł śpi budzą się demony czyli zwiastun „INK”

ImageShackGdyby w jakiejś alternatywnej rzeczywistości Guillermo del Toro i Alex Proyas trafili na siebie w czasach kiedy byli jeszcze ubogimi studentami szkoły filmowej i postanowili zrobić wspólnie film,  to bez wątpienia powstałoby coś na kształt „Ink” .W wielkim skrócie film opowiada o tajemniczych siłach toczących bój o nasze dusze podczas snu – jedne zsyłają na nas okropne koszmary a drugie oferują kojące marzenia senne. Pewnej nocy ośmioletnia Emma zostaje porwana i uwięziona w krainie Snu – od tego momentu rozpoczyna się walka o jej niewinną duszę.
Czytaj dalej Gdy umysł śpi budzą się demony czyli zwiastun „INK”

Sundance 2009: „500 Days of Summer”

ImageShack

Przyznam się szczerze, iż nie znoszę komedii romantycznych. Są ckliwe, banalne i fałszują rzeczywistość, a 'komedii’ w nich tyle co prawdziwych warzyw w zupkach z proszku. Toteż ze sporą rezerwą podchodziłam do „500 days of Summer” – kolejnej niezależnej produkcji prezentowanej podczas festiwalu Sundance. Schemat prawie każdej komedii romantycznej wygląda mniej więcej tak: chłopak poznaje dziewczynę lub też dziewczyna poznaje chłopaka i po paru przeszkodach/przeciwnościach losu zakochują się w sobie i żyją długo i szczęśliwie. Tu też tak jest, ale tylko na początku. Tom (Joseph Gordon-Levitt) poznaje Summer (Zooey Deschanel) i się w niej zakochuje. Summer nie podziela takiego uczucia do Toma i po pięciuset dniach odchodzi. Tom jest zdruzgotany i chce wiedzieć kiedy 'coś poszło nie tak’ i dlaczego Summer odeszła. Wspomina wzloty i upadki związku z dziewczyną szukając upragnionej odpowiedzi i przy okazji dowiadując się czegoś więcej o sobie. Komedia postromantyczna? To brzmi fajnie.

Obraz wyreżyserował Mark Webb do tej pory parający się jedynie reżyserką klipów muzycznych, co nie pozostało bez wpływu na jego debiut gdyż momentami jest on bardzo hmn… 'umuzykalniony’. Zresztą zobaczcie sami:

Film zebrał bardzo entuzjastyczne recenzje od dziennikarzy którzy mieli przyjemność obejrzenia go na festiwalu Sundance, co więcej dostał też owację na stojąco.

Fox Searchlight zamierza pokazać „500 Days of Summer” szerokiej publiczności 24 lipca.

Klip: „Sid and Nancy”

Klip: „Greeting Card Writer”

Sundance 2009: „Adventureland” i „The Informers”

ImageShack

Dzisiejszy wpis sponsorują lata osiemdziesiąte. Na pierwszy rzut idzie komedia „Adventureland”, rozgrywająca się pośród pracowników pewnego wesołego miasteczka. Reżyseruje twórca „Supersamca”, co dla mnie nie brzmi zbyt optymistycznie, gdyż był to jedyny film od bardzo dawna, którego nie byłam w stanie obejrzeć do końca. Był aż TAK okropny. Ale jestem z natury wyrozumiała i liczę iż „Adventureland” będzie mógł się pochwalić czymś więcej niż ciągłymi odniesieniami do żeńskich i/lub męskich narządów płciowych.  Na plus świadczy chociażby fakt iż jest to słodko – gorzka historia wchodzenia w dorosłość, cechująca się bandą niezłych oryginałów i dziejąca w jedynych i niepowtarzalnych latach osiemdziesiątych. Poniżej zwiastun, a tutaj do obejrzenia jeszcze dwa klipy  z filmu.

Pojawił się także nowy zwiastun do innej historii rozgrywającej się w tej dekadzie cekinów, ostrego makijażu i tapirowanych fryzur czyli „The Informers”. Ta adaptacja zbioru opowiadań enfant terrible amerykańskiej literatury Breta Eastona Ellisa opisywana była przeze mnie pierwszy raz tutaj. Nihilistyczne spojrzenie na sex, drugs and rock’n’roll – tak w skrócie można byłoby określić ową produkcję. Czy będzie to coś więcej? Pierwsza przekona się o tym widownia festiwalu Sundance, ale liczę na to że dobór nazwisk w obsadzie zwiastuje niezłe kino. Nieocenzurowany zapowiedź do obejrzenia pod spodem, a tutaj jeszcze mały klip z Mikim Rurką.

Sundance 2009: „The Missing Person”

ImageShack

Filmów czerpiących z estetyki kina noir jest jak na lekarstwo, dlatego też z wielkim zainteresowaniem obejrzałam zwiastun kryminału „The Missing Person”, który to będzie miał swoja premierę na festiwalu Sundance. Historia skupia się na prywatnym detektywie Johnie Roslow (Michael Shannon – którego polecam do obejrzenia w „Fobii” Wiliama Friedkina) wynajętym do śledzenia mężczyzny podróżującego pociągiem z Chicago do Los Angeles. Roslow stopniowo odkrywa tajemnice tożsamości nieznajomego, będącego tytułową „Osobą Zaginioną”- jedną z wielu uznanych za zmarłego po atakach z 11 września. Motywowany pokaźną nagrodą pieniężna, detektyw postanawia za wszelką cenę przywieźć zaginionego do czekającej na niego w Nowym Yorku żony.

A tutaj do obejrzenia tzw. promo reel.

Strona oficjalna: missingpersonmovie.com

Goodbye Gil Grissom

No i stało się. Po dziewięciu sezonach, z serialu „CSI: Las Vegas”, odchodzi już na dobre William Petersen. Jego bohater, Gil Grissom, był bezsprzecznie sercem i duszą tego przedsięwzięcia, więc trudno będzie mi wyobrazić sobie kolejne odcinki bez niego. Była to zdecydowanie jedna z bardziej oryginalnych i fascynujących postaci ze świata telewizji. Jej dzieje twórcy odsłaniali bardzo powoli, jedynie od czasu do czasu podrzucając jakiś związany z nim szczegół, dzięki czemu Grissom wciąż pozostawał intrygujący. Przez dziewięć lat o szefie nocnej zmiany Wydziału Kryminalistyki Las Vegas dowiedzieliśmy się między innymi tego, że już od dzieciństwa (dzięki ojcu botanikowi) fascynował się wszelkiej maści insektami, robalami i owadami – to dzięki tym zainteresowaniom entomologia stała się później jego specjalnością. Od dziecka, co może zabrzmieć nieco makabrycznie, zgłębiał tez sekrety patologii – robiąc sekcje znalezionym martwym zwierzętom. Grissom zawsze był nieco dziwakiem i outsiderem w serialu, osobnikiem raczej antyspołecznym, skupionym na swoich pasjach i oddanym całkowicie pracy – do tego wyjątkowo inteligentnym i oczytanym. Był swoistym polimatą czyli osobą posiadającą wszechstronne wiadomości i encyklopedyczną wiedzę. Być może ta właśnie kombinacja cech Grissoma plus mroczny i ponury klimat serialu (pomimo tego, że akcja umiejscowiona jest w słonecznym i tętniącym życiem Las Vegas, to większość wydarzeń rozgrywa się w nocy), sprawiła iż „CSI: Las Vegas” wciąż utrzymują się w ścisłej czołówce najbardziej popularnych programów telewizyjnych w Ameryce. Dodać też trzeba, że do tej wyjątkowej popularności serialu, przyczyniła się też aktorska charyzma Petersena, a kreowany przez niego Grissom nieco przypomina innego odgrywanego przez niego bohatera, Willa Grahama (specjalista od portretów psychologicznych FBI w „Łowcy” Michaela Manna), odpowiedzialnego, między innymi, za schwytanie Hannibala Lectera.

Przyznaje się bez bicia i z łezką w oku, że będzie mi brakować Grissoma i nie wiem czy serial pozbawiony mojego ulubionego bohatera nadal będzie taki sam – mroczny, tajemniczy i wciągający. Pomimo tego, że produkcja miała swoje gorsze i lepsze epizody (jeśli chodzi o te lepsze, to szczególnie polecam dwugodzinny odcinek napisany i wyreżyserowany przez Quentina Tarantino, pt: „Grave Danger”), to nadal oglądam „CSI: Las Vegas” z niegasnącym zainteresowaniem (nawet pomimo dwóch niezbyt udanych i nie umywających się do oryginału spin-offów), a to tylko świadczy o klasie tego cyklu.

Ostatni odcinek z Grissomem amerykańska telewizja wyemituje 15 stycznia, a jego następcą będzie nie kto inny jak sam Morfeusz, czyli Laurence Fishburne. To on w dalszych epizodach pokieruje wydziałem do spraw kryminalistyki.

httpvh://www.youtube.com/watch?v=sWEvA9ffCTI

Sundance 2009: „Bronson” – nowy zwiastun

Za kilka dni rozpoczyna się jeden z bardziej znanych festiwali filmowych. Jak co roku Sundance Film Festival zafunduje nam kilka filmowych perełek wartych uwagi, a także odkryje kilka małych filmów o których pewnie nigdy byśmy nie usłyszeli, gdyby nie to 'święto niezależnego kina’ ufundowane przez Roberta Redforda. W najbliższym czasie postaram się regularnie prezentować niektóre obrazy przewijające się przez tegoroczny festiwal.

ImageShackNa pierwszy ogień idzie film o którym szerzej pisałam tutaj, czyli „Bronson” Nicolasa Winding Refna. Pojawił się nowiutki zwiastun do tej pseudo biografii jednego z najbardziej znanych brytyjskich recydywistów. Zapowiada się naprawdę niezła jazda bez trzymanki i jeśli nazwisko Tom Hardy nic wam nie mówi, to po tym filmie zacznie! A jeśli nadal się zastanawiacie co to za ciacho na fotce obok, to jest to właśnie Hardy. Tak, tak ten sam socjopatyczny łysol z okropnym wąsem rozrabiający w zapowiedzi prezentowanej poniżej. My oh my, czyżby kiełkował nam kolejny świetny aktor nie bojący się aktorskich wyzwań? I hope so! Mnie już można dopisać do grona jego fanów tudzież …fanek.

„Franklyn”, „Valkyrie” i kolejny remake czyli nowe video

Na serwisie Trailer Addict pojawił się świeżutki i już właściwie zmontowany zwiastun do filmu „Franklyn” o którym pisałam parę postów wcześniej. Wpis do przeczytania tutaj.

Również na tej samej stronie pojawiło się pierwsze sześc minut „Walkirii” Bryana Singera. Oprócz zaprezentowania kilku początkowych scen z fajnym intro,  wiadomo już jak rozwiązano problem braku niemieckiego akcentu w filmie:

A na koniec zwiastun kolejnego niepotrzebnego rimejku. Tym razem wzięto się za debiut reżyserski Wesa Cravena, który to obraz był jednym z najbardziej kontrowersyjnych i szokujących filmów swoich czasów. Przed wami nowe spojrzenie na „The Last House on the left”:

A dla ciekawych starej wersji – zwiastun oryginału…To avoid fainting, keep repeating „It’s only a movie…It’s only a movie…”

„Objectified”, czyli o wzornictwie słów kilka

Wzornictwo przemysłowe, jak chyba żaden inny gatunek sztuki, wpływa na nasze życie w bezpośredni sposób. Tysiące rzeczy, z których korzystamy na co dzień, determinują to w jaki sposób pracujemy i wypoczywamy. Nic bardziej oczywistego, prawda? Mimo to filmów dotyczących dizajnu jest tyle, co kot napłakał, a z ich przystępnością też bywa różnie. Być może zmieni to nowy obraz Gary’ego Hustwita – „Objectified”.

Hustwit wcześniej popełnił „Helvetica” – traktujący o typografii dokument, wydany w 2007 roku i upamiętniający 50 rocznicę powstania jednego z najpopularniejszych krojów pisma.

Poniżej możecie obejrzeć jego fragmenty.

httpvh://www.youtube.com/watch?v=DrR-P5M1hRY