Przed Sundance #2: John Michael McDonagh


Czas na drugą odsłonę naszego cyklu prezentującego produkcje, które będą miały swoją premierę na przyszłorocznym Sundance. Tym razem naszym gościem jest John Michael McDonagh, reżyser „The Guard” – czarnej komedii z Donem Cheadle i Brendanem Gleesonem w rolach głównych. „The Guard” to dla Johna pełnometrażowy debiut – wcześniej nakręcił krótki „The Second Death” oraz napisał scenariusz „Neda Kelly” z 2003 roku.

Sierżant Gerry Boyle to wiejski policjant odznaczający się dziwnym poczuciem humoru, złośliwym podejściem do ludzi i niezwykłym talentem do trzymania ich na dystans.Kiedy do jego rodzinnego irlandzkiego miasteczka trafia agent FBI o purytańskich poglądach, tropiący międzynarodową siatkę przemytników narkotyków, Boyle nie zamierza pozwolić aby ten fakt zakłócił rutynę dnia wypełnionego kontaktami z dziwkami i robieniem głupich dowcipów. Na początku Gerry kpi i obraża agenta, ale pewne morderstwo i seria dziwnych wydarzeń powoduje, że sierżant zostaje wciągnięty w dochodzenie.[sundance.org]

Dwóch zupełnie od siebie różnych facetów zmuszonych do współpracy. To bardzo popularny punkt wyjścia wielu filmów. Jakie elementy wyróżnią „The Guard” od tych właśnie produkcji?

Fakt, że jeden z tych facetów to Irlandczyk a drugi to Amerykanin. Jeden jest biały, drugi czarny. Jeden ma gdzieś swoją robotę, drugi nie. Jednak fabuła nie rozwija się w kierunku jakiego zapewne się spodziewasz. Również sam wydźwięk filmu jest mocno konfrontacyjny.

Jak „irlandzki” jest „The Guard”? Czy fabuła  nierozerwalnie związana jest z Irlandią, czy nie jest ten fakt aż tak istotny a historia mogła zdarzyć się gdziekolwiek indziej na świecie?

Istotne jest, że akcja rozgrywa się w małym miasteczku o relatywnie niskim wskaźniku przestępczości. Dialogi i zachowanie postaci jest typowo irlandzkie. Ale myślę, że byłoby możliwe przenieść te fabułę w inną część świata.

Wiele możemy powiedzieć o irlandzkiej historii, ale na pewno nie to, że były to spokojne czasy. Czy w filmie znajdą się jakieś odniesienia do dramatycznych wydarzeń jakie miały tam miejsce jeszcze nie tak dawno, czy starałeś się raczej unikać takich elementów, unikać polityki?

Tak, umieściłem tam pewne odniesienia do „The Troubles”, choć nie są one podane wprost. Ogólnie jednak wierzę w sztukę dla sztuki i nie staram się zajmować żadnego stanowiska politycznego.

Colin Farrell, Liam Neeson, Cillian Murphy… pewnie, wszyscy oni to świetni aktorzy, ale dla mnie to właśnie Brendan Gleeson (wraz z Colmem Meaney) jest esencją „irlandzkości”. Czy choćby przez chwilę rozważałeś zatrudnienie innego aktora do roli głównej?

Nie, Brendan był pierwszym wyborem. Sam zresztą również zgodził się bardzo szybko (mam nadzieję, że uda mi się zrobić z nim kolejny film w 2012). Fabuła zawiera wiele elementów (wiek postaci, jego światopogląd, nihilistyczne podejście do życia), które trudno by było przekazać obsadzając innego, młodszego aktora. Także Don Cheadle był pierwszym wyborem do roli agenta FBI, gdyż zawsze lubiłem jego komediowe kreacje w „Boogie Nights” i „Devil in a Blue Dress”.

Twój brat, Martin jest reżyserem „In Bruges”, dla mnie jednego z najlepszych filmów 2008 roku. Być może Cię to zdziwi, ale w Polsce film ten reklamowano jako komedię. Miał on oczywiście swoje zabawne momenty, ale koniec końców jego wydźwięk był raczej smutny. Zastanawiam się czy „The Guard” także wzbudzi w widzu takie ambiwalentne odczucia.

„The Guard” pomyślany jest jako bardzo czarna komedia, ale owszem, unosi się nad tym filmem pewna melancholijna aura, dość podobna do tej z „In Bruges”. Film przesiąknięty jest poczuciem smutku i samotności, czym odznacza się postać grana przez Brendana. Liczę, że film okaże się przez to dość oryginalny i niezwykły dla widza.

Myślałeś kiedyś o nakręceniu filmu wspólnie z bratem?

Może za dziesięć lat, jak się w końcu przestaniemy kłócić!

Dzięki za wywiad!

To pierwszy wywiad jakiego udzieliłem. Dzięki Przemek!


Dodaj komentarz