komentarze 3

  1. witek
    19/01/2011
    Odpowiedz

    Dzięki za wywiad. Rzeczywiście pomysł intrygujący, i na pierwszy rzut oka z punktu widzenia nauki i logiki totalnie niedorzeczny. Co do filmów rozwiających i przedstawiwających świat „co bybyło gdyby xyz?”, za fajne, przedstawiającego coś właśnie niecodziennego, filozoficznego czasami. Pytanie tylko czy zależy nam na filmach po których oglądnieciu widz odpowie, „tak, ciekawe, ale przecież to niemożliwe”, i zapomni, jak o wielu innych rozrywkach, czy raczej „tak, ciekawe, hmm, kto wie, może kiedyś tak będzie”, po czym czasami wyrazi „oby nie” / „miejmy nadzieję że tak”, w zależności od tego czy efekt jest pozytywny czy negatywny tej przyszłości, i rzeczywistości.

    generalnie to jest cały problem s-f.

    jedne mówią o czymś co może sie stać, może dzisiaj, może kiedyś, może z małym prawdopodobieństwem, albo i nie jak odkryjemy za 100 lat jakieś nowe fakty, ale jednak w/g nas może się to zdarzyć. mamy tutaj więc, różne wizje przyszłości, loty kosmiczne, inwazje kosmitów, szutczne inteligencje, wojny, klonowanie ludzi, apokalipsy, sensowne historie alternatynwne, itp. oczywiście o ile je wytłumaczono pobieżnie, lub w jawny sposób nie przeczą temu co wiemy, lub zaznaczają w jaki sposób w przyszłości okazało się że stare rozważania były błędne. Już lepiej aby książka/film wprowadził jakiś nowy koncept i nazwę, niż stosował kiepskie analogię do istniejących pojęć. np. bardzo w tym względzie mi się podobała tutaj książka „perfekcyjna niedoskonałość” Dukaja.

    drugie mówią o czymś co się nie może zdarzyć. niestety do tej drugiej kategorii zalicza się również bardzo dużo hitów „s-f”, są poprostu taką kaszaną.

    trudno powiedzieć do której kategorii zalicza się „Another Earth”, bo uwzględniając chaos to nie sposób stworzyć dwóch ziemi, a na nich takich samych ludzi, tą samą pogodę. a nawet gdyby udało się, to czym się to różni od tego co widzimy w lustrze, poprostu odbicie nas samych. gdybyśmy polecieli na taką planetę, to czy nie polecielibyśmy de facto na tą samą planetę? (nasze lustrzane ego by w tym czasie też poleciało tyle że na naszą planetę). moglibyśmy spotkać się może w połowie drogi. no i czemu tylko ziemia jest lustrzana, a słońce, księżyc, galaktyka, itp? jeśli jednak są jakoś inni, nie dokońca lustrzani, to hmm, jakim cudem w ogóle się nasi lustrzancy urodzili, i tak samo wyglądają, czyżby ich los i spotkanie rodziców było przesądzone, a wolna wola?, a może przeznaczenie, a może to ja mam wolną wolę, i to ja jakby sterowałem wydarzeniami lustrzeńców, a może odwrotnie. trochę to wszystko dziwne, jeśli pociągnąć do logicznych konsekwencji.

    miejmy jednak, że twórcy myślą, i że film rzuci światło na te problemy, i jednak będzie można go brać na poważnie.

  2. Stark
    19/01/2011
    Odpowiedz

    Dzięki za komentarz – prawie tak samo długi jak sam wywiad :)Ciekawa kwestia, która może budzić wątpliwości i wywoływać dyskusje. Wypowiem się tylko za siebie – wg mnie wszystko zależy od podejścia samych twórców, tzn. w jakim stopniu chcieliby oni aby ich film po prostu opowiadał historię, a w jakim historia ma być tylko pretekstem do powiedzenia czegoś bardziej uniwersalnego. Wiadomo, każdy dobry twórca chce osiągnąć jedno i drugie, ale w każdym konkretnym przypadku te proporcje różnie się rozkładają.

    Jeśli chodzi o mnie to nie przeszkadza mi jeżeli pomysł wieje absurdem, dopóki jest on punktem wyjścia aby powiedzieć coś głębszego i umieszcza człowieka w jakiejś konkretnej sytuacji, która właśnie coś takiego umożliwia („Another Earth” jest tu idealnym przykładem). Gorzej jeżeli ów absurd stara się w jakiś naukowy czy pseudonaukowy sposób wyjaśnić, bo wtedy do śmieszności już niedaleko. Ale jeśli mamy daną sytuację i filmowiec nie docieka jak do tego doszło/jak to możliwe, lecz raczej zastanawia się jak człowiek w takich okolicznościach by się zachował, to nie widzę przeciwwskazań.

    Trudno wyczuć jak wypadnie „Another Earth”, musimy po prostu zaczekać i zobaczyć.

  3. Anirul
    19/01/2011
    Odpowiedz

    Hmm… Ja chyba też wolę twarde, oparte na faktach sci-fi, ale tak naprawdę to zależy od filmu i, jak napisał Stark, od podejścia twórców. Nie pozostaje nic innego, jak poczekać i zobaczyć (bo mam nadzieję, że jakaś możliwość na to w Polsce będzie…).

    W każdym razie kolejny ciekawy wywiad i ciekawy człowiek – uśmiechnęłam się, że znowu bohater rozmowy przywołuje bliskie memu sercu nazwisko – jak nie Darwin, to Kieślowski. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *