
Od pierwszej odsłony lustrzanego cyklu upłynęło już trochę czasu, najwyższa zatem pora na odcinek numer dwa. Tym razem naszym gościem jest kanadyjski pisarz Peter Watts, autor m.in. “Ślepowidzenia”, moim zdaniem jednej z najlepszych powieści science fiction ostatnich lat (powieść wyszła u nas w 2008 roku, nakładem wydawnictwa MAG, w serii “Uczta Wyobraźni”). Rozmawialiśmy nie tylko o filmach, ale o ogólnej kondycji współczesnej fantastyki – Peter okazał się wyjątkowo interesującym i wylewnym rozmówcą. Z tym większą przyjemnością zapraszam do lektury.
“Ani*Kuri 15″ powstało na zlecenie tokijskiej stacji telewizyjnej NHK. Całość składa się z 15 jednominutowych animacji stworzonych przez 15 różnych reżyserów. Wśród twórców znaleźć można między innymi nazwiska takie jak Mamoru Oshii, Kazuto Nakazawa (znany chociażby ze stworzenia animowanej częśći “Kill Billa”) czy Shōji Kawamori (seria “Macross”). Filmem zamykającym “Ani*Kuri 15″ jest “Good morning” – ostatnie ukończone dzieło zmarłego kilka dni temu Satoshiego Kona (“Perfect Blue”, “Paprika”).
O “Monsters” wspominałam już na łamach Opium nieraz. I wspomnę po raz kolejny z racji tego, iż w sieci zadebiutowała druga zapowiedź. Co prawda dystrybutor mocno stara się sprzedać film jako typowy “monster movie”, jednak w swoim pełnometrażowym debiucie Gareth Edwards koncentruje się bardziej na głównych bohaterach i relacjach między nimi niż na tytułowych potworach. I bardzo dobrze, ponieważ filmow SF gdzie kładzie się nacisk na postacie zamiast na puste efekciarstwo wciąż jest za mało.
Po obejrzeniu klipu do “The Broken” rockowej grupy Coheed & Cambria naszła mnie myśl, że tak mogłaby wyglądać filmowa adaptacja “Hyperiona“…
W kwietniu tego roku Discovery Channel pokazał dokument, w którym Stephen Hawking wyraził opinię, że nie powinniśmy szukać pozaziemskich cywilizacji, gdyż skończymy jak Indianie w konsekwencji odkrycia Ameryki przez Kolumba. Bracia Strause natchnieni tą myślą zrobili film o inwazji kosmitów na Los Angeles. Jakże oryginalnie…
Są filmy, które operując mikrobudżetem, całą swoją siłę opierają na pomyśle. Filmy, które nawet popkulturowych wyjadaczy są w stanie powalić na kolana samym swoim konceptem. Film takie jak chociażby “The Man from Earth“, “Pi”, “Primer” czy “Cube”. Czy “0000″ dołączy do tego grona? Myślę, że ma na to duże szanse.
Polskie kino przygodowe skierowane do młodzieży umarło wraz z PRLem. Co prawda na początku lat 90 pojawił się “Łowca. Ostatnie starcie“, a przez ekrany telewizyjne przemknęła “Tajemnica Sagali” i całkiem udane “Dwa Światy“. Faktem jednak pozostaje, że w temacie panuje okrutna posucha. Być może jednak doczekamy się odrodzenia tego nurtu w rodzimej kinematografii.
“Le Bunker de la Derniere Rafale” (“Bunkier ostatnich wystrzałów”) to fabularny debiut francuskiego duetu Jeunet i Caro. Ten powstały w 1981 roku 25 minutowy film stanowi czytelny drogowskaz odnośnie dalszej twórczości obu panów. Nie brak tu ziarnistej monochromy, groteskowego i fascynującego industrializmu, zbiorowej psychozy bohaterów oraz drwiny z norm społecznych.