O Joelu Edgertonie bez wątpienia w tym roku usłyszymy nie raz. “Animal Kingdom” już zdobywa prestiżowe nagrody i przychylne recenzje. A prequel “The Thing” z pewnością przyczyni się do bardziej mainstreamowej popularności tego aktora. I pewnie na fali tego zainteresowania, Amerykanie postanowili wypuścić do kin “The Square” – thriller z 2008 roku, w którym Edgerton nie tylko zagrał ale także do którego (wraz ze swoim bratem) napisał scenariusz.
Opium pomału zaczyna specjalizować się w wyszukiwaniu i informowaniu o interesujących krótkich metrażach. O “Babylon 2084″ wspominaliśmy już dawno, zdążyliśmy również przeprowadzić wywiad z reżyserem, a teraz mamy okazję jako pierwsi w Polsce zrecenzować ten film, który będzie okazja zobaczyć już za parę dni we Wrocławiu, na Festiwalu Kina Amatorskiego i Niezależnego.
O “One Hundred Mornings” donosiliśmy już jakiś czas temu. Zdążyliśmy także przeprowadzić wywiad z reżyserem, Conorem Horganem. Film nie wszedł jeszcze do zwykłej, kinowej dystrybucji, na razie krąży po festiwalach (zdobył zresztą jedną z nagród na tegorocznym festiwalu Slamdance). My, dzięki uprzejmości reżysera, mieliśmy okazję zapoznać się z “One Hundred Mornings” już teraz. Oto pierwsza polska recenzja tej irlandzkiej produkcji.

Solomon Kane to postać stworzona przez Roberta E. Howarda, która w przeciwieństwie do drugiego „dziecka” pisarza, czyli Conana, nie jest aż tak dobrze znana szerokiej publiczności. Jednak dzięki młodemu reżyserowi z Anglii, być może wkrótce się to zmieni.
W szeroko pojętej fantastyce nazizm i okultyzm to mieszanka, z której dość chętnie czerpią filmowcy. Nie inaczej jest w przypadku “Blood Creek” (wcześniej znanego jako “Town Creek” a potem “Creek”). Po Arkach Przymierza, świętych Graalach i wywoływaniu demonów piekielnych, filmowi naziści sięgnęli po jeszcze jeden artefakt mocy mający zagwarantować im podbój świata – kamienie runiczne. Ale po kolei.