
Ten rok dla Adriena Brody’ego pod względem filmowym jest dość obfity i aktorsko bardzo zróżnicowany. Od naukowca ze “Splice”, poprzez twardziela z “Predators”, na świrniętym dilerze trawki z “High School” skończywszy – aktor udowadnia, iż żadna rola mu nie straszna.

Nieśmiertelna sława to marzenie każdego muzyka – zespołowi “The Winners” wystarczyło jedynie spotkanie z wampirem aby urzeczywistnić ową fantazję aż nazbyt dosłownie.

Cierpiący na bezsenność pracownik zostaje w biurze po godzinach. W trakcie kserowania dokumentów przytrafia mu się jednak coś niezwykłego…

Czy zrobienie filmu o islamskich terrorystach, utrzymanego w komediowym, tonie to dobry pomysł? Przyznacie przecież, że temat jest dość ryzykowny i w nieodpowiednich rękach może okazać się kompletną porażką. Wszyscy przecież wiemy, iż ci najbardziej ekstremalni nie mają za grosz poczucia humoru (choćby ich reakcja na duńskie rysunki satyryczne).

Pandemia zombie to klasyczny filmowy motyw, który lubię oglądać gdy jest okraszony zdrową dawką czarnego humoru i posiada spore satyryczne zacięcie. Ostatnio w sposób dość udany wykorzystano to w “Zombieland”. Oglądając zwiastuny “Zombies of Mass Destruction” stwierdzam, iż jego twórca obiecuje zabawę nie gorszą niż ta z filmu Rubena Fleischera.

Wampiryczna komedia muzyczna Roba Stefaniuka doczekała się dwóch klipów, a także (krążącego w sieci od jakiegoś czasu) zwiastuna. Ja co prawda nie trawię musicali z całego serca, ale po obejrzeniu tych krótkich fragmentów chyba zmienię zdanie (lub chociaż zrobię dla “Suck” wyjątek).

Żywot hieny cmentarnej do łatwych, tudzież przyjemnych nie należy. Nie dość, że godziny pracy są zazwyczaj niezbyt atrakcyjne, to jeszcze trzeba mieć sporą krzepę i talent to łopaty – bo trumna sama się przecież nie wykopie. Co więcej, przy przenoszeniu zwłok chory kręgosłup nie jest wskazany, a tym bardziej wrażliwy żołądek (bo przecież nigdy nie wiadomo w jakim stanie trafi się ciało).
Podobnie jak w poprzednim odcinku, dziś znowu Korea. Tak się jakoś złożyło… Dwa zupełnie nowe filmy, z 2009 roku. Dwie małomiasteczkowe sensacje z mocno zarysowanymi akcentami komediowymi. A przede wszystkim dwie bardzo dobre produkcje, jedne z lepszych jakie w ogóle w tym roku widziałem. Niezwykle przeze mnie wyczekiwana “Mother” Bong Joon-ho i “Running Turtle” Lee Yeon-woo.
Po romansie z Wikingami w “Valhalla Rising” Nicolas Winding Refn wraca do gangsterki w komedii “Vinnie & Mario”. Informacje o filmie pojawiły się zupełnie znienacka – przecież “Valhalla Rising” jeszcze na dobre nie zagościło w kinach, a duńska premiera “Vinnie & Mario” jest zapowiadana juz na 26 grudnia! Ten Duńczyk pracuje w szalonym tempie. Prezentujemy króciutki teaser filmu, w którym w roli głównej występuje David Proval, czyli pamiętny Richie Aprile z “Rodziny Soprano”.