Wygląda na to, że ekipa Platige Image stała się etatowym współtwórcą przedsięwzięć historyczno-edukacyjnych. Wystarczy wspomnieć o “Pamiętam. Katyń 1940“, klipie promującym dukajowego “Wrońca” czy “39/89 – Zrozumieć Polskę” LUCa. Czy to źle?
Wręcz przeciwnie! Przedsięwzięcia tego typu zasługują na nowoczesną i efektywną oprawę, a udział PI takową właśnie gwarantuje. Przekonajcie się zresztą sami.

Czyli cotygodniowy zbiór rzeczy mniej ważnych, ale również wartych wspomnienia.

Ludkom z zaprzyjaźnionej redakcji filmowego Poltera udało się przemaglować Tomka Bagińskiego. Reżyser opowiadał o “Hardkorze 44″, ale również o kilku innych projektach w które jest zaangażowany. Zapraszam do lektury, wywiad znajdziecie tutaj.

Po wczorajszej konferencji prasowej, przedstawiającej nowy film studia Platige Image, pojawiły się nowe ilustracje oraz odrobina informacji.

Nareszcie wiemy coś więcej o “Hardkorze 44″ czyli pełnometrażowym sci-fi o Powstaniu warszawskim, które powstaje w Platige Image pod nadzorem Tomka Bagińskiego. Już pierwszy szkic Kuby Jabłońskiego (który oficjalnie został dyrektorem artystycznym projektu) i lakoniczne informacje o filmie wzbudziły nasze ogromne zainteresowanie, teraz możemy podziwiać kolejne koncepty i szkice. Znamy też zarys fabuły.

Bohaterem „Kinematografu” (opartego na historii pod tym samym tytułem, zaczerpniętej z serii komiksowej „Rewolucje” Mateusza Skutnika) jest emerytowany wynalazca Francis. Ma dom w niewielkim miasteczku i piękną, kochającą, mądrą żonę. Swój czas poświęca najnowszemu wynalazkowi, który ma być prawdziwą rewolucją. Będąc perfekcjonistą, pochłonięty jest dopracowywaniem swego kinematografu i zapomina, że czasem warto się rozejrzeć dookoła, bo szczęście to ulotna rzecz.

Tomek Bagiński nie spoczywa na laurach. Jutro odbędzie się premiera jego “Kinematografu“, ale również pierwsza prezentacja nowego projektu Platige Image – pełnometrażowego filmu traktującego o Powstaniu Warszawskim.

Po pierwszych informacjach i kadrach z najnowszego filmu Tomka Bagińskiego, przyszedł wreszcie czas na zwiastun. Wygląda na to, że jest to w miarę wierna ekranizacja historii z komiksu Mateusza Skutnika, którego lekturę polecam. Na razie zdradzę, że będzie bardziej romantycznie, nostalgicznie i… smutniej niż w poprzednich animacjach Bagińskiego.