Wygląda na to, że ekipa Platige Image stała się etatowym współtwórcą przedsięwzięć historyczno-edukacyjnych. Wystarczy wspomnieć o „Pamiętam. Katyń 1940„, klipie promującym dukajowego „Wrońca” czy „39/89 – Zrozumieć Polskę” LUCa. Czy to źle?
Wręcz przeciwnie! Przedsięwzięcia tego typu zasługują na nowoczesną i efektywną oprawę, a udział PI takową właśnie gwarantuje. Przekonajcie się zresztą sami.
Tomek Bagiński wraz z Bartkiem Kikiem („Lekcja Nieskończoności”) zrealizowali dla Narodowego Centrum Kultury oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego serię spotów promujących tegoroczne obchody 600. rocznicy Bitwy pod Grunwaldem. Jak dotąd, pod szyldem „Grunwald – Walka 600-lecia” powstały dwa klipy oraz dwie krótkie zajawki. Autorem muzyki jest Adam Skorupa (odpowiedzialny również za oprawę muzyczną „Kinematografu„).
Strona oficjalna: grunwald600.pl










Thomas29Needles
16:25 / 26 / Czerwiec / 2010
Gdyby zrobili to Amerykanie, powiedział bym: „kiepa dla durnych, amerykańskich nastolatków” ale ponieważ zrobili to Polacy to… Doprawdy nie wiem co powiedzieć.
Przeraża fakt, iż tyle miejsca poświęca się krajowym tworom Bagińskiego które warsztatowo to poziom 3 ligi piłkarskiej. Ja rozumiem, że powinniśmy się cieszyć, że w ogóle ktoś taki jak Bagiński istnieje lecz…
grzesiek
17:39 / 26 / Czerwiec / 2010
No i po co takie bzdury pisac ze warsztatowo 3 liga.
Wlasnie Historia Polski Baginskiego dostala nagrode na najwazniejszym festiwalu „warsztatowym” animacji i efektow specjalnych Siggraph 2010.
Poprzednio wygrala tam Sztuka Spadania i Katedra. Co Bagins zrobi to plasuje sie w czolowce swiatowej. Po co takie komentarze, skoro fakty przecza. Polska zawisc.
witek
01:55 / 27 / Czerwiec / 2010
Nie jest zły. Jako spot jest świetny. Zwłasza że te filmiki pewnie nie tylko dla polaków, a zagranicą przyda sie pokazać właśnie takie filmiki, patosem, mitologizowaniem i jacy my to nie wielcy i honorowi. W/g mnie są w porządku.
thomas29needles
08:34 / 27 / Czerwiec / 2010
Grzesiek > ‘zawiść’ to typowe polskie określenie powodu, dla którego coś może się komuś nie podobać. Jeśli już to powiem Ci, że może o zawiści można by było mówić jeśli Bagiński poruszał by się po poletku grafiki tradycyjnej. Póki co, ani on nie wchodzi na moje pole ani ja na jego.
Takie formy jak jego filmiki/i lepsze widzimy w liczbie kilkunastu rocznie, jeśli przypatrzymy się branży gier wideo (PC/PSX) – chcesz zobaczyć lepsza? Obejrzyj ‘opening scene’ do Warhammera: Mark of Chaos.
Nagrody wyznacznikiem marki? Niekoniecznie. Nie wszyscy autorzy zgłaszają swoje prace.
Z filmów Bagińskiego które wymieniłeś jedynie „Sztuka Spadania” godna jest nagrody. Reszta to miał, głównie dla patriotów z orłem wytatuowanym na łapie bądź plecach, którzy zachwycą się wszystkim co polskie.
„Grunwald” zrobiony sprawnie ale nie porywająco. Wizje są infantylne i widać, że pod młodego odbiorcę. Jak na razie do Francuzów, Rosjan czy Skandynawów nie mamy podskoku, o Ameryce nie wspomnę.
Morgul
20:38 / 27 / Czerwiec / 2010
No coz kazdy ma prawo do swojego zdania, nawet jak wyglasza je w formie prawd objawionych, wyrazy wspolczucia ze musisz sie meczyc ogladajac to co tworzy Baginski, czy PI.
btw. intro wh jest infantylne i dla nastolatkow(za to ma fajny klimat), reklamowki grunwaldu tez sa gl dla mlodego odbiory by sie zainteresowal wydarzeniem i historia. Technicznie rzeczywiscie to nie wyglada jak pierwsza liga, no ale to nie sa budzety i zasoby ludzkie pierwszej ligi.
rakhi
21:05 / 27 / Czerwiec / 2010
Wg mnie spokojnie mogłaby być to reklama piwa czy czekolady, nie odbiega to niczym od tej tematyki, ale nie nadaje się jako spot dla tak wielkiej bitwy.
Lokos
10:54 / 30 / Czerwiec / 2010
Strasznie łatwo krytykować, dystansując się zarazem tak wobec repliki jak i samego siebie stwierdzeniem „to nie moja działka”. A już demagogią – dość powszechną w dziedzinach artystycznych, a szczególnie pop-artystycznych – jest warunkowanie swoich sukcesów od nieobecnych w zasięgu ręki funduszy. „Jak bym miał taki budżet, to bym robił filmy jak Fincher” i takie tam. Tyle że tych Fincherów jakoś nad Wisłą nie widać.
Trzeba bowiem pamiętać, że wielu wybitnych reżyserów (a zapewne i reżyserów-animatorów) zaczynało od WYBITNYCH krótkometrażówek, lub prac w portfolio, które charakteryzowały się nie tylko wspaniałym warsztatem – to podstawa, o której bardzo często wielu pierwszorocznych „artystów” zapomina – ale przede wszystkim tematem, ujęciem tego tematu lub pomysłem.
Bagiński jest znany dzięki Oskarowi – to prawda. Ale ludzie z jego branży najlepiej wiedzą, że wcześniej już był uznaną postacią i niejednokrotnie nagradzaną (choćby na wspomnianym Sisgraphie) i to nie nagradzaną przez jury ze sztandarem orła w koronie.
Amerykańska nominacja wprowadziła go do powszechnego obiegu, a jego osobowości powinniśmy dziękować, że nie podjął pracy w jakimś amerykańskim czy nowozelandzkim studiu filmowym za X więcej pieniędzy, a został tu i chce budować markę siebie i swojej firmy. Dzięki temu takie realizacje jak ta Grunwaldzka może robić zespół pod jego dyrekcją, a nie Studio Filmowe Plastuś za publiczne pieniądze.
Można polemizować z jakością i wartością prac Bagińskiego. I najlepiej to robić pokazując własne lepsze prace. A PI nie ma właściwie żadnego konkurenta na rynku. Dlaczego?