„We are what we are” Jorge Michela Grau’a to świetny debiut filmowy, wyznaczający nowy tor dla gatunku horroru opanowanego w ostatnich latach przez slashery robione według tej samej receptury. Nie ma tu wiele krwi, ani scen grozy. Zamiast tego dostajemy bezpardonowy komentarz na temat współczesnego życia w stolicy Meksyku.