Nowa nadzieja

771
25 maja 1977 r. to pierwsza data, jaką wskazałabym maszynie czasu, gdyby tylko ktoś dał mi taką możliwość. Dziś obecni na premierze fani „Gwiezdnych Wojen” dorośli i zaczęli robić filmy o samych sobie. „Fanboys” niestety okazało się niewypałem. Na horyzoncie pojawia się jednak nowa nadzieja, a jest nią „77”, autobiograficzny film Patricka Reada Johnsona, filmowca i pierwszego fana gwiezdnej sagi George’a Lucasa.

Już jako nastolatek Johnson był maniakiem kina. Tak się złożyło, że na wymarzonej wycieczce do Hollywood trafił na plan dwóch produkcji, dzięki którym lato 77 roku stało się wyjątkowe – pierwszą były „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” bardzo już wtedy popularnego Spielberga, drugą nieznany film George’a Lucasa, czyli „Gwiezdne Wojny”. Po powrocie do rodzinnego miasteczka w Illinois dla Johnsona nie liczyło się już nic innego – czekał na premierę 25 maja 1977 r., zamęczał wszystkich opowieściami i utwierdził się w przekonaniu, że kino to coś, czym chce się zająć w przyszłości.

Linda Buzzel swoją książkę „How to Make it in Hollywood” rozpoczyna od historii, jak to dziesięcioletni Johnson podpalił swoją kolejkę i nakręcił to kamerą taty (pierwszą stronę książki można przeczytać tutaj). Gdy miał 13 lat jego matka miała już dość jeżdżenia do Chicago specjalnie po magazyny filmowe dla syna i napisała o pomoc do jednego z redaktorów: „On chce być Stanleyem Kubrickiem. Nie znam nikogo. Nie wiem, co z nim robić.” Wkrótce spełniło się marzenie o byciu filmowcem, a w „77” także to o Kubricku – Johnson w swoim cameo pojawia się tu właśnie jako ten wielki, genialny reżyser.
Mimo że film przechodzi jeszcze poprawki montażowe, to po pokazach na Hamptons Film Festival (gdzie zdobył nagrodę The Heineken Red Star) chwalono go też za dobre oddanie klimatu małego miasteczka lat 70 (rodzinna miejscowość Johnsona liczyła sobie 750 mieszkańców). Bohaterowi nie mogło być łatwo być jedynym geekiem w okolicy. Mam nadzieję, że autobiograficzność doda filmowi autentyzmu, nostalgii i emocji jakich zabrakło „Fanboys”.
Producentami „77” są Gary Kurtz („Amerykańskie graffiti”, klasyczna trylogia GW) i Fred Roos („Czas Apokalipsy”, „Między słowami”).

Oficjalna strona filmu

[via starlog.com]

Dodaj komentarz