Sinners and Saints

sinnersstill4

„Sinners and Saints” to typowe męskie kino – są tu twardzi faceci, strzelaniny, wybuchy i piękne kobiety, a wszystko to rozgrywa się w post-Katrinowym Nowym Orleanie, który nie zdążył jeszcze do końca otrząsnąć się z owej ponurej tragedii. Przez co i sama atmosfera obrazu jest ciężkawa i brutalna, kojarząc mi się nieco z kinem Michaela Manna. Jednak w „Sinners and Saints” zdecydowanie więcej jest skąpanej w testosteronie akcji, niż rozbudowanych dialogów i głębokich portretów psychologicznych głównych bohaterów.

Sean Riley to nowoorleański detektyw, starający się jakoś pozbierać po śmierci najmłodszego syna i po rozłące z żoną. Gdy grozi mu zawieszenie w pracy rozpoczyna współpracę z młodym śledczym, w celu rozwiązania serii brutalnych zabójstw, które doprowadziły do wojny gangów w mieście. Wkrótce okazuje się, iż owe morderstwa są jedynie przykrywką do czegoś o wiele bardziej poważniejszego.

„Sinners and Saints” to obraz z gatunku „straight-to-dvd”, co widać chociażby po obsadzie, z której najbardziej wybijają się dawno na ekranie nie widziani Tom Berenger i Jurgen Prochnow, a także czołowy filmowy psychol Kim Coates, jak i jeden z braci McManus, Sean Patrick Flannery. W głównej roli wystąpił Johnny Strong (czy to jest pseudonim?), który mignął kiedyś w „Black Hawk Down” a obecnie udziela się nie tylko filmowo ale także i muzycznie, czego przedsmak prezentuję poniżej:

httpvh://www.youtube.com/watch?v=Inhu97RnZmw

Strona oficjalna: www.sinnersandsaintsthemovie.com

[via Quiet Earth]

Dodaj komentarz