komentarzy 7

  1. Pierce
    09/06/2010
    Odpowiedz

    Razi mnie stosowanie tak zaawansowanej brutalności. Bardziej na wyobraźnię działa rozwiązanie z Silent Hilla, gdzie manekiny są bardziej przerażające niż ten rzeźnik.

  2. kompan
    09/06/2010
    Odpowiedz

    rewelacja :) niech robia pelny metraz!

  3. A mi się wydaje, że poza pójściem w wierne wizualne odwzorowanie to ta droga jest naprawdę ok. Zaawansowana brutalność? Wybacz, Pierce, ale grałeś w ogóle w grę? To tu to pikuś. A nawiązanie do SH jest zupełnie od czapy chyba.

  4. Yans
    10/06/2010
    Odpowiedz

    Eee tam, zaraz zaawansowana brutalność ;) To nie FORTEPIAN tylko MORTAL KOMBAT ! I choć faktycznie mnie też mierżą wszelkie „rimejki” oraz „ributy”, to rewitalizacja MK w nowej formie zapowiada się nadzwyczaj miodnie !

  5. Koleś
    10/06/2010
    Odpowiedz

    Nie zabijcie mnie, ale mnie się pierwsza odsłona filmowa tej gry podobała. Jasne, że było głupie i do kitu zagrane, ale klimat gry (szczególnie pierwszej części) był całkiem nieźle oddany. Natomiast tutaj widzę „Dark Knighta” w połączeniu z „Piłą”, czyli nihili novi. Reboot może robić wrażenie, bo wygląda inaczej niż wszystko co do tej pory kojarzyliśmy z MK (w końcu to Reboot:) ). Pytanie, czy na dłuższą metę to wystarczy? Oczywiście, że nie. Jakiś scenariusz fajny by się przydał. Turniej mordobicia jako szkielet fabuły to gwarant sztampy i nudy, a jak na ironie Ci mi znowu trąbią o turnieju na sam koniec. Gdyby to jeszcze miała być jakaś intryga kryminalna, to może byłoby lepiej. No i wszystko to jakieś takie nadęte, napuchnięte i przesadzone. Czarno to widzę.

  6. 10/06/2010
    Odpowiedz

    Koleś, nie wydaje mi się aby droga dedukcji jaką obrałeś byłwa słuszna. Nie zapominajmy o tym, że era kina skromnego na szczescie dla wiekszosci się kończy. Chciałbym aby dobrze mnie zrozumiano, toteż pozwolę sobie na mały spam mentalny. Dokladnie mam na myśli sytuacje gdzie pokazuje się nam patetyczny, nadęty, sztuczny film akcji, który wypchany efektami zadowala Kowalskiego który kocha swoj samochod i nic więcej. Przy czym rodzi się era nadętego, patetycznego i napakowanego efektami, jednocześnie minimalistycznego i nastawionego na dobrze przygotowaną produkcję Batmana początek czy dark knight, 300, Watchmen etc. dochodzimy do momentu kiedy , w moim mniemaniu, dobre kino, pełne przemocy, ale srobione ze smakiem, może wykształtować u Kowalskiego odruch inny niż ziewanie, „to już było”, czy „kurwa”. Z tego co nam pokazano, MK weszło na dobry minimalistyczny tor, który rozpięty do granic możliwości scenami walk, pozbawiony wątku miłosnego, jednocześnie stworzony wg „nowej mody”, ma szansę się obronić.
    Co do brutalności, to wydaje mi się, że może ona być tak samo pasjonująca jak, epicko liryczna opowieść o wojnie, jeśli tylko sprzeda się to szczerze, bez udawania, ze jest w tym coś jeszcze.

  7. abruptum
    10/06/2010
    Odpowiedz

    k l i m a t !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *