komentarze 3

  1. Anirul
    16/08/2010
    Odpowiedz

    Cóż, polska szkoła plakatu to nie jest, podobnie jak filmy, do których Drew zrobił postery, nie są kinem moralnego niepokoju. ;-)
    Struzan był genialnym dzieckiem, ale miał taki a nie inny charakter i zainteresowania, więc trafił do komercyjnego świata szołbiznesu (najpierw robił okładki płytowe). Poza tym fotorealizm sam w sobie dla wielu jest kiczowaty. Mi też plakaty np. Saula Bassa artystycznie podobają się bardziej, ale… no właśnie. To zrozumieć mogą tylko osoby urodzone przed rokiem 1990. ;-) Przecież te plakaty to moje dzieciństwo! Wszystkie ukochane wtedy filmy.
    Można też spróbować docenić, że Struzan jest chyba ostatnim plakacistą ‚przedfotoszopowym’ – po roku 2000 (ba! o ile nie wcześniej) oficjalne plakaty tworzone tradycyjnymi technikami to wieeelka rzadkość.

  2. R
    16/08/2010
    Odpowiedz

    Oczywiście te plakaty mają głównie wartość sentymentalną i tego im nikt nie odbierze. Pracowitość też należy docenić bo rzeczywiście hiperrealizm jest chyba najtrudniejszy do wykonania. Szczególnie tradycyjnymi technikami. Chyba że używał rzutnika i malował po fotce wyświetlonej na płótnie – taka przedpotopowa, a raczej przedfotszopowa sztuczka;)
    Najbardziej zapadł mi w pamięci jego plakat z „Powrotu do przyszłości” Był rok 1985, albo 86. Miałem osiem, dziewięć lat i z ojcem wybrałem się do kina na ten film. Jechaliśmy kaszlem (F126p). Wtedy nie było recenzji – przynajmniej ja ich nie pamiętam, i szło się na chybił trafił. W małej gablocie przed kinem Światowid w Nowej Hucie zobaczyłem plakat i wiedziałem, że film będzie świetny. I był :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *