komentarzy 10

  1. 18/08/2010
    Odpowiedz

    Ostatnie ujęcia jakby żywcem z muchy wzięte.

  2. Lutek
    18/08/2010
    Odpowiedz

    ..aż mnie cairki przeszły ;]

  3. 19/08/2010
    Odpowiedz

    Zapowiada się dobrze, choć fabuła sprawia wrażenie nieco wtórnej. I co, znowu okaże się, że ta druga to tak naprawdę ona a Nina ma schizy? (Mechanik, American Psycho itd.)

    Miejmy nadzieję, że Aronofsky wie co robi.

  4. 19/08/2010
    Odpowiedz

    Miejmy nadzieję, że Twojego komentarza nie przeczytają osoby, które tych filmów nie widziały. ;-)
    A serio – tak jak napisałam, faktycznie takie rozwiązanie od razu przychodzi do głowy. Ale może to nie będzie takie ważne, może środek ciężkości będzie przeniesiony na jakieś inne zagadnienie. Poza tym to chyba nie przypadek, że to właśnie ‚Jezioro łabędzie’? Tam, o ile pamiętam, też były dwie prawie identyczne panie, ale nie okazały się tą samą osobą – pomyłka doprowadziła za to do tragedii.
    A może zwiastun specjalnie sobie z nami ‚pogrywa’? :-)
    Również mam nadzieję, że Aronofsy wie, co robi. Ba, nawet wiarę, więc tym bardziej czekam, co to się okaże.

  5. Parano
    19/08/2010
    Odpowiedz

    Anirul, nadzieja matką głupich… American Psycho nie oglądałem, a zamiar miałem. Teraz to już nie ma sensu :P

  6. Cujo
    20/08/2010
    Odpowiedz

    Parano, obejrzyj. Koniecznie. Zwłaszcza, że rezolutny kolega powyżej nic w przypadku American Psycho nie zdradził.

    Co do Black Swan, to zdaję sobie sprawę, że wielu uważa inaczej ale ja mam nadzieję, że Aronofsky znowu wróci do swojego zakręconego kina tym razem, a nie – jak to miało miejsce w przypadku Zapaśnika – ckliwego dramatu. Od ckliwych dramatów są inni, po Aronofskim oczekuję wyczesu :)

  7. 24/08/2010
    Odpowiedz

    wiem że jest wielu fanów źródła (chociaż ja uznaję tylko jeden film o tym tytule i bynajmniej nie jest to pretensjonalny, brokatowy badziew aronofsky’ego – ten film byłby lepszy jako ost mansella i seria fotosów z rachel:) i że zapaśnik wbrew pozorom może być satysfakcjonującym seansem (wszak łzawy dramat z żółtymi paznokciami rurki i naturalistycznie pokazanym syfem zapaśniczego światka to jednak nie jest zwykły łzawy dramat), ale… też czekam na ‚trochę wcześniejszego aronofsky’ego’. i wydaje mi się, że właściwie to wszyscy czekają:)

  8. 24/08/2010
    Odpowiedz

    Ja nie czekam. Wręcz przeciwnie: chcę żeby było to ponownie coś nowego. Aronofsky to jeden z niewielu obiecujących reżyserów, który jeszcze _ani razu_ nie zawalił sprawy. Chyba głównie dlatego, że kręci to co chce i tak jak chce.

    Co do „Źródła” – nie bluźnij!;)

  9. 24/08/2010
    Odpowiedz

    dobra, nie będę już bluźnić, Bergman to wielki artysta był!;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *