komentarzy 13

  1. Paweł
    07/02/2011
    Odpowiedz

    Kapitalna recenzja,

    w końcu ktoś w jakiś sposób zrozumiał ten film, zauważył ile kosztował i jakimi siłami został zrobiony. Już wiele naczytałem się o Monsters na innych stronach – został równo zjechany.

    Mnie ten film urzekł, niezwykle podobało mi się jak potraktowano tytułowe bestie – były one tylko czymś pobocznym, nie był to film o kolejnej walce i wymianie ognia.

    jak autor wspomnnial o scenie na stacji – ‚liryczna’. sam bym lepiej tego nie określił.

    świetny film, dobra recenzja

  2. Cujo
    07/02/2011
    Odpowiedz

    Mnie szczególnie nie porwał a zaznaczyć muszę, że nie spodziewałem się żadnego Cloverfielda.

  3. 08/02/2011
    Odpowiedz

    Mnie ten film rozczarował. Owszem, jest świetnie zrealizowany, ale co z tego, skoro jest o niczym? Że tak naprawdę to ludzie są potworami? To banał, który w ‚Monsters’ został wciśnięty równie banalnymi sposobami. Wyszłam z kina z dziwnym uczuciem – bardzo chciałam, żeby mi się ten film podobał, ale coś, kurczę, nie mógł. Życzę Edwardsowi jak najlepiej, ale niech mu ktoś napisze dobry scenariusz.

    • Nabi
      08/02/2011
      Odpowiedz

      Dla mnie ten wniosek, był całkowicie drugoplanowy. Wiadomo, że w pewnym stopniu to chciał Edwards powiedzieć, tak jak chciał wepchnąć analogię do konfliktu amerykańsko-meksykańskiego dotyczącego emigrantów. Mimo tego, oglądałam „Monsters” trochę jak „Przed wschodem słońca” Linklatera – kino obyczajowe oparte na dialogu dwójki bohaterów, a nie jak sci-fi.

  4. 08/02/2011
    Odpowiedz

    Tak, ta analogia też zbyt oczywista. Co do Linklatera, to ciężko mi się zgodzić, dla niego dialog to jedno z głównych narzędzi i odgrywa znacznie większą rolę w jego filmach niż tutaj. Edwards chciałby pisać takie dialogi jak Richard. ;)

  5. Nabi
    08/02/2011
    Odpowiedz

    Wiadomo, że pod względem jakości dialogów Edwardsowi daleko do Linklatera, ale moim zdaniem udało mu się wprowadzić podobny klimat relacji bohaterów. Tak czy siak, „Monsters” zaliczam do bardzo udanych seansów, a niewiele takich ostatnio się trafiło.

  6. Daql
    10/02/2011
    Odpowiedz

    Gatunek żyje właśnie dzięki takim obrazom jak „Monsters”, „District 9” lub „The Moon”. Wszystkie trzy dzieła warte są poświęconego im czasu.

  7. 16/02/2011
    Odpowiedz

    Przepraszam, ale jakże można ten film porównywać do „Przed wschodem słońca”, kiedy bohaterowie „Potworów” są do bólu nieciekawi? Zresztą, droga Autorko, piszesz: „Andrew i Sam to postaci również dalekie od stereotypów” – po czym (nieświadomie?) przez cały akapit szczegółowo opisujesz, jak bardzo są stereotypowi. Pozujący na twardziela, pogrążony w swojej pracy reporter, który wzdycha do syna, którego nie widuje? Córeczka tatusia, która okazuje się zaradna i odpowiedzialna? No ja Cię proszę… Sztampa, sztampa, sztampa. Zgadzam się, że ten film miał być głównie o bohaterach i ich drodze – tylko że oni nie mają w sobie nic, co zainteresowałoby widza. A to grzech.

  8. Nabi
    16/02/2011
    Odpowiedz

    Ktoś kiedyś powiedział, że „odbiór jest w oku widza” – czyli ilu widzów tyle gustów i interpretacji. Potrafię uszanować fakt, że komuś się ten film niepodoba, ale nazwanie go sztampowym jest mocno przesadzone. Nie jestem specjalistką od tego gatunku, ale ile tytułów jesteśmy w stanie przytoczyć, które są zbudowane na takiej samej konstrukcji fabuły i bohaterów (nie wspominając już o samym klimacie filmu daleko odchodzącym od typowego monster movie)?

  9. 21/02/2011
    Odpowiedz

    Sztampowy jest nie film – ale postacie (które ten film napędzają). Parę miesięcy temu o bohaterach napisałem tak: „O fotografie można powiedzieć tyle, że to sztampowy trochę twardziel, trochę lekkoduch, a trochę wrażliwiec, natomiast jego towarzyszki w ogóle nie potrafię opisać żadnym określeniem – ona po prostu jest”. Ile widziałem filmów (niekoniecznie monster movie) z takimi postaciami? Wiele.

  10. KAmil
    26/03/2011
    Odpowiedz

    800 tysięcy dolarów na film SF, w czasach gdy te efekty robi się na laptopie to fenomen?

  11. KAmil
    26/03/2011
    Odpowiedz

    EDIT: To był raczej taki eksperyment. Dajcie mi kilkaset tysięcy dolarów też kilka fajnych eksperymentów nakręcę. Ale miło się ogląda.

  12. Casante
    09/04/2011
    Odpowiedz

    Jak dla mnie to tzw. bohaterowie byli tylko dodatkiem, mógłbym oglądać film stylizowany na przyrodniczy i też byłby niezły.
    Bardzo realistycznie podchodzi do inwazji z kosmosu, Najbardziej co się rzuca w oczy to porównania; świątynia Majów czy innych ludów kontra ‚Wielki Wielki Mur’.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *