No i wybrał Warner reżysera ekranizacji dylogii Dana Simmonsa “Hyperion” i “Upadek Hyperiona”. Został nim Scott Derrickson, który ostatnio skompromitował się “Dniem, w którym zatrzymała się Ziemia”. Za scenariusz odpowiadać będzie niejaki Trevor Sands.
Hyperion opowiada o wędrówce siedmiorga pielgrzymów na planetę Hyperion, gdzie znajdują się tajemnicze Grobowce Czasu, w których mieszka tajemnicza istota zwana Chyżwarem. Istota ta może spełnić życzenie jednego z pielgrzymów – pozostali zginą. Podczas podróży każdy z pielgrzymów opowiada swoją historię…
Nie ukrywam, że cykl ów należy do moich ulubionych książek w ogóle. Każdy kto czytał “Hyperiona” wie, że jest to powieść właściwie nieprzekładalna na język filmowy. Aby chociaż w części oddać klimat powieści Simmonsa, przedsięwzięcie to musiałoby przypominać swoim rozmachem przynajmniej “Władcę Pierścieni” Jacksona. Albo choćby mieć formę miniserialu. Tymczasem Trevor Sands otrzymał zadanie napisania scenariusza jednego filmu na podstawie dwóch książek. Bądźmy szczerzy, choćby ten film miał trwać i trzy i pół godziny, to nie uchroni się przed totalnym spłyceniem wizji Simmonsa.
Mimo to nie skreślam tego projektu tak na amen. Derrickson, pomimo ostatniej wpadki, wcześniej nakręcił całkiem przecież niezłe “Egzorcyzmy Emily Rose”, w których udowodnił, że potrafi bawić się nastrojem, jest obdarzony swego rodzaju wizualną wrażliwością i wyobrażnią. Gorzej, że pewnie jak zwykle ostatnie słowo bedzie należało do skretyniałych producentów, którzy koślawo potną wizję twórcy, ale… z ostatecznym werdyktem jeszcze się wstrzymam. Tymczasem będę wypatrywał kolejnych informacji na temat tego przedsięwzięcia, którymi nie omieszkam podzielić się na łamach Opium.













Melagnea
17:03 / 30 / Styczeń / 2009
To jeszcze nic w porównaniu z tym że do reżyserii “Fundacji”Asimova ( która składa się bodajże z 7 książek ) wybrano Emmericha czyli szykuje się nam “Dzień Niepodległości w Pojutrzejszych Gwiezdnych Wrotach” ;)
D-mooN
23:48 / 30 / Styczeń / 2009
Miejcie litość…Człowieka krew zalewa.
Nie dość, że porywają się z motyką na słońce, to jeszcze do roboty zatrudniają partaczy…
gild
16:30 / 2 / Luty / 2009
Smutna to wiadomość i odbierająca nadzieję.
Stark, dzięki za rekomendację (dawno, dawno temu, ale ja nie zapomniałam nigdy ;-))! Tak się dziwnie złożyło, że ja ‘Hyperiona’ aktualnie czytam i jestem nim zachwycona. Szkoda, że wszystko wskazuje na to, że przeciętny widz nie ma ochoty na klimat, a liczą się tylko wybuchy i inne takie…:/
Stark
14:24 / 3 / Luty / 2009
Lepiej późno niż wcale ;) Cieszę się, że Ci się podoba. Ja tam wciąż mam nadzieję, że coś może z tego będzie. A jeszcze większą, że może zmienią reżysera, bo będzie mu to kolidowało z realizacją innych fascynujących projektów? Nadzieja matką głupich, wiem…