komentarzy 6

  1. Matek
    27/05/2009
    Odpowiedz

    Eeee, ja bym tak tego tak czarno nie widział ;) Chociaż pomysł z kopiami jest dość mocno zbliżony do koncepcji Lema z „Pokoju na Ziemi”.

  2. D-mooN
    27/05/2009
    Odpowiedz

    Mógłbyś napisać coś więcej? Bo „Pokoju…” nie czytałem, a ciekaw jestem jak Lem rozwinął taką ideę.

  3. Matek
    28/05/2009
    Odpowiedz

    Tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Pokój_na_Ziemi fabuła jest dośc szczegółowo opisana. Lem nazywał ich zdalnikami. I co ciekawe zdalniki mogły miec własne zdalniki ;) Ogólnie książke polecam, bo świetnie się czyta i w sumie można by z niej zrobic naprawdę fajny film nawet w „polskich” warunkach.

  4. Matek
    28/05/2009
    Odpowiedz

    Aha, tylko zapomniałem dodać ze tekst w tym linku jest mocno spojlerowy. To tak na wszelki wypadek ;)

  5. D-mooN
    28/05/2009
    Odpowiedz

    Nie szkodzi, tą notkę czytałem już wcześniej:) Żeby zgłębić temat zabieram się właśnie za „Pokój na Ziemi”. Zobaczymy co też ten Lem tam wymyślił…

  6. D-mooN
    02/06/2009
    Odpowiedz

    Przeczytane:)
    Książka jest świetna, pomysłowa – czasem aż za bardzo, bo wydaje się, jakby Lem próbował się sam ze sobą licytować w wymyślaniu różnych koncepcji. Zdalniki, idiokracja, nano i w końcu księżycowy wyścig zbrojeń (bardzo zbliżony do dukajowych Wojen z „Perfekcyjnej niedoskonałości”).

    Nadal nie wiem czy telemetryczne avatary w ujęciu prezentowanym w „Surrogates” mają sens (ekonomiczny, socjologiczny). U Lema ich użycie wynikało z próby zaspokajania pewnych potrzeb (funkcjonalności), nie na zasadzie permanentnych zamienników. Chyba jedynie specjalistyczne, konkretne użycie tego typu jednostek uwiarygadnia ich obecność (tak jak robil to Tichy, czy zobaczyć będziemy mogli w „Sleep Dealer” i „Avatarze”).

    Tak czy owak, na razie popieram Anię. Jak dotąd śmierdzi to wszystko nieudacznictwem w stylu „I, Robot”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *