
Na Tadanobu Asano zawsze miło popatrzeć. Znaczy się jako aktora go lubię, żeby potem nie było. W każdym razie Japończyk gra sporo, zdarzają mu się występy w słabszych produkcjach, ale nawet w nich trzyma klasę. Nie inaczej będzie zapewne z „Villon’s Wife”, adaptacją opowiadania Osamu Dazai.
Asano wciela się tu w rolę pisarza – alkoholika, który zostaje oskarżony o kradzież 5000 jenów z kasy pobliskiego baru. Żona bohatera (Takako Matsu) decyduje się odpracować skradzione pieniądze we wspomnianym lokalu. Z czasem praca zaczyna się jej podobać.
Za reżyserię „Villon’s Wife” odpowiada Kichitaro Negishi. Zwiastun sugeruje, że będziemy mieć do czynienia raczej ze spokojnym i „wyważonym” dziełem. Wygląda na to, iż jest to historia z gatunku tych, o których rzadko pisujemy na Opium. Ale że dobrej japońszczyzny nigdy za wiele, myślę że warto zwrócić uwagę na „Villon’s Wife”. Tym bardziej, że Tadanobu…









Anirul
11:05 / 27 / Sierpień / 2009
Ach, ten Tadanobu… ;-) Ma w sobie coś takiego, że jego postacie, nawet jeśli to mniejsze role (jak np. w ‘Zasypanym lesie’), mocno zapadają w pamięć.
Mi się najbardziej podobał w ‘Cafe Limiere’ i przede wszystkim ‘Eli, Eli, lema sabachtani?’.
Stark
14:01 / 28 / Sierpień / 2009
Mnie też w „Eli, Eli…” oraz w „Rampo Noir”, „Invisible Waves” i „Last Life in the Universe”… Zresztą co ja będę gadał. Wszędzie go lubię :)