
Jaki film powstałby, gdyby Studio Ghibli zdecydowało się stworzyć animowane s-f? Prawdopodobnie coś na kształt “Welcome To The Space Show”. Jednak to nie Ghibli, a studio A-1 Pictures (dotychczas współpracujące przy tworzeniu “Afro Samurai: Resurrection” oraz “Fullmetal Alchemist”) odpowiada za ten wizualny cukiereczek.
O japońsko-rosyjskiej kolaboracji zatytułowanej “First Squad” donosił swego czasu D’moon. Niedawno pojawił się nowy zwiastun owej intrygującej produkcji anime, który możecie obejrzeć w rozwinięciu wpisu.

Wydaje mi się, że warto czekać na ‘The Blood of Rebirth’, gdyż jest to powrót po kilku latach milczenia Toshiaki Toyody, jednego z najciekawszych współczesnych japońskich reżyserów, twórcy takich filmów jak ‘Hanging Garden’, ‘Blue Spring’ czy ‘9 Souls’.

‘Our Brief Eternity’ to debiut reżyserski Takuyi Fukushimy. Ze zwiastunu wynika, że najprawdopodobniej będziemy mieli do czynienia z czymś w rodzaju metafizyczno/kontemplacyjno/filozoficznego sci-fi w stylu np. ‘Eli, Eli, Lema Sabachthani’ albo ‘The Clone Returns Home’. Co jak mniemam nie każdemu musi przypaść do gustu.

Jakoś umknął nam zwiastun do trzeciej odsłony cyklu “Tetsuo” autorstwa Shinyi Tsukamoto. Wszak ukazał się on dobrych kilka dni temu. Czym prędzej nadrabiamy jednak tę zaległość.
“Zapomnieliśmy” na Opium zupełnie o “The Taking of Pelham 123″ Tony’ego Scotta – remake’u filmu z 1974 roku o tym samym tytule. No to nadrabiamy tę zaległość. Przynajmniej pośrednio.

Na Tadanobu Asano zawsze miło popatrzeć. Znaczy się jako aktora go lubię, żeby potem nie było. W każdym razie Japończyk gra sporo, zdarzają mu się występy w słabszych produkcjach, ale nawet w nich trzyma klasę. Nie inaczej będzie zapewne z “Villon’s Wife”, adaptacją opowiadania Osamu Dazai.

Choć na Opium prezentujemy wam głównie pozycje z szeroko rozumianego nurtu fantastyki, to zdarza się nam też odbić w innych kierunkach. Na przykład w stronę kina socjologicznego.

Nie miałem zamiaru pisać tym razem o Japonii. Zastanawiałem się nad czymś z Tajlandii, może Hong Kongu albo Filipin… No ale nie dało rady inaczej – filmy, które chcę dziś zaprezentować postanowiłem potraktować poza kolejką. Taryfa ulgowa dla dzieł wybitnych to chyba nic złego, prawda?
Czas na drugą odsłonę opiumowego azjatyckiego cyklu. Zgodnie z zapowiedzią, tym razem chciałbym przedstawić budzący we mnie mocno ambiwalentne odczucia, japoński “Moon Child” oraz południowokoreański, magiczny “Welcome to Dongmakgol”, film obok którego trudno przejść obojętnie. Zapraszam.