“Ani*Kuri 15″ powstało na zlecenie tokijskiej stacji telewizyjnej NHK. Całość składa się z 15 jednominutowych animacji stworzonych przez 15 różnych reżyserów. Wśród twórców znaleźć można między innymi nazwiska takie jak Mamoru Oshii, Kazuto Nakazawa (znany chociażby ze stworzenia animowanej częśći “Kill Billa”) czy Shōji Kawamori (seria “Macross”). Filmem zamykającym “Ani*Kuri 15″ jest “Good morning” – ostatnie ukończone dzieło zmarłego kilka dni temu Satoshiego Kona (“Perfect Blue”, “Paprika”).
Tyle, że tym razem w wersji anime. Na zeszłorocznym Comic Conie zaprezentowano dwa animowane projekty studia MadHouse, osadzone w świecie Marvela. O ile słuch o “Wolverine” zaginął (i dobrze), to w tym roku pokazano nowy zwiastun “Iron Mana”. I nadal nie wiem co o nim sądzić…
O “Redline” autorstwa studia MadHouse i Takeshi Koike (“Animatrix — World Record”) wspomniałem po raz pierwszy niecały rok temu. Od tego czasu film pojawił się na kilku festiwalach, a datę premiery w Japonii określono na 9 Października. “Redline” prawdopodobnie nie ukaże się w Polsce, a szkoda – bo jest na co popatrzeć!
“Tetsujin 28 1/2″ to kolejna japońska produkcja oparta na popularnym serialu anime. Dlaczego warto zwrócić na nią uwagę? Choćby dlatego, że historia “Tetsujina” ustaliła podwaliny pod cały gatunek robociego kina. Drugim powodem jest osoba reżysera: Mamoru Oshii.
“Space Battleship Yamato” to kolejne anime, które doczekało się swojej wersji aktorskiej. Muszę jednak przyznać, że pierwsza zajawka sprzed paru miesięcy nie zrobiła na mnie zbyt dobrego wrażenia. Zapowiadała film hermetyczny i nieco specyficzny, jak większość japońskich produkcji s-f. Nie obiecywała filmu, który może spodobać się międzynarodowej publiczności. Nie pokazywała też tego, co nowy zwiastun – świetnej strony wizualnej i epickich bitew kosmicznych. A to przecież tygryski lubią najbardziej, prawda?
Takashi Miike powraca. Choć może to nie jest zbyt fortunne określenie – wszak Miike nigdy nie zniknął i wciąż jak poparzony trzaska film za filmem. Kolejną, wg Imdb.com już osiemdziesiątą pierwszą pozycją w jego filmografii jest samurajski “Thirteen Assassins”.

H.G Wells pisząc swoją “Wojnę Światów” nie przypuszczał pewnie, że wielkie roboty staną się popkulturowym symbolem – jednym z najfajniejszych i zarazem najbardziej infantylnych wymysłów fantastyki naukowej. A to za sprawą Japończyków, którzy jeden z gadżetów charakterystycznych dla pulpowej amerykańskiej s-f z połowy XX wieku przekształcili w prawdziwy fenomen: mecha. Groźne, olbrzymie i śmiercionośne maszyny wojenne.

Jaki film powstałby, gdyby Studio Ghibli zdecydowało się stworzyć animowane s-f? Prawdopodobnie coś na kształt “Welcome To The Space Show”. Jednak to nie Ghibli, a studio A-1 Pictures (dotychczas współpracujące przy tworzeniu “Afro Samurai: Resurrection” oraz “Fullmetal Alchemist”) odpowiada za ten wizualny cukiereczek.
O japońsko-rosyjskiej kolaboracji zatytułowanej “First Squad” donosił swego czasu D’moon. Niedawno pojawił się nowy zwiastun owej intrygującej produkcji anime, który możecie obejrzeć w rozwinięciu wpisu.