komentarzy 17

  1. Cristoph
    10/11/2009
    Odpowiedz

    Nie zgadzam sie z recenzją.INK jest filmem mistycznym, a przemiana głównego bohatera by była wiarygodna wymagała czasu i dlatego jest to film fabularny.Muzyka drogi recenzencie jest doskonała i trudno powiedzieć,że jest ilustrująca bo film bez tej partytury jak i sama muzyka bez filmu radzili by sobie gorzej.Przypomina ambientowe brzmienie John’a Murphy’ego do SUNSHINE.Żaden film w tym roku nie wprowadził w cudowne drgania mnie i moje wnętrze oprócz Inka.Ostatnie sceny,jak wcześniej scena „łapania zasięgu” przes Tropiciela magnetyzują.Swoją drogą panie recenzencie film ma sięgnąć głębiej,do emocji i wartości.INK to robi,a wspomniany przez Ciebie SPIN jest filmem dobrym i pomyslowym,ale efekt przypadku i zbieżności zdarzeń już widzieliśmy choćby w Efekcie motyla,Benjaminie Buttonie czy wcześniej w Femme Fatale.

  2. 12/11/2009
    Odpowiedz

    Całym problem z „Ink” polega na tym, że film potrafi zachwycić pojedynczymi scenami czy rozwiązaniami (i tego mu w żadnym wypadku nie odmawiam), ale jako suma elementów nie jest już tak poruszający. Sam kręgosłup fabuły jest niestety zbyt uproszczony, i co gorsza – ta prostota razi.

    Co do filmów opowiadających o ciągach przyczynowo-skutkowych – jest tego trochę. Nie określiłem przecież „Spin” jako filmu nowatorskiego. To po prostu obraz skrojony na miarę pomysłu na jakim się opiera.

  3. kola
    20/11/2009
    Odpowiedz

    Zgadzam się z D’moon. Czegoś zabrakło. Jest kilka scen, które zachwycają ale brak jest czegoś co chwyci za serce i będzie trzymało przez 3/4 filmu… sam nie wiem… szkoda.

  4. kola
    20/11/2009
    Odpowiedz

    Aha… Zeby nie było ze mi sie nie podobał. Podobał się ale… nie wiem… moze spodziewałem się czegoś genialnego.

  5. TheDaywalker
    22/11/2009
    Odpowiedz

    Hehehe a mi się film strasznie podobał i może faktycznie fabuła nie była tak pseudomagiczna i mistyczno ezoteryczna jakby chcieli niektórzy ale… No właśnie moim zdaniem takie było zamierzenie autora
    sprawił że rzeczy które spotykamy i robimy na codzień są pełne rzeczywistości o której zwykle w pędzie dnia nie myślymy, reczywistości strasznie prostej i złożonej zarazem i mimo braku teologicznej poprawności to i tak pieknie sobie to sklecił bo film jest przedewszystkim piękny i dopiero to piekno nam przekazuje treść, treść która nie każdemu musi przypaść do gustu, ale autor nawet wtedy prowadzi dialog z widzem.Ehh mało wydumany prosty i pełen piękna film zdecydowanie najlepszy jaki widziałem^_^

  6. user_309
    01/12/2009
    Odpowiedz

    Mnie ten film poruszył. Przypomina o tym, jak ciągi niepoukładanych myśli powodują utrwalanie stanu „mrocznego”. Jak stan „mroczny” może rozciągnąć się na całość percepcji i przysłonić wszystko inne(emocjonalne samobójstwo). Mnóstwo w nim alegorii do dnia codziennego, kiedy możemy wybierać własną rzeczywistość. Zaskakujące jak brak „wiarygodnego tła” może być nieistotny, gdy siła przekazu filmu wędruje innym torem.

    Pzdr.

  7. Maćko
    19/12/2009
    Odpowiedz

    Odnoszę wrażenie, że kolega recenzent nie do końca zrozumiał przekazu zawartego w tym obrazie.

    „Główną wadę filmu stanowi brak szczegółowego, wiarygodnego tła oraz interesującej mitologii” – przecież ten obraz jest abstrakcyjny…

    Film jest genialny, od kilku lat nie czułem tak olbrzymiej satysfakcji po seansie. Ten film należy wypromować a recenzenta wymienić, gdyż jest jak „dziecko we mgle” ;)

    pzdr

  8. 28/12/2009
    Odpowiedz

    Całkiem nowe podejście do tematu, nawet ten nos z wyprzedaży nie przeszkadza:)
    Polecam 8/10

  9. Michał
    28/12/2009
    Odpowiedz

    Jednym z aspektów świadczących o geniuszu tego filmu jest to, że jego interpretacja daje tak wiele możliwości, że każdy powinien coś z filmu wynieść. Sądzę, że jeżeli ktoś tego nie potrafi, to komentuje tekstem w stylu: „Ink nie jest filmem złym”. Jeżeli ktoś czegoś nie rozumie (a niestety takie odnoszę wrażenie względem autora recenzji), nie powinien się na ten temat krytycznie wypowiadać.

  10. 28/12/2009
    Odpowiedz

    Piszecie o mistyce, pięknie, ‚stanach mrocznych’, abstrakcji, przekazie, braku zrozumienia, wielorakich interpretacjach…
    Gdzież one? Czy znajdzie się choć jeden wielbiciel tego filmu, który obroni swej opinii w rzeczowy sposób?

    Co do samej recenzji, to jak widać, największym jej grzechem jest wyważona opinia, miast przyłączenia się do chóru pochwalnego.

  11. tomek
    29/12/2009
    Odpowiedz

    nie jestem krytykiem. za to do inka niewiele mi brakuje. film dal mi duzo do przemyslenia i ciesze sie ze go ogladalem. po prostu genialny. juz wplyna na moje postepowanie i mam nadzieje ze go nigdy nie zapomne. polecam. tata

  12. 31/12/2009
    Odpowiedz

    Zupełnie nie zgadzam się z krytyczną częścią tej recenzji. Przede wszystkim „Ink” jest filmem możliwym do zrozumienia jedynie, gdy dokładnie przyjrzymy się mistycznemu i chrześcijańskiemu podłożu fabuły. Zarówno struktura świata przedstawionego, wielotorowość historii, ewidentne podzielenie czasu na kairos i chronos, jak i każda postać; wreszcie szpital – kościół („Lutheran”), w którym odbywa się ostateczna walka o duszę zarówno ojca jak i dziecka – wszystko to staje się zrozumiałe i jasne dopiero postrzegane przez pryzmat chrześcijaństwa. Wtedy także film przestaje być „dziurawy”, bo luki, o których pisze autor recenzji, stają się „rozycztywalne”.

  13. Natakua
    08/07/2010
    Odpowiedz

    W tym roku nie widziałam jeszcze tak pięknego filmu! Niezwykle poruszający, może i recenzent się ze mną nie zgodzi, ale w filmie zawartych jest wiele często niedostrzeganych przez nas problemów, nie będę rozpisywać, bo chyba każdy oglądający jest w stanie kilka spostrzec. Postać John’a jest zaślepiona sukcesami zawodowymi, zapomniał zupełnie o własnej córce, nawet nie odwiedził jej w szpitalu… Czy to jest ojciec?! Jednak dzięki tym postaciom z „innego świata” przechodzi metamorfozę. Może i film nie trzyma w napięciu przez 3/4 filmu (nie wiem, nie liczyłam), ale ostatnie minuty filmu potrafią człowieka wybić w równowagi. Jeśli ktoś zrozumiał przesłanie filmu, na pewno choć trochę się wzruszył. Efekty dźwiękowe już na samym początku nie zwiastują bajeczki… Zdecydowanie polecam film, szczególnie wieczorem, trzyma napięcie ;)

  14. Kama
    03/08/2010
    Odpowiedz

    Jeśli bardzo się chce, zawsze można znaleźć słaby punkt nawet najdoskonalszej całości. Można, a i owszem, rozebrać dzieło na części pierwsze i pod lupą szukać usterek i niedociągnięć. „Ink” poruszył moją wyobraźnię i wrażliwość, zachwycił niebanalnymi postaciami, które wzbudzają autentyczne emocje, sympatię bądź niechęć. Nie będę pisać o niedoskonałościach, bo nie o to chodziło. A przynajmniej mnie to w żadnej mierze nie interesuje.

  15. ooo
    05/10/2010
    Odpowiedz

    A ja nie rozumiem tego filmu..

  16. bukaj
    22/04/2012
    Odpowiedz

    Film oglądałem kilka lat temu i do dzisiaj nie mogę zapomnieć. Zdarza mi się, że mimowolnie medytuję nad postawą postaci i problemach sytuacji, które INK przedstawia. Bardzo rzadko widuję tak poruszające filmy. Rzeczywiście, można się w nim dopatrzeć chrześcijańskiej teologii, która zachęca do głębszego spojrzenia na nasze życie (teraźniejsze i te po śmierci). Jakie ono będzie – film pokazuje – że wybór należy do mnie i do Ciebie. Polecam wszystkim!

  17. annam
    10/11/2012
    Odpowiedz

    mnie również zdziwiła recenzja,ale potwierdziły sie też moje przypuszczenia że nie każdy jest w stanie zrozumieć przekaz filmu a w szczególności nie zrozumieją go te osoby które nie znają teologi chrześcijańskiej. Film też pozostawia nieco do wlasnego rozważenia a więc inspiruje do dalszych przemyśleń na temat naszego życia. Ja ten film nazywam po prostu filozoficznym, ponieważ została w nim przedstawiona pewna filozofia, podobnie do filmu matrix. Polecam, najlepszy film jaki widziałam od kilku lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *