
Miejsce zbrodni z reguły staje się sceną, na której istny balet wykonuje całe mnóstwo techników, dokumentując każdy detal w celu późniejszej analizy. Co jeśli zastąpić wszystkich tych ludzi za pomocą medium?

“Mon(s)tre” to dwa słowa w jednym zaklęte – poczciwy zegarek (montre) w oka mgnieniu potrafi zamienić się w potwora (monstre). A jak to wszystko pięknie namalowane, jakie magiczne!

Solomon Kane to postać stworzona przez Roberta E. Howarda, która w przeciwieństwie do drugiego „dziecka” pisarza, czyli Conana, nie jest aż tak dobrze znana szerokiej publiczności. Jednak dzięki młodemu reżyserowi z Anglii, być może wkrótce się to zmieni.

Gdzieś na świecie, w bezimiennym mieście, bezimienny szary człowiek spotyka dwumetrową istotę, zbudowaną z lewitujących w powietrzu betonowych słupków. Istotę, od której nie sposób się uwolnić.
Brzmi dziwnie? “Terminus” trudno wszak uznać za typowy film fantastyczny. Jeszcze dziwniejsze jest to, że pojawiły się plany aby tą historię rozwinąć i nakręcić pełny metraż…

Luc Besson powrócił do reżyserowania i na swój filmowy comeback wybrał adaptację serii komiksów z lat 70 o rezolutnej reporterce, której bliżej do Indiany Jonesa niż Moniki Olejnik. Gdy ostatnio o tym pisaliśmy film znajdował się jeszcze w fazie postprodukcji. A że do premiery coraz bliżej, to jest już pierwsza zapowiedź.

Młody chłopak skacze z szóstego piętra – jednak na końcu swego upadku nie znajduje śmierci, tylko coś, co odmieni jego życie na zawsze. Co takiego? Przekonajcie się sami. Zapraszam do obejrzenia krótkometrażowego debiutu Dana Gauda.

Czas na kolejną animację rodem z Chin. “The Black Hole” to dzieło młodego studenta, Li Shenga. Poświęcił on dwa lata na stworzenie tego 9 minutowego filmu. Zajął się każdym jego aspektem: począwszy od scenariusza, poprzez szkice koncepcyjne, na animacji skończywszy.

Zapraszam do kolejnej featuretki promującej “Solomona Kane’a”, w której obejrzeć można piekielne kreatury z jakimi przyjdzie skonfrontować się tytułowemu bohaterowi.

Chyba każdy miłośnik kina s-f łapie się czasem na tym, że kiedy zauważa na ekranie jakiś wyjątkowo fikuśny wehikuł, robota lub statek kosmiczny, to strzela przysłowiowego ‘karpika’. Różnego asortymentu pojazdy, stwory i roboty od zawsze towarzyszyły filmowej fantastyce. I choć na ekranach pojawia się ich co niemiara, to czasem można odczuć specyficzny, estetyczny głód…