Takashi Miike powraca. Choć może to nie jest zbyt fortunne określenie – wszak Miike nigdy nie zniknął i wciąż jak poparzony trzaska film za filmem. Kolejną, wg Imdb.com już osiemdziesiątą pierwszą pozycją w jego filmografii jest samurajski „Thirteen Assassins”.
Akcja dzieje się w feudalnej Japonii. Pewien młody lord zachłystuje się władzą, której przywileje wykorzystuje do gwałtów i morderstw. Pewnego razu na jego drodze staje oddział Trzynastu Samurajów, wynajętych aby pozbyć się młodzieńca. Wspomniana Trzynastka organizuje zasadzkę w górskiej wiosce – okazuje się jednak, że lord przybywa tam w towarzystwie wojowników, w liczbie czterokrotnie przewyższającej liczbę naszych bohaterów. Ulice spłyną krwią.
Zwłaszcza to ostatnie zdanie brzmi zachęcająco. W rolach głównych Koji Yakusho, Yusuke Iseya, Tsuyoshi Ihara i jeszcze kilku całkiem znanych japońskich aktorów. Premiera w Japonii we wrześniu.









Anirul
14:04 / 1 / Czerwiec / 2010
Ja rozumiem, że krwawo i brutalnie, ale tęsknię za Miike dziwnym i pojechanym (może jednak powinnam się przełamać i obejrzeć Yattamana)! ;-)
Cujo
15:51 / 1 / Czerwiec / 2010
Filmów o feudalnej Japonii nigdy mało. Mam nadzieję, że Miike nie poszedł w efekciarstwo, trailer sugeruje, że jest ok – dość poważnie.
Miłośnikom tego typu kina polecam w miarę świeży „Kiedy dobyto ostatni miecz”. Bardzo dobry.
Stark
20:46 / 3 / Czerwiec / 2010
Ania, ja mam dokładnie odwrotnie. Choć też bardzo lubię Miikego szalonego i nieokiełznanego, to jednak trochę mnie wymęczyły te wszystkie Yattamany, czy Zebramany. Dlatego z miłą chęcią zobaczyłbym coś „normalniejszego” (oczywiście jak na standardy Takashiego) – choć znając jego, to pewnie nam nie podaruje i coś szalonego do filmu zaimplementuje :)