komentarze 3

  1. 29/10/2010
    Odpowiedz

    Zdjęcia są tak zimne, że momentami wydawało mi się, że widzę parę z ust ludzi siedzących obok.

    Film według opisów wydawał mi się bardzo, może nawet zbyt podobny do „Frozen River”. Tu bieda, tam bieda, tu zabieranie domu, tam zabieranie domu, tu zimno, tam zimno, itp., itd. W przeciwieństwie do reżyserki „River”, Debrze Granik udało się jednak uciec od klimatu, w jakim możesz zanurzyć się na przykład oglądając TVP w środę o 20. Tak jak piszesz, nie ma epatowania tą biedą, nie ma upajania się nią. Może to spornol – ale pornol z fabułą, bardziej wysublimowany, mocno przemyślany. Przemoc jest dość sugestywna, ale bardzo podobało mi się to, że Granik wie kiedy się wycofać, dobrze czuje granicę, za którą tylko ta brutalność zaczyna być zbędna, przestaje nieść jakiekolwiek znaczenia.

  2. 29/10/2010
    Odpowiedz

    Jedno ale: Jennifer Lawrence bardzo daleko do ‚debiutantki’. Dwa lata temu dostała na festiwalu w Wenecji nagrodę Mastroianniego za The Burning Plain, zresztą lista jej dużych ról bynajmniej się na reżyserskim debiucie Arriagi nie zamyka…

    • Nabi
      30/10/2010
      Odpowiedz

      Mój błąd i ignorancja, bo nie sprawdziłam i pewnie podałąm info z jakiegoś artykułu, za co przepraszam :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *