komentarze 3

  1. Cujo
    20/01/2011
    Odpowiedz

    Dla mnie większą atrakcją jest tutaj McGregor, którego po roli w „I love you Phillip Morris” otaczam wręcz kultem.
    A prezentowany przez was film, z synospisu wnioskując, zapowiada się raczej na coś w rodzaju dramatu katastroficznego, niż na fantastykę. Ale może to tylko moje wrażenie.

  2. witek
    20/01/2011
    Odpowiedz

    Hmm, nawet coś ciekawego, mcgregora lubię, nie tyle po „I love you Philip Morris” (które też jest super), co po „Wyspie” i „Young Adam” :)

    To jest właśnie ten rodzaj „co bybyło gdyby …”, które mi się podobają. Czekamy na pierwsze recenzje za tydzień :) Miejmy nadzieje że pojawi się w polsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *