„The Gate” Matta Westrupa to jeden z tych filmów science-fiction, które nie tyle są futurystyczne, co w odrobinę zawoalowany sposób komentują dzisiejszą rzeczywistość. Żyjemy w świecie, gdzie coraz większą rolę odgrywać zaczęły koncerny farmaceutyczne. Biotechnologia nie jest pieśnią przyszłości, ale już dziś zmienia nasze życie. Pytanie brzmi: czy postęp powinien dokonywać się za wszelką cenę? I czy tak naprawdę o postęp tu chodzi?
95% ludzkiego genomu składa się z tzw. „śmieciowego DNA”. To sekwencje genów, które wydają się nie odgrywać żadnej znaczącej roli. Co jednak, gdyby istniała możliwość aktywowania ich?
[za QuietEarth]









dredhed
16:46 / 12 / Listopad / 2011
bardzo przyjemne!!!
Mefisto
22:56 / 12 / Listopad / 2011
Niezłe, może trochę zbyt techniczne, ale niezłe – z potencjałem na znacznie więcej.