komentarzy 5

  1. Cujo
    04/12/2011
    Odpowiedz

    Gattaca – dobre kino, świetna muzyka.

  2. niki
    04/12/2011
    Odpowiedz

    zgadzam się z konkluzją. „wyścig z czasem” – wątły pomysł, kiepskie aktorstwo. szkoda czasu…

  3. Lurkerka_B
    06/12/2011
    Odpowiedz

    Ciekawa recenzja, ale nie wiem, czy pójdę na film…

    Tak przy okazji: Gattaca – Gattaki (litera oznaczająca głoskę, która przy odmianie przez przypadki ulega zmiękczeniu, zostaje zmieniona na literę polską, np. Luke – z Lukiem; patrz Słownik Ortograficzny PWN).

  4. 06/12/2011
    Odpowiedz

    Z odmianą tego tytułu zawsze mam problem, bo tak naprawdę to nie rzeczownik a zbitka liter (zasady azotowe w łańcuchu DNA oznaczone są literami: G,A,T,C). Tak czy owak, dzięki za zwrócenie uwagi:)

  5. Antykolor
    12/12/2011
    Odpowiedz

    Film momentami jest zbyt lekki, Gattaca od początku miała narzucony ciężar i trzymała za gardło aż do sceny samospalenia. Andrew Nicol to dla mnie jeden z ciekawszych reżyserów młodego pokolenia. Już w Panu życia i śmierci pokazał swoje filmowe aspiracje. Wyścig czasem był ładny ale przez to mdły. Scenariusz nie miał wielkiego potencjału. Pomysł sam w sobie ciekawy, ale nie odkrywczy. Ostatnio przeczytałem opowiadanie scfi, które kupiłem na wyprzedaży za złotówkę ”I drzewca jak jezdzcy na koniach”. Arcy genialny materiał na film scfi. W skrócie : Daleko przyszłość, bardzo daleka, około 3000 roku. Umiejscowienie w czasie akcji jest punktem wyjścia do przedstawienia funkcjonowania społeczeństwa, ludzi. Historia opowiada dzieje pewnego pisarza – Brockta, który opublikował pod swoim nazwiskiem poemat Sergiusza Jesienina. Właściwie to Facet w ciągu swojego życia opublikował ponad 40 książek, żadnej nie napisał sam. W roku 3000 Jednym z najbardziej skomplikowanych problemów,z jakimi zetknęła się ludzkość, przybierającym coraz poważniejszy charakter z każdym pokoleniem był problem przechowywania nagromadzonej wiedzy. Książki były przechowywane W ogromnej składnicy wiedzy na mikrofilmach.
    Ale z czasem pojawił się problem korzystania z nagromadzonej wiedzy. W 1970 roku wydano pół miliona książek. Na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia przeważająca większość nowych utworów literackich żyła dwa lub trzy lata…najwyżej pięć. Literatura stała się produkcją jednorazowego użytku.!
    ak….Zaraz pan powie,że jest to „naturalny rezultat rozwoju cywilizacji”
    Tylko, że relacja pomiędzy produkcją masową a arcydziełami pozostaje bez zmian. Pierwszą książkę którą opublikował jako własną był Hadżi Murat Tołstoja. Zrobił to ponieważ nie było innego sposobu aby przywrócić ją ludziom. Przepiszę jeden dialog który zajebiście mi się spodobał :
    BROCKT
    Zna pan nazwisko Lope de Vega ?

    WORONIN
    Pierwsze słyszże.

    BROCKT
    Hiszpański dramaturg epoki późnego średniowiecza .
    Napisał kilkaset sztuk. Sto lat później na scenach wystawiona z rzadka tylko 2 jego sztuki „Dziewczynę z Dzbanem „ i „Owcze Źródło”
    Wszystkie pozostałe uległy całkowitemu zapomnieniu,…
    Zostały wystawione na surową próbę czasu…
    Ten zaś ogłaszał beznamiętny i nieodwołalny wyrok.
    Wybierał ziarna prawdziwej i wiecznej sztuki,odrzucał plewy.

    Cała historia opisana jest niesamowicie poetycko przez pryzmat pierwszej skradzionej książki Tołstoja. Historia o człowieku odciętym od świata, największego plagiatora w dziejach ludzkości. Opublikował książkę na nowo pod swoim nazwiskiem. Książka wtedy uzyskała prawo wtedy prawo do życia jako powieść historyczna,napisana w naszych czasach. I z pewnością przeczytają ją dziesiątki,tysięcy osób. Musiał tylko starannie zredagować. przekład maszynowy, wprowadzić do wypowiedzi bohaterów kilka modernizmów i wszystko gotowe. Więc krytycy odnotowali sobie, że nie zawsze pisarzowi udało się
    przekazać koloryt językowy epoki. Przecież plagiat to jedno z najpaskudniejszych przestępstw.
    Przyswojenie sobie cudzej myśli jest znacznie gorsze
    niż kradzież przedmiotu.
    Ale czy można nazwać aktem przyswojenia czyn,którego celem jest przywrócenie
    arcydziełu życia ?
    Czy takie odrodzenie nie jest ważniejsze od abstrakcyjnego pojęcia sprawiedliwsi ?
    Próbowałem nawet wyobrazić sobie,co powiedział by na to sam Tołstoj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *