
Lubię aromat azjatyckich animacji. Japończycy (a w ślad za nimi Koreańczycy) zbudowali sobie na świecie niesamowicie silną markę. Czy uda się to także ich sąsiadom z Państwa Środka? To będzie można ocenić za kilka lat, kiedy Chińczycy wyjdą z etapu dziecinnego kopiowania i dorobią się własnego stylu. Produkcje takie jak „The Face” są tego nieśmiałą zapowiedzią…