komentarzy 7

  1. Film poraża. I polecam każdemu.

    Ale jednej rzeczy się czepnę w tej recenzji — 17 minut „rekordem”? A co z „Timecode” Mike’a Figgisa (90 minut razy 4), „Russian Arc” Aleksandra Sokurowa (90 minut) i „PVC-1” Spirosa Stathoulopoulosa (84 minut) — wszystkie w jednym ujęciu…

    • 05/08/2009
      Odpowiedz

      Hehe… A co z „Empire” Warhola (485 minut)?:)

  2. 05/08/2009
    Odpowiedz

    Rzeczywiście, nie ma zbyt wiele do dodania. Co prawda „Głód” (poniekąd z wiadomych przyczyn) nie należy do filmów, które chciałoby się zaraz obejrzeć ponownie, ale pozostaje w głowie na długo. Świetny jest brak jednoznacznych ocen. Nie są „dobrzy” Anglicy, ale nie są też „dobrzy” Irlandczycy z IRA. Tu jednocześnie każdy ma swoje racje i każdy jest winny. A osądzić musi widz. Najbliższa odautorskiego komentarza jest postawa księdza – ale to również pozostaje nienachalne. Lubię takie filmy. Resztę trzeba obejrzeć. Tymczasem, w ramach rozwinięcia moich myśli, pozostaje mi wypimpować recenzję mojego klubowego kolegi Tylera, opublikowaną tuż po projekcji „Głodu” we Wrocławiu, gdyż wyraża również moje odczucia:

    http://www.ofilmie.pl/enh/hunger/

    Swoją drogą… Czy scena rozmowy naprawdę ma aż 17 minut? Jasna cholera, czuć, że jest długa, ale aż tak? Jest na tyle angażująca, że widz po prostu tego nie zauważa. Aha, i zwracam również uwagę na świetny patent w kluczowej fazie rozmowy, gdy nie ma już mowy o porozumieniu między bohaterami: nagle zamiast ogólnego planu, który oglądaliśmy przez długie minuty, dostajemy kolejno zbliżenie na twarz Bobby’ego i księdza. Nastrój natychmiast się zmienia. Jest już po wszystkim. Bardzo mi się to podobało.

  3. Anirul
    10/08/2009
    Odpowiedz

    Zwiastun robi wrażenie, a tekst świetny i zachęcający – na pewno wybiorę się do kina!

  4. Nabi
    29/11/2010
    Odpowiedz

    Jeden z najlepszych filmów zeszłego roku i z całą pewnością ten, który utwierdził mnie w przekonaniu, że nazwisko Fassbendera będzie jeszcze głośne. Rewelacyjny aktor.

    • 29/11/2010
      Odpowiedz

      co do Fassa to fakt, talentu odmówić mu nie można ale niektóre jego wybory filmowe są co najmniej dziwne – z jednej strony mamy świetne kino (wspomniany Hunger, Fish Tank, Inglorious Basterds) a z drugiej produkcje dość płytkie (Jonah Hex, Town Creek, Centurion). Niech się chłopak wreszcie zdecyduje :)
      Liczę iż ponowna współpraca z McQueenem przy „Shame”, Carl Jung u Cronenberga i (mam nadzieje, że udany) X-Men First Class sprawią, iż zapisze się bardziej jako aktor tej pierwszej kategorii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *