Bracia Coen ze swoim „True Grit” przypomnieli widzom o antywesternie. Mniej więcej w tym samym czasie powstawał także „Meek’s Cutoff” – o wiele skromniejsza produkcja, jednakże być może wcale nie gorsza.
„Meek’s Cutoff” w reżyserii Kelly Reichardt skupia się na wędrówce grupy osadników przez bezdroża Oregonu. Wynajęty przez nich przewodnik Stephen Meek dość szybko okazuje się człowiekiem nie wartym zapłaconych mu pieniędzy. Twierdząc że zna skrót wiedzie grupę ku niezbadanym obszarom pustynnej równiny. Zagubieni, głodni i spragnieni co raz bardziej tracą wiarę w pomyślne dotarcie do celu. Gdy na ich drodze pojawia się indiański wędrowiec, grupa staje przed dylematem – zaufać osobnikowi który od zawsze jawił się im jako naturalny wróg czy nadal podążać za nie do końca uczciwym przewodnikiem?
Co mnie przede wszystkim urzekło w zapowiedzi do obrazu Reichardt, to przepiękne zdjęcia i surowa atmosfera a także historia zmagań człowieka z brutalną naturą jak i swoimi własnymi demonami. Przez co „Meek’s Cutoff” przyjemnie kojarzy mi się z kinem westernowym z Antypodów – głównie z „The Proposition” i „Van Diemen’s Land”.
[via SlashFilm]










Lila
22:17 / 7 / Marzec / 2011
Klimat filmu kojarzy mi sie również z prozą Cormaca McCarthyego, czekam z niecierpliwościa.
Romulus Ululus
18:09 / 8 / Marzec / 2011
to wygląda zdecydowanie lepiej od True Grit (wcześniejszy film Reichardt był wspaniały tak btw)
Łukasz Wiecki
16:12 / 11 / Grudzień / 2011
Byłem na tym filmie na festiwalu w Kazimierzu dolnym. Sama Grażyna Torbicka zabrała głos przed projekcją. Zabrałem przyjaciół i o mało nie spaliłem się ze wstydu. Nuda, nuda, nuda w rytmie pisku obracającego się koła u wozu.
piiik, piiikkk, pikkk,
i tak przez dwie godziny.
Anty-western rzeczywiscie to był, zarwono pod wzgledem akcji i fabyły ktora mozna było zmiescic w 45sek „short filmu”.