komentarzy 16

  1. Profet
    02/09/2011
    Odpowiedz

    Jestem bardzo ciekawy. Trzeba koniecznie obejrzeć.

  2. smut
    18/09/2011
    Odpowiedz

    Naprawdę dobry film – w summie można było się tego spodziewać znając wcześniejsze dokonania Refn’a.
    Takie małe pytanie 0 czy w scenie kiedy jada nad rzekę to nie jada przypadkiem przez ten kanał który był widoczny w terminatorze 2 – w scenie gdy Furlong ociekał na motorze a Patric go ciężarówka gonił?

  3. 18/09/2011
    Odpowiedz

    @smut – Tak, to Los Angeles River.

    Od siebie dodam, że „Drive” to rewelacja. Tak po prostu. I nie chodzi o muzykę (wystarczy posłuchać), zdjęcia (wystarczy zerknąć na zwiastuny) czy aktorstwo (wystarczy znać nazwiska). Chodzi o sposób połączenia wszystkich składników w coś SPÓJNEGO i jednocześnie ekscytującego. Oszczędność środków, zgrabne operowanie dosadnością, ale też niedomówieniami. Precyzyjne prowadzenie akcji i niesamowity klimat bijący z poszczególnych scen.
    Rewelacja!

  4. robert
    18/09/2011
    Odpowiedz

    Ja chyba byłem na jakimś innym filmie.
    Muzyka ok a reszta to żenada chłam dno i strata czasu badziewie napędzane totalnym rozczarowaniem…
    żenada żenada żenada lepszy jest delfin Plum

  5. Nabi
    18/09/2011
    Odpowiedz

    @robert – nie ma to jak konstruktywna krytyka :)))

    Dla mnie „Drive” to powrót do klimatów z lat 80-tych, za którymi się mocno stęskniłam. Nie dlatego, że były to jakieś genialne filmy, ale dlatego, że na nich się wychowałam i dzięki nim w ogóle pokochałam kino. Gdzieś w połowie seansu złapałam się na tym, że oglądam film na bezdechu, a wszystko przez wydłużone ujęcia interrakcji między bohaterami, momenty w których spojrzenia grały dużo większą rolę niż dialog – udzielało mi się napięcie (nie tylko mi, biorąc pod uwagę reakcje widowni). IMHO jest to najlepszy film tego roku… jak do tej pory oczywiście, bo sezon jesienny zapowiada się bardzo ciekawie.

  6. Jakub
    24/09/2011
    Odpowiedz

    „Drive” stał się dla mnie kultowy jeszcze zanim przysłoniły go napisy końcowe. Ten film rozkochał mnie w sobie koloryzowaną plastyką obrazu, napięciem budowanym głównie przez fantastyczne udźwiękowienie i minimalizmem, który sprawił, że historia wchłaniała się we mnie jak w gąbkę pochłaniając mnie swoją nastrojowością.”Drive” należy do grupy moich ulubionych filmów, zaraz obok „Enter the Void” Gaspara Noe. Wizualna uczta z faworyzowanym przeze mnie typem głównego bohatera i masą elementów za którymi zaczynałem tęsknić.

    Muszę jeszcze napisać, że ten film był dla mnie przede wszystkim mocno inspirujący co, jak sądzę, pomoże mi ukierunkować moje własne produkcje.

    Na koniec: polecam obejrzeć trylogię Nicolasa „Pusher” oraz bardzo fajny (i podobnie oświetlony) film z Goslingiem „Fracture”. Ostatnio też z pewnymi podobieństwami bardzo ciekawy wydał mi się film „Un Crime”. Szukajcie, badajcie.

    Pozdrawiam i dziękuję za recenzję i wcześniejsze materiały (a przede wszystkim pierwszy klim z „Drive”, który totalnie nakręcił mnie na śledzenie tej produkcji. Dzięki.

  7. Jakub
    24/09/2011
    Odpowiedz

    Ah jeszcze pytanie: Czy ktoś ma pomysł, skąd można (bez konieczności sprowadzania) zgarnąć plakat z filmu?

    • 24/09/2011
      Odpowiedz

      Najprościej zapytać w kinie, gdyż najczęściej dostają kilka egzemplarzy a i tak nie wszystkie rozwieszają. Jak ludzie bedą spoko to dadzą Ci za darmo (bo i tak im zalega na zapleczu) a jak nie, to pewnie za drobną opłatą :)

  8. Antykolor
    20/12/2011
    Odpowiedz

    Ten film mnie skłonił do zrobienia prawa jazdy. Też chcę sobie wsadzić wykałaczkę między zęby i jeździć w rytm Nightcall.

  9. Antykolor
    20/12/2011
    Odpowiedz

    Melagnea plakaty rozwieszane w kinach różnią się od tych kolekcjonerskich. Głównie jakością papieru, dosyć szybko tracą barwy, bo plakat ma wisieć 2 tygodnie i go zdejmują. I tak średnio jest. Sam mam kilka takich plakatów, ostatni z Incepcji, prawda jest taka, że wystarczy poprosić o plakat, ten zwykłej jakości to go na pewno dostaniesz. Przynajmniej ja zwykle z tym nie miałem problemu, ale chodzę do kina małego a nie multipleksu więc może być różnie. A tak na serio walić plakat, ja chcę tą kurtkę ze skorpionem !

  10. Erwaw
    16/01/2012
    Odpowiedz

    Mnie takie filmy nie kręcą

  11. GUIGUI
    07/02/2012
    Odpowiedz

    ………….. REWELACJA JESLI CHODZI O OBRAZ, aktorzy wysmienici, fabula rowniez, muzyka troche narzucajaca klimat, ale koniec opowiesci???????????????????? zbyt rozlegly horyzont interpretacji jak dla mnie. jakby wszystko co zostalo uczynione w fabule nie mialo sensu.
    a moze ktos mi wytlumaczy?

  12. Fantomas
    07/02/2012
    Odpowiedz

    „Szerokokątny obiektyw, typowy dla duńskiego reżysera, sprawdza się równie fantastycznie na bocznych uliczkach Los Angeles (zwłaszcza nocą), co w przypadku szkockich krajobrazów.” Coś tu się komuś pomieszało i to zdanie nie ma sensu bo „co w przypadku szkockich krajobrazów” według mnie nie trzyma się to w ogóle początku zdania co ma Los Angeles wspólnego ze Szkocją?. A film mocno średni, akurat nie lubię takiej przemocy, a lepsze klimaty noir widziałem w innych mniej brutalnych filmach. Jedynie muzyka przypadła mi do gustu.

  13. 07/02/2012
    Odpowiedz

    @Fantomas – „szkockie krajobrazy” to odniesienie do wcześniejszej produkcji Refna, czyli „Valhalla Rising”. Część zdjęć do tego filmu powstała właśnie w Szkocji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *