“The Killer Inside Me” to powieść Jima Thompsona z 1950 roku, napisana w pierwszej osobie i ukazująca świat widziany oczyma głównego protagonisty – Lou Forda – szanowanego przedstawiciela prawa w małym teksańskim miasteczku, który pod ujmującym uśmiechem i nienagannymi manierami skrywa socjopatycznego dewianta.

O “The Missing Person” pierwszy raz donosiłam przy okazji wpisów omawiających niektóre premiery festiwalu Sundance 2009. Nie ukrywam, iż klimaty kina noir są jednymi z moich ulubionych, a Michaela Shannona lubię i podziwiam, tak więc owy obraz bez wątpienia znajduje się na mojej liście “do obejrzenia”. Właśnie pojawił się drugi zwiastun “The Missing Person”, do zobaczenia którego serdecznie zachęcam.

Dziś mała porcja makabry skąpanej w klimatach noir. W kocim mieście życie płynie spokojnie, przetykane conocnym napawaniem się muzyką w nocnych klubach. Lecz ta słodka bohema zaczyna drżeć w posadach, gdy ginie w niewyjaśniony sposób coraz więcej kocich wokalistów. Kto za tym stoi? O tym wszystkim dowiecie się od głównego bohatera, który przemawia głosem samego Nicka Cave’a.

Kino noir jest nieśmiertelne. Czy to w wydaniu klasycznym, czy nowoczesnym, ale ciągle inspiruje filmowców. Zarówno twórców filmów aktorskich, jak i animatorów. Zapraszam do zapoznania się z kilkoma animacjami, które czerpią z ducha tego, czarnego jak smoła, kryminału.

Wypalona ziemia, burze słoneczne, postapokaliptyczny Nowy Jork i gangsterzy – a wszystko to w komiksowej konwencji wizualnej.
Z okazji targów filmowych, odbywających się w czasie trwania festiwalu w Cannes, twórcy “Give’em Hell Malone” zmontowali nowy zwiastun. W porównaniu z poprzednim (będącym bardziej miksem rożnych scen niż typową zapowiedzią) – obecny daje już jakiś wgląd w charakter fabuły i głównych bohaterów.

O czeskim “Normal” pisalam szerzej tutaj , prezentując przy okazji kilka smakowitych fotek i dwa zwiastuny. Niedawno pojawiła się kolejna zapowiedź tej pepiczkowej opowieści w sosie noir – jeszcze bardziej wysmakowana wizualnie i klimatyczna. Gorąco polecam!

Noir, noir i jeszcze raz noir…w dodatku w wydaniu dość zaskakującym, bo czeskim (duch Kafki wiecznie żywy?). To musiało zwrócić moją uwagę. Film jest pięknie sfotografowany i wizualnie dopieszczony, co widać w każdym ujęciu. Fabuła też jest nie byle jaka, a fakt iż została niejako oparta na faktach, dodaje tej całej produkcji dodatkowego smaczku.

Twórcy “Franklyna” nie zasypują gruszek w popiele i zamieszczają w necie co raz to więcej klipów promujących ich nietuzinkowe dzieło. Ja jestem jak najbardziej za! Nie jest to film ‘mainstreamowy’ więc dotarcie do szerszej publiczności ma utrudnione. Mam nadzieje, że Opium przyczynia się na swój skromny sposób do rozpowszechniania informacji na temat tego obrazu. Zapraszam do zapoznania się z nową porcją klipów i obejrzeniem nowego włoskiego plakatu.

O brytyjskim filmie “Franklyn” szerzej pisałam tutaj, przy okazji pierwszego zwiastuna do tego fantastycznego obrazu w klimacie noir. W internecie pojawiło się trochę niezłych plakatów promujących film (głównie włoskich), które są do obejrzenia w rozwinięciu tego wpisu.