Komentarze: 10

  1. Cujo
    16/11/2009
    Odpowiedz

    Świetna recenzja. Wszystko zostało w zasadzie powiedziane. Moon to jedna z tych rzadkich perełek, które podbijają serca niestety często niewielkiej garstki kinomaniaków. Chciałoby się żeby takie filmy docierały do większej widowni, bo korzyści z tego były by oczywiste. Oby więcej takiego kina.
    Mi osobiście Moon bardzo skojarzył się z książkami Lema. Dużo tam wyobcowania, sterylności, kosmicznego chłodu, ale mimo to – dużo też czynnika ludzkiego.

    Idę czytać wywiad z Bowie Jr. :)

  2. Anirul
    16/11/2009
    Odpowiedz

    Dzięki wielkie!
    Korzyści byłyby oczywiste i z tego samego powodu trzymam kciuki za nominację dla Rockwella. Pomijając nawet fakt, że się facetowi Oscar w końcu należy ;-), to byłoby to dobre dla nas, fanów sci-fi, gdyby wszyscy się tam w tym holiłódzie przekonali, że warto robić takie kino, że to też się opłaca, a nie tylko fajerwerki.
    Co do Lema, to kilka dni temu byłam na sztuce ‚Solaris.Raport’ (pisałam o niej niedawno w Ścinkach) z genialną scenografią, która przypominała mi ‚Moon’. Faktycznie też czułam podobny, ponury klimat. No i mają wspólny temat wyobcowania i poszukiwania tożsamości. ‚Kosmiczny chłód’ – podoba mi się to określenie.

  3. Glut
    16/11/2009
    Odpowiedz

    SPOILERY. Piszesz że pomieszczenia nie są sterylnie białe, podczas gdy w dużej mierze są. Z recenzją się generalnie zgadzam, Moon to nie jest w żadnym wypadku klapa, bardzo przyzwoity film z niezłą kreacją i klimatem. Jednak oparcie całości na interakcji Sam-Sam (do tego ta druga, jak sama pisałaś, szwankuje) niezbyt mi pasuje i wydaje mi się że z tematu nie wszystko wyciśnięto.

  4. 35au1
    17/11/2009
    Odpowiedz

    Wydaje mi się, że drugi Sam jest ok. Zdrowie fizyczne pozwalało na mniej barwne zachowanie (co dobrze kontrastuje i nie sądzę, żeby było przypadkowe). Dwóch narzekających Samów nie byłoby dobre. Drugi Sam jest agresywny i myślący momentami (zdrowy przykład człowieka). Świetny film.

  5. Glut
    17/11/2009
    Odpowiedz

    Wydaje mi się że za szybko akceptuje i adaptuje się do całej sytuacji.

  6. nobody
    17/11/2009
    Odpowiedz

    Świetna recenzja, świetny film. Jest mi wstyd, że zamiast pójść do kina, musiałem ściągnąć ten film tylko dlatego, że polscy dystrybutorzy w dalszym ciągu mają widza za kretyna…

  7. 19/11/2009
    Odpowiedz

    W kwestii zbudowania bazy na ciemnej stronie księżyca. Ostatnie badania dowodzą że ma to swoje uzasadnienie. Na ciemnej stronie księżyca znajdują się zamrożone zasoby wody. Na jasnej stronie wyparowały.

    Ja jak zawsze szukam dziury w całym i zastanawia mnie jaki jest w ogóle sens umieszczenia w księżycowej bazie człowieka? Nie widać żeby miał jakieś arcy ważne obowiązki. GERTY jest na tyle inteligentny [potrafi wyciągać wnioski, kombinować i oszukiwać] że mógłby sobie poradzić. Do wszelkich napraw i tak ściągają ekipę z zewnątrz.

  8. 19/11/2009
    Odpowiedz

    To proste: potrzebny jest ktoś do nadzoru. Tak naprawdę nie wiemy nic o zaawansowaniu logiki Gerty’ego. Wszystko wskazuje na to, że nie jest on sztuczną inteligencją sensu stricto, a raczej zmyślnie zaprogramowanym i zaawansowanym mechanizmem.

    Poza tym zwróć uwagę na to, że ekipa „naprawcza” przylatuje na Księżyc niejako przy okazji lotu powrotnego na Ziemię. Koszty pojedynczej ekspedycji techników na Księżyc są olbrzymie, a co jeśli drobne awarie następowałyby jedna po drugiej?

  9. Anirul
    19/11/2009
    Odpowiedz

    GLUT: Sterylnie białe to one nie są. Ściany są w białym kolorze, ale nie jest to biel ‚i-podowa’ – taka, jak np. na rosyjskim plakacie, który wykorzystałam jako obrazek do wywiadów z reżyserem.
    SPOILERY: Też uważam, że drugi sam trochę zbyt łatwo akceptuje sytuację. Ale tylko troszkę! :-)

    35au1: SPOILERY: Właśnie zapomniałam napisać o jeszcze jednej rzeczy – bardzo ciekawy jest dla mnie motyw różnicy między Samami. Teoretycznie, że tak powiem ‚u podstaw’ są przecież identyczni. Dzięki porównaniu nowego Sama ze starym widzimy, jaki wpływ miał (i ma) na tę osobę trzyletni, samotny pobyt na księżycu, jak ją to zmieniło. Świeżo ‚urodzony’ Sam, ten klonowany wzorzec jest gwałtowny, faktycznie nawet agresywny, mniej refleksyjny, itd., itp. To ciekawy wkład w dyskusję o klonowaniu i o człowieczeństwie takiego, za przeproszeniem ‚tworu’. A także o alienacji w ogóle, każdego z nas zmieniłyby takie doświadczenia.

    Na wieść o wodzie na księżycu Duncan napisał na tweeterze: ‚See NASA!? I TOLD you so!’ ;-)

    Co do obecności ‚nadzorcy’ na księżycu, to zgadzam się z D’mooNem, że ktoś tam musiał być do drobnych napraw, właśnie głównie ze względów finansowych. Poza tym GERTy nie bardzo mógł się poruszać po powierzchni księżyca.

  10. 19/11/2009
    Odpowiedz

    Po zastanowieniu się, macie rację co do zasadności istnienia ludzkiego nadzorcy. Mało tego – musi to być ktoś o odpowiednich predyspozycjach, na tyle odpowiednich że korporacja wolała zabawę z klonami niż szkolenie i wysyłanie kolejnych zarządców. Poza tym pozostawienie stacji zaopatrującej Ziemię w 70% energii jakiemuś robotowi który mógłby podjąć złą decyzję na skutek odczytów ze szwankujących czujników byłoby ryzykowne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *