komentarzy 10

  1. misiokles
    20/09/2011
    Odpowiedz

    Zróbmy teścik. Zamieńmy na chwilę Norwegów na Amerykanów a dziewczyną na faceta. To będzie w końcu prequel czy remake? Gdyż trailer utwierdza mnie w przekonaniu że to ‚technicznie’ remake.

  2. boris
    20/09/2011
    Odpowiedz

    Efekty animatroniczne w carpenetowskim The Thing to dzieło sztuki. Nie powinno się, wręcz nie można, w żaden sposób ich komputerowo odświeżać. Karkołomna praca Roba Bottina uczyniła ten film tym czym jest – legendą i wizualną perełką. Coś może z powodzeniem straszyć kolejne pokolenia widzów. Niestety, bubki w holiłudzie chcą jeszcze zarobić parę baksów wykorzystując sprawdzony już schemat. Czeka nas kolejny odgrzewany i pewnie niezbyt smaczny kotlet. Trzeba mieć nadzieję, że legedna filmu z 1982 roku na tym nie ucierpi.

  3. Morgul
    20/09/2011
    Odpowiedz

    Efekty jak najbardziej wytrzymały próbe czasu tak jak w np w Aliens, te filmy sie już chyba nie zestarzeja. Mam nadzieję, że nowe Coś to będzie naprawdę ĆOŚ! Po trailerze nie oceniam, szkoda tylko że gł role gra babka a nie jakiś viking :)

  4. Cujo
    21/09/2011
    Odpowiedz

    Ciekawe jest to, że jeden z głównych elementów, które czyniły poprzednią wersję ciekawą, czyli „kogo naśladuje obcy”, został w trailerze wywalony na wierzch. Każde wcielenie obcego zostało pokazane…
    Kretynizm.

  5. Koleś
    21/09/2011
    Odpowiedz

    Zgadzam się z Cujo w stu procentach. Co więcej, skoro oficjalnie jest to prequel a nie remake, końcówka nie jest specjalną tajemnicą. Coś przybiera postać psa, ostatni z „norwegów” gna za nim helikopterem … no i tyle. Możliwe, że jakoś „niespodziewanie” zostaniemy wpuszczeni w wersję Carpentera, czyli to szalony helikopterowiec był kosmitą, a pies starał się wszystkich ocalić, czy inny równie absurdalny twist, który na siłę będzie kazał spojrzeć na jedyny słuszny „Thing” w nowym świetle. Tak czy siak, film jest na starcie spalony.

    Jeżeli chodzi o efekty to mam odrobinę odmienne zdanie. Oczywiście jestem fanem pracy jaką wykonał Bottin kilkadziesiąt lat temu i absolutnie nie uważam, że się zestarzała. Z drugiej strony to co pokazał zwiastun nie wygląda aż tak źle. Nie ma się co oszukiwać, od początku było wiadomo, że animatronikę i animację poklatkową zastąpi CGI, ale z CGI jest jak z cholesterolem – jest ten dobry i zły, a ten tutaj wygląda całkiem nieźle. Problemem jest inna kwestia. Jakby na to nie patrzeć i przy całym szacunku dla gore’owych scen w filmie Carpentera, to jednak pojawiają się one wyjątkowo rzadko i są nie jako dodatkiem. Jego film to przede wszystkim klimat, napięcie, niepewność, groza i niecierpliwe oczekiwanie na te kilka scen gdzie „coś” rzeczywiście pokazuje swoje oblicze. No i ponownie zwiastun remake’u/prequela rozwiewa wszelkie wątpliwości, że czegoś takiego już nie uświadczymy.

    Nie ma co się napinać i porównywać. Film będzie gorszy niż „oryginał”, no doubt about it, ale IMHO nie ze względu na wtórność czy kiczowate CGI, tylko dlatego, że nie w końcówce nie doprowadzi mnie emocjonalnie do subtelnie apokaliptycznej końcówki jak zrobiła to jedyna słuszna wersja z roku pańskiego 1982.

  6. boris
    21/09/2011
    Odpowiedz

    Jak wiadomo to czego w kadrze nie widać jest najstraszniejsze. W dobie CGI widać wszystko ze szczegółami. Nie ma miejsca na wizualne niedopowiedzenia. Zresztą wiadomo, że tego klimatu lat 80-tych już nie da się odtworzyć. Wybaczcie porównanie, ale… :) …robienie tego rodzaju filmowych kontynuacji jest jak rozkopywanie mogił dla zysku. Banda rabusiów niszczy święte miejsce, a potem sprzedaje zagrabione z trumny wartościowe przednioty nieświadomemu klientowi. Banda zachłannych producentów, zapieprza najciekawsze patenty z filmu Carpentera, a potem sprzedaje ten sam film (w nowej otoczce) ludziom po raz drugi, a za parę kolejnych lat po raz trzeci. I tak do znudzenia. A przecież gatunek sci-fi horroru nie został wyczerpany. Jest jeszcze wiele ciekawych historii do zekranizowania

  7. Jakub
    27/09/2011
    Odpowiedz

    Moim zdaniem nie ma co oceniać przedwcześnie. Tragedii nie ma. Powiem nawet, że kilka scen wizualnie przerażało. Mogę się mylić i może się okazać że to jeden z wielu przykładów na to jak nie powinno się re/premake’ować, ale po Genezie Planety Małp jestem nastawiony nieco bardziej optymistycznie niż kiedyś. Trailer jest tworzony przez inny zespół niż film i bardzo często spłyca do formy mainstreamowej. Michał Abramowicz robi zdjęcia a nie raz udowodnił, że potrafi. To samo z muzyką Marco Beltrami. Reżyser to wielki znak zapytania bo to będzie jego debiut (niezły temat na debiut swoją drogą). Zobaczymy jacy filmowcy wyrastają w Amsterdamie.

  8. misiokles
    29/11/2011
    Odpowiedz

    I już wiadomo. The Thing AD 2011 okazał si ę obrazem nadspodziewanie… dobrym! I co najważniejsze – twórcy wcale się nie starali wyjaśnić czym jest to Coś. Rozwój fabuły prawie identyczny z oryginałem, ale… po seansie stwierdziłem że taki właśnie powinien być!

  9. 35au1
    01/12/2011
    Odpowiedz

    A mnie się nie podobało. Na plus zasługuje wszystko, co dotyczyło sposobu ukazania „kto jest kosmitą”. Choć nie lubię dłużyzn, to prędkość z jaką kończy się film mnie przerosła. Nadmierna eliminacja pozbawia oglądającego tego „zastanawiania się” kto jest obcym. Reżyser zapomniał, że właśnie wtedy odczuwamy największy „dreszczyk”. Końcówka jest nieprzyjemna, drażniąca i daje materiał na kilka sequelów. Mimo cięgów ode mnie warto obejrzeć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *