komentarze 2

  1. Koleś
    21/07/2009
    Odpowiedz

    Czasem mam wrażenie, że filmowo Koreańczycy radzą sobie z tematem wojny domowej (ba, wręcz bratobójczej) najlepiej. Co prawda niewiele widziałem, ale ani taki „Kulą w Łeb” (choć szalenie odważny i oryginalny) ani „Wiatr buszujący w jęczmieniu” nie są w stanie tak w pełni ukazać kłopotliwego tragizmu wojny domowej jak robią to Koreańczycy na przykład w „J.S.A.: Joint Security Area”. Sytuacja w jakiej znaleźli się mieszkańcy tego zakątka Azji rzeczywiście stała się płodnym gruntem dla ich kinematografii. Widzę, że koniecznie muszę nadrobić „Welcome to Dongmakgol”.

    Kiedy następna odsłona? Kiedy „The Quiet Family”?:)

  2. Stark
    23/07/2009
    Odpowiedz

    Być może dlatego tak jest, bo Koreańczycy nie są tak zachowawczy niż inni. Jeśli chcą o czymś powiedzieć, to mówią, czasem w sposób prosty i bezpośredni, ale zawsze szczery. Nie zastanawiają się, że coś nie będzie pasować, że coś rozmydli bądź zradykalizuje ogólną wymowę, że tego nie zrozumieją, że to, że tamto.
    W ogóle ktoś kiedyś mi powiedział, że Koreańczycy kręcą filmy głównie dla siebie i – może poza tymi najbardziej znanymi reżyserami… choć i to nie do końca – kompletnie nie interesuje ich jak odbierają i czy rozumieją ich filmy ludzie spoza ich kręgu kulturowego.
    A kolejna część? Nie wiem :) Chciałbym się mieścić w dwutygodniowych interwałach ale jak to wyjdzie w praktyce, czas pokaże :) TQF wciąż nie widziałem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *