komentarzy 18

  1. dkny
    13/03/2012
    Odpowiedz

    biedna ta recenzja, dłuższe i ciekawsze piszę znajomym na fejsbuku

  2. brbr
    13/03/2012
    Odpowiedz

    Od kiedy doskonałość jest wadą? :D Chyba nikt kto interesował się tym projektem, nie spodziewał się tutaj skomplikowanej fabuły i oryginalnego przekazu. Nie rozumiem, czego recenzent oczekiwał – traktatu filozoficznego? John Carter gwarantuje dobrą zabawę i tylko tyle albo, aż tyle. Poza tym jest bohater główny, którego nie da się nie lubić, dobre efekty, świetna muzyka i ogólnie przyjemny klimat. Jest to dobry przykład filmu który krytyka zjechała, a publiczność (w dużej części) pokochała lub dopiero pokocha. Bo jak tu nie kochać Wooli?

  3. 14/03/2012
    Odpowiedz

    @dkny – szkoda takiego talentu na fejsbukową pisaninę. Może podeślesz coś? Z chęcią publikujemy dobre i interesujące, gościnne teksty. Podpisane imieniem i nazwiskiem oczywiście.

    @brbr – „Do doskonałości brakowało jej tego, że nie miała wad.” ~Karl Kraus
    Poza tym odnoszenie się do wyciągniętych z kontekstu, pojedynczych słów jest dość słabym zabiegiem. Podobnie hiperbolizacje i zestawienie typu „brak treści – traktat filozoficzny”. Nigdzie nie napisałem, że fabularnie „John Carter” jest bezwartościowy. Zwróciłem jedynie uwagę na fakt, że składa się z motywów, które zostały już w pełni wchłonięte przez popkulturę/gatunek SF. Brakuje mu zatem świeżości jaką zapewne posiadał w czasie książkowej premiery.

  4. Mefisto
    14/03/2012
    Odpowiedz

    Też uważam, że recka jest za krótka – wydaje się jakby nagle została urwana.

  5. brbr
    14/03/2012
    Odpowiedz

    Każdy może wejść na wikicytaty i zawsze znajdzie coś na potwierdzenie swoich, niekoniecznie mądrych, słów. Krausowi chodziło o to, iż nic co nie posiada wad nie może być uznane za doskonałe – nie jest to dobry cytat na poparcie tezy, że doskonałość jest wadą. Piszesz, że historia ukazana w JC jawi Ci się jako sztampa i ramota, to się kulturalnie pytam: – Na co liczyłes, na traktat filozoficzny? Ten zabieg z „traktatem” to ironia i nie uważam go za słaby. Poza tym, dla kogoś kto czytał książkę albo przyjamniej interesował się tematem ekranizacji, od początku było jasne, że historia będzie prosta. Przecież takie właśnie historie trafiają do mas. To wszystko. Nikt Cie nie atakuje, sam też nie powinieneś tego robić. Zamiast mędrkować i wytykać „słabe zabiegi”, powinieneś wziąć sobie do serca uwagi ludzi, którzy czytają to co piszesz? Bo chyba nie piszesz dla siebie, prawda? Też mógłbym znaleźć w Twoim tekście jakieś „słabe zabiegi”, ale po co? Trochę pokory, a będzie dobrze.

  6. 15/03/2012
    Odpowiedz

    @Mefisto
    Chciałem skupić się na tym, co moim zdaniem najważniejsze… Ale z tego co widzę bez „lania wody” następnym razem się nie obędzie;)

    @brbr
    „Krausowi chodziło o to, iż nic co nie posiada wad nie może być uznane za doskonałe – nie jest to dobry cytat na poparcie tezy, że doskonałość jest wadą.”

    a: definicja ogólna: doskonałość to brak wad
    b: Kraus: brak wad nie może być uznany za „prawdziwą doskonałość”
    c: doskonałość sama w sobie jest wadliwa (jest wadą jako cecha), bo za „prawdziwą doskonałość” nie może zostać uznana

    „Piszesz, że historia ukazana w JC jawi Ci się jako sztampa i ramota, to się kulturalnie pytam: – Na co liczyłes, na traktat filozoficzny?”

    Polecam powtórną lekturę całego akapitu, gdzie tłumaczę z czego _wrażenie_ o sztampowości może wynikać.

    I w tym miejscu kończę, bo przerabiałem już setki podobnych, jałowych dyskusji. W swoich komentarzach nie zamieściłeś ani jednej konkretnej uwagi odnośnie tekstu, jednak rościsz sobie prawo do pouczania autora w temacie pokory i przyjmowania krytyki. Ja krytykę przyjmuję zawsze z otwartymi ramionami – byle była sensowna i rzeczowa.

  7. brbr
    15/03/2012
    Odpowiedz

    Daruję sobie już dalsze roztrząsanie tego Krausa i definicji doskonałości :). Nie o to idzie. Co do jałowości krytki… Cóż, gdyby tylko wszystkie recenzje byly tak sensowne i rzeczowe (ach, marzenia :)) – krytyka, nawet jałowa, nie byłaby potrzebna. Cóż, widzę że czegokolwiek bym nie napisal, uznasz toza nierzeczowe.
    „Slaby zabieg”, ale podsumuje Ci to co dotychczas napisalem.

    Pozwolilem sobie jedynie na wyrażenie zdziwienia brakiem logiki w toku
    rozumowania, jaki przyjąłeś na potrzeby pisania tego tekstu. Wynika to z tego że żałożyłem, być moze błędnie, iż czytales ksiażkę (albo interesowałeś się wczesniej projektem ekranizacji). Fabula jest
    w niej (tak samo w filmie) pretekstem do ukazania wspanialosci habitatu obcej planety, 30-metrowych skoków i marsjańskiego psa, który biega z prędkością bolidu F1. Założyłem, że masz tego swiadomosc. Stad moje zdziwienie, wysokimi oczekiwaniami wzgledem scenariusza.

    Poza tym, recenzja jest niepełna i uboga w treść. Nie skomentowales podstawowych rzeczy, których istnienie powinienes wziąć pod uwagę oceniajac film. Podarowałeś sobie nawet przybliżenie czytelnikowi tej prostej jak kij fabuły. W tekscie nie ma też ani slowa o aktorstwie, muzyce, klimacie etc. Sa za to nikomu niepotrzebne rozważania na temat oryginalności przekazu, które każdy może przeprowadzić we własnym zakresie. Cóż, licentia poetica. Ty masz prawo pisać co chcesz i ja też mam takie prawo. Mimo wszystko pozdrawiam i liczę na lepsze teksty w przyszłości.

  8. 17/03/2012
    Odpowiedz

    Zgodnie z sugestiami, recenzja została rozbudowana o kilka elementów.

  9. k0d
    19/03/2012
    Odpowiedz

    Chryste Panie, co za marudy! Wracajcie chłopaki na onet, bo chyba jakoś przypadkiem tu trafiliście…

  10. Jakub
    22/03/2012
    Odpowiedz

    Szkoda, że nie czytałem recenzji wcześniej – nie mogę się wypowiedzieć na temat zarzutów stawianych przez użytkowników :] Na szczęście autor wyszedł z tego za pomocą kompromisu zanim jatka na dobre się rozkręciła.

    Z tą recenzją (nawet jeśli tylko podświadomie) zgadza się reszta świata bowiem Carter spowodował spadek akcji tej wytwórni o 1% za czym idzie strata 200 milionów dolarów.

    John Carter to film bez serca. Przykład jakich wiele, który nie powstał za sprawą pasji a kalkulacji. Takie kwiatki rodzą się w odpowiedzi na zapotrzebowanie – w tym wypadku błędnie oszacowane. Zamiast łowić talenty i odważne umysły studia preferują „bezpieczne” zlecanie filmów osobom które nie wyrosły na fantastyką we krwi. Efekt? Strata dla każdego. Dla studia finansowa dla fanów utrata wiary, dla mainstreamu utrata zainteresowania i szacunku.

    Cameron udowodnił swoim Avatarem, że da się onieśmielić widza prostą historią, przyciągnąć jego uwagę i wejść w koegzystencję z fauną i florą Pandory. Porównałbym ukazanie plemienności w Avatarze i J Carterze. W tym pierwszym w sposób naturalny i wiarygodny poznajemy obyczaje, mentalność i spuściznę kiedy w Carterze rasa Tharków to nudna cywilizacja którą trudno jest mi sobie wyobrazić w życiu codziennym. Każdy element ich kultury zostaje obnażony bezpośrednio a ich zachowanie wobec przybysza jest dla mnie enigmatyczne.

    JC to prosta ale pogmatwana historia która przekonwertowana na język filmowy stała się zbyt szybka. Jesteśmy raz tu raz tam jakby każda lokacja ale też pora dnia była tuż za rogiem.

    Woola to jedyny udany element filmu. Jedyna postać, którą miałem ochotę śledzić i darzyłem sympatią. Główny bohater jest sztuczny a jego zachowania już od początku filmu irracjonalne i zupełnie fałszywe. Nie wierzę mu gdy mówi, że chce tylko swoją jaskinię ze złotem. Aktor ale chyba bardziej scenariusz uniemożliwił nadanie tej postaci jakiejkolwiek wiarygodności. To samo z każdej strony. Nie da się utożsamić z żadną z tych postaci bo są płaskie i żałosne.

    Od strony technicznej film ten jest kolejną 3D porażką obok Transformersów. Zupełnie jakby kręcili film jak każdy inny nie stosując się do żadnych zasad optycznych. Ujęcia w filmie 3D nie powinny być krótsze niż 3 sekundy a dynamika ujęć powinna być budowana z pietyzmem i rozwagą. Tymczasem jest masa szybkich cięć, trzęsąca się kamera albo zbyt szybkie loty i obroty przez co nie wiem co się się dzieje i nie mogę popatrzeć na te ekstremalnie kosztowne modele lokacji. Kolejną rzeczą jest to czego nie ma. Cały Avatar jest przykładem mnogości rodzajów ujęć i efektów eksplorujących przestrzeń trójwymiarową. W Carterze nigdy nie mamy uczucia, że coś jest bardzo blisko nas, nie ma rozpiętości między obiektami a więc także jakiegokolwiek sensu oglądania go w 3D.

    Ostatnie słowa goryczy kieruję w stronę Multikina, które oficjalnie po JC trafiło na moją czarną listę polskich kin. Pomijając kwestię cen biletów i bufetu najgorszym, niewybaczalnym przewinieniem jest oszczędzanie na wyświetlaniu. Jasność lamp jest przykręcana ze względu na wysoki (kosztowny) pobór energii elektrycznej i krótką żywotność. W efekcie oglądacie obraz nieco bardziej rozmyty, ciemniejszy o aż 25%. Przykręcone lampy są szkodliwe dla ludzkiego wzroku. Przypatrując się płaskim, jasnym obszarom dostrzec można migotanie i skoki tonalne. Tragedia.

    Dystrybucja filmów w Polsce leży a teraz jeszcze sieci kin padają na rządzę pieniądza.

    Póki co nie zawodzi mnie sieć kin Helios a w 3D najlepiej spisuje się IMAX (zawsze lepsze wrażenia z 3D).

    Dzięki za lekturę :P

  11. k0d
    23/03/2012
    Odpowiedz

    @Jakub
    Cóż kwestia gustu… JC jeszcze nie oglądałem ale odnośnie Avatara mam zupełnie przeciwne odczucia. Dla mnie ten film ział pustką, obrzydliwą naiwnością, sterylnym światem i ugłaskanymi, sztampowymi bohaterami. Nawet Weaver nie pomogła… Zmęczyłem się tragicznie w kinie i zapomniałem o filmie w pięć minut po wyjściu z seansu. Nie wykluczam podobnego schematu w przypadku Johna Cartera. Jednak irytuje mnie podejście komentatorów powyżej. Właściciel bloga robi coś wielkiego, non-profit, wkładając w to serce i wolny czas. Należy mu się szacunek. Można mu dyskretnie coś sugerować ale choćby z uwagi na to co osiągnął nie wypada wysuwać żądań.

  12. 26/03/2012
    Odpowiedz

    @k0d
    Redakcja składa się z pięciu osób i naprawdę nie wiem czy robimy tu coś „wielkiego”. Jakby nie patrzeć, to Opium jest serwisem bardzo niszowym;)

    Co do krytyki, to tak jak wspomniałem wcześniej: jest bardzo pożądana, o ile coś wnosi. I nawet jeśli się z nią nie zgadzamy, to każdy głos (pozytywny lub nie) jest dla nas istotny:)

  13. Znawca_Ekranu
    26/03/2012
    Odpowiedz

    @Piotr Sapek
    Może i niszowy ale jest to jedyny serwis filmowy na którym idzie czytać recenzje. Po prostu nie przetwarzacie tego co zostało wcześniej powiedziane jak czytam recenzje na Filmwebie, pózniej w Klubie Miłośników Filmów to mam wrażenie, że czytam to samo. Mówię tu oczywiście o reckach redakcyjnych, bo te od użytkowników często potrafią zaskoczyć. Nawet jeśli się nie zgadzam po części tak było z ”The Shelter” to uważam, że macie świeże podejście. Przeczytam kilka złych recenzji u was to już mnie tutaj nie będzie :) Kruchy lód. Ale od 3 lat jestem i mam nadzieję, zę to się nie zmieni.

  14. 04/04/2012
    Odpowiedz

    A ja wczoraj obejrzałem po raz 3eci:) I 3 raz tak samo dobrze się bawiłem, a nawet lepiej (jak to się potocznie mówi)

  15. othello
    07/04/2012
    Odpowiedz

    a mi sie film podobał byla to moja podróż sentymentalna.
    ogladalem to prawie jak jak baśn 1001 nocy jak „w 80 dni do okola świata”.
    i bawiłem sie przednio.
    O.

  16. k0d
    09/04/2012
    Odpowiedz

    @Piotr Sapek
    Oj to się trochę wygłupiłem. Cały czas żyłem w przeświadczeniu, że to jest autorski blog. To nie zmienia jednak faktu, że poziom jest wysoki, teksty niezależne i wartościowe a blog nie ma charakteru komercyjnego. Za to połączenie jakości i zaangażowania macie u mnie najwyższą ocenę. I też nie ma co być przesadnie skromnym. Rządzicie na całej linii. Tak trzymać! A tak swoją drogą, nie kusiło Was by przejść na model bardziej komercyjny? Odwiedzin chyba nie brakuje…

  17. 10/04/2012
    Odpowiedz

    Dzięki:)

    Obecnie nie planujemy żadnego ruchu w kierunku „modelu komercyjnego”. Dostawaliśmy już tego typu propozycje, jednak cenimy sobie niezależność, a Opium prowadzimy z zamiłowania do kina, nie pobudek finansowych;)

  18. k0d
    20/04/2012
    Odpowiedz

    @Piotr Sapek
    That’s the spirit!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *