Jeden komentarz

  1. 16/08/2012
    Odpowiedz

    „Errors…” to z jednej strony nawiązanie do filmów Cronenberga, wyrażone w pojedynczych scenach. Z drugiej to pewna próba przywrócenia tradycyjnej, chłodnej i spokojnej narracji (charakterystycznej dla niektórych tytułów s-f sprzed Kina Nowej Przygody, choćby świetnego „The Terminal Man” czy wczesnych filmów wspomnianego Cronenberga).

    Poza tym debiut Sheeana charakteryzuje żelazna dyscyplina formalna. Świetne zdjęcia i muzyka bardzo dobrze korespondują z fabułą. Reżyser pokazuje dokładnie to co chce i co ma znaczenie dla historii, nie ucieka się do zbędnych wizualnych wygibasów i efekciarskości (nawet pokazując rzeczy dość… nietypowe). To dobrze rokuje na przyszłość:)

    Choć „Errors…” ma pewne braki, to osobiście życzyłbym sobie więcej takiego minimalistycznego, ale przemyślanego s-f na kinowych ekranach. Więcej filmów łączących świetne walory realizacyjne z niegłupią historią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *