
„John Carter” to film, który u fana science-fiction może spowodować wręcz lawinę ambiwalentnych uczuć. Z kolei publiczność głównonurtowa zapomni o nim pięć minut po seansie.

„John Carter” to film, który u fana science-fiction może spowodować wręcz lawinę ambiwalentnych uczuć. Z kolei publiczność głównonurtowa zapomni o nim pięć minut po seansie.
W ciągu ostatniej dekady doczekaliśmy się niewielu naprawdę dobrych, gotyckich filmów grozy. W sumie jedynie „El Orfanato” Bayony i „The Others” Amenábara okazały się produkcjami pod każdym względem udanymi i niosącymi ze sobą dużą dozę klimatu. Czy brytyjskie „The Awakening” dołączy do tego zacnego grona?