
…czyli subiektywny przegląd aktorów (dla niektórych) mniej znanych, ale za to dobrze się zapowiadających, pod wieloma względami interesujących, z ciekawym dorobkiem, o których już niedługo, tudzież wkrótce, powinno być głośniej.

…czyli subiektywny przegląd aktorów (dla niektórych) mniej znanych, ale za to dobrze się zapowiadających, pod wieloma względami interesujących, z ciekawym dorobkiem, o których już niedługo, tudzież wkrótce, powinno być głośniej.
Kino amerykańskie lat 70-tych to moja ulubiona filmowa dekada. „Blood Ties” zapowiada się na niezły hołd dla tamtej epoki.
„Rust and Bone” Jacquesa Audiarda to według przewidywań krytyków mocny kandydat do wielu czołowych nagród filmowych, w szczególności tych aktorskich.
Najnowszy film twórcy „Proroka” obejrzę tylko i wyłącznie z jednego powodu. Obsady.
Mafia hormonalna to temat, którego w kinie gangsterskim jeszcze nie było. Co prawda, sama nazwa nie brzmi tak fajnie jak Cosa Nostra czy Yakuza, a jej członkowie nie są tak „atrakcyjni” filmowo jak rosyjscy Vory v Zakone czy Irlandczycy z Hell’s Kitchen, ale mimo wszystko – dzięki debiutowi reżyserskiemu Michaela Roskama – miałam okazję przekonać się, iż ta organizacja jest równie bezwzględna, jak wyżej wymienieni przedstawiciele światka przestępczego.