
Filmowo rok 2009 okazał się całkiem, całkiem. Jego podsumowanie zacznę jednak przewrotnie od tytułów, które najbardziej mnie zawiodły, żeby mieć to z głowy i przejść do rzeczy przyjemniejszych. Oto trzy moje największe rozczarowania tego roku.

Filmowo rok 2009 okazał się całkiem, całkiem. Jego podsumowanie zacznę jednak przewrotnie od tytułów, które najbardziej mnie zawiodły, żeby mieć to z głowy i przejść do rzeczy przyjemniejszych. Oto trzy moje największe rozczarowania tego roku.

Nie był to dla mnie jakiś specjalnie zachwycający rok. Owszem, obejrzałem kilka dobrych filmów, kilka bardzo dobrych, parę znakomitych, w zdecydowanej jednak większości były to produkcje z lat poprzednich. Mimo to trochę przebłysków rok 2009 przyniósł, jakieś wpadki też się zdarzyły, ale… o tym poniżej.

W minionym roku wiele premier mnie ominęło więc moje podsumowanie będzie raczej skromne. Mam sporo do nadrobienia z listy głośnych filmów 2009 roku (choćby Oldlot, Antychryst czy Zapaśnik). Z tego co zdążyłam obejrzeć jedynie kilka obrazów wryło mi się na dłużej w moją i tak już nieco zużytą pamięć.

To był dobry rok. Choć rekordowy pod względem wysokobudżetowych gniotów, to przyniósł też początki odwilży w polskim kinie i kilka naprawdę dobrych filmów s-f.