komentarzy 5

  1. Nie zauważyłem tutaj typowych dzisiaj u Japończyków w anime ciągot pedofilskich i dwupłciowej obsady. To już duży plus.
    Co mi się nie podoba to ewidentna animacja rotoskopowa. Nie lubię tak.
    Ale i tak będę śledził bo oprócz Miyazakiego z Japonii nic wartego uwagi ostatnio nie wychodzi. Sama pop-papka.

  2. D-mooN
    22/06/2009
    Odpowiedz

    Ja jestem zaciekawiony, bo taka forma wprawiania rysunku w ruch, taki dizajn (i kolorystyka!) przywołują mi na myśl chociażby pierwszy „Heavy Metal”, czy europejskie animacje s-f z lat 80 („Ulysess 31”, „The Masters Of Time”). Dawno nie było takich klimatów w kinie, a szkoda.

  3. D-mooN, polecam „Scanner Darkly” Linklater’a. Tam animacja rotoskopowa jest zrealizowana na najwyzszym chyba do tej pory poziomie. Poza tym to swietny film oparty na Dicku. Oczywiscie zakladajac, ze nie ogladales.
    A co do old-schoolowego rotoskopingu, to pamietam fajne fantasy „Fire and Ice” Bakshi’ego. Takie to deczko Frazettowe bylo.
    Mimo wszystko jakos mi nie lezy ta technologia. Za duzo zachodu a efekt czesto pozostawia wiele do zyczenia w porownaniu z tradycyjna animacja.

  4. D-mooN
    22/06/2009
    Odpowiedz

    „Scanner Darkly” jedynie mnie wynudził (choć mam zamiar dać mu jeszcze jedną szansę….kiedyś).

    Pisząc o animacji nie miałem jej tylko na myśli, ale wizualną całość – jako owoc nieokiełznanej, niesztampowej wyobraźni. Tak jak lubię różne, zawarte w pewnych ramach konwencje, tak lubię też podejście nie uznające żadnych granic. Różowe planety spowite waniliowym niebem i okrąglasty, minimalistyczny mecha-design, niczym z prac Moebiusa.

  5. Wiem o czym piszesz. Klimaty Heavy Metal (czasopisma tez) to najlepsze co sie zdarzylo w swiecie komiksu do tej pory. Moebius, Corben i inni… Zupelnie inna wrazliwosc. To byly czasy…
    Eh, znowu jak dziad sie poczulem ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *