Najnowszy zwiastun do „Shame” Steve’a McQueena to swoista esencja unikalnej twórczości tego brytyjskiego artysty. Minimalizm słów (lub raczej ich brak) połączony z intensyfikacją obrazu, genialny aktorsko Michael Fassbender, a wszystko to w półtorej minuty przepełnionej centralną tematyką ich nowego wspólnego obrazu, czyli seksem i pożądaniem.
Archiwa tagu: dramat
„Womb” – recenzja
Rok temu ukazał się na naszych łamach wywiad z Benedekiem Fliegaufem, reżyserem filmu „Womb” z Evą Green i Mattem Smithem. Zarówno rozmowa z reżyserem jak i trailer, zapowiadały niezwykle oryginalne dzieło, sam film przyniósł jednak olbrzymie rozczarowanie.
„L’Apollonide” czyli oda do burdelu
Twórca „L’Apollonide” (po anglosasku przetłumaczonego na „House of Pleasaures”) bierze pod lupę jeden z paryskich przybytków uciech na przełomie wieków. Oprócz właścicielki luksusowego burdelu dla zamożnych dżentelmenów, reżyser „podgląda” także jej pracownice. Wśród nich znaleźć można Madeline, która przez swoje okropne okaleczenia zwana jest „Kobietą która się śmieje”, „weterankę ” Clotildę, marzącą o byciu szanowaną obywatelką i Pauline – naiwną debiutantkę, która dość szybko dostrzega brzydką rzeczywistość obranego zawodu.
Cienie przeszłości #4 – Matewan
„Shame” – zwiastun #2
Rok 2011 to bez wątpienia rok Michaela Fassbendera. Po komercyjnym sukcesie „X-Men:First Class”, aktor (jak na razie) nie rozmienił się na drobne i nadal optuje za produkcjami bardziej wyrafinowanymi artystycznie. Co prawda, z tego co zauważyła Agnieszka „Niebezpieczna Metoda” nieco rozczarowuje, to na szczęście jest jeszcze „Shame”.
„Bellflower” – recenzja
„Bellflower” – fabularny debiut scenarzysty i reżysera Evana Glodella – ogląda się najlepiej bez jakiegokolwiek przygotowania. To film, który ma w sobie tyle samo delikatności co niepohamowanej furii. Ma pełne predyspozycje by być filmem kultowym, ale również może stać się zapomnianym kuriozum.
„Another Earth” – recenzja
Nazwanie debiutu Mike’a Cahilla filmem science-fiction to mocna przesada. Pojawienie się tytułowej „drugiej Ziemi” to jedynie pretekst do filozoficznych rozważań na temat winy i przebaczenia, które choć nie grzeszą orginalnością, przybierają momentami ciekawą formę filmowej poezji.
Michael Fassbender Cię zawstydzi
„Hunger” duetu McQueen & Fassbender w kontekście ich kolejnej współpracy zawiesił poprzeczkę dość wysoko. Wysyp pochlebnych recenzji, a także nagroda za Główną Rolę Meską dla Michaela Fassbendera na festiwalu w Wenecji, jedynie potwierdziły, iż ich drugi wspólny film poziomem w niczym nie ustępuje debiutowi McQueena. Choć tematyka jest już zupełnie inna, to „Shame” zapowiada się na tak samo kontrowersyjny i niełatwy do strawienia obraz, z nie mniej artystycznie satysfakcjonującą stroną wizualną, a także kolejną niezapomnianą rolą przystojnego Irlandczyka.
Zapomniany mistrz powraca – pierwszy trailer „The Deep Blue Sea” Terence’a Daviesa
Terence Davies, choć podziwiany przez widzów i krytyków, należy do tych wielkich twórców kina, na których filmy się czeka, lecz niewiele się o nich mówi. Po 11 latach od nakręcenia ostatniego filmu fabularnego, Davies powraca ekranizacją sztuki Terence’a Rattigana pt.: „The Deep Blue Sea”.
Czytaj dalej Zapomniany mistrz powraca – pierwszy trailer „The Deep Blue Sea” Terence’a Daviesa
„Snowtown” – recenzja
Jak bardzo unikatowe potrafi być kino australijskie udowodniło nam „Królestwo zwierząt” Davida Michoda, które osobiście uważam za arcydzieło. W przypadku „Snowtown” mamy kontynuację tej samej estetyki wizualnej i tematyki zbrodni. Jednak mimo ogólnego pojęcia na temat tego z czym mam do czynienia, nic nie przygotowało mnie na ten seans…
„I Melt With You” – drugi zwiastun
Po niesamowitej zajawce promocyjnej i fajnym, ale dość enigmatycznym trailerze pojawił się właśnie pełnoprawny zwiastun „I Melt With You” – filmu, który bliżej przedstawiał nam swego czasu scenarzysta Glenn Porter.
Liam Neeson kontra krwiożercze czworonogi
O ile pomysł na kolejny film z motywem przewodnim „człowiek kontra okrutna natura” przywitałam z radośćią, to już wrzucenie do tego konceptu krwiożercych wilków uważam za czysty absurd i głupotę. Na pocieszenie zostaje Liam Neeson, któremu jak wiadomo żaden wróg nie straszny.







