Il Sangue dei Vinti… Krew Pokonanych

Michele Soavi był swego czasu uważany za najzdolniejszego ucznia Dario Argento. Wielu twierdzi nawet, że jego opus magnum, czyli „Dellamorte Dell’amore” jest lepsze niż wszystko co Argento do tej pory stworzył. Kontrowersyjna to teoria, aczkolwiek jakieś tam przesłanki aby tak twierdzić na pewno są.
Wygląda jednak na to, że po nakręceniu tego znakomitego filmu Soaviemu znudziło się szeroko pojęte kino grozy. Zaczął chałturzyć dla telewizji i ogólnie rzecz biorąc rozmieniać się na drobne.
Nie wydaje mi się aby najnowsze jego dzieło okazało się powrotem do najwyższej formy. „Il Sangue dei Vinti” co prawda wzbudza już kontrowersje na Półwyspie Apenińskim (pomimo, że film oficjalnie wejdzie do kin dopiero w styczniu), ale są one natury raczej politycznej niż artystycznej. Film opowiada o krwawych zbrodniach włoskich komunistycznych partyzantów tuż po wojnie – trudno dziwić się ostrym protestom włoskiej lewicy.

Odrzucając jednak kwestie polityczne, film zapowiada się raczej mizernie. Zwiastun nie zachwyca, widać po nim, że Soavi ostatnie lata kręcił głównie dla telewizji. Mimo to kilka ujęć przypomina, że lata temu reżyser ten potrafił wykazać się niemałą wrażliwością, i że można było o nim bez cienia przesady powiedzieć… artysta.

„Hansel & Gretel” – recenzja

ImageShack

Kraj: Korea Południowa
Rok produkcji: 2007

Reżyseria: Pil-Sung Yim
Scenariusz: Pil-Sung Yim

Obsada:

Jeong-myeong Cheon – Eun-Soo
Sim Eun-kyung – Young Hee
Ji-hee Jin – Jung Soon
Eun Won-jae – Manbok

A więc nawet w Korei znają historię o Jasiu i Małgosi. Co ważniejsze jednak, potrafią zgrabnie połączyć motywy ze starej europejskiej bajki ze swoją charakterystyczną poetyką nie tracąc przy tym nic na jakości. „Hansel and Gretel” to drugi film Pil Sung-yima, twórcy bardzo dobrego „Antarctic Journal”. Reżyser nakręcił dzieło chyba nawet nieco lepsze od debiutu.

ImageShack

Eun-soo jedzie spotkać się z ciężko chorą matką. Podczas podróży staje się jednak żywym przykładem na to, że telefon komórkowy niekoniecznie musi być przyjacielem kierowcy, zwłaszcza kiedy nawija się jadąc po niepewnej, mokrej drodze w środku ciemnego lasu. Samochód bohatera wpada w poślizg i ląduje gdzieś głęboko w rowie, Eun-soo traci przytomność. Po dojściu do siebie mężczyzna, nieco jeszcze oszołomiony rusza w las szukać pomocy. Oczywiście gubi się, traci przytomność i koniec końców ląduje w dziwnej chatce w samym środku puszczy. „Dom Szczęśliwych Dzieci” głosi tabliczka powitalna, mieszkańcy uśmiechają się serdecznie a wszystko mieni się kolorami niczym w kalejdoskopie. Czyli jak nietrudno się domyślić coś jest nie tak – i faktycznie, pięcioosobową rodziną, która mieszka w chatce wcale nie rządzą rodzice, lecz kilkunastoletni chłopiec Man-bok, oraz dwie jego młodsze siostry Young-hee i Jung-soon.

ImageShack

„Hansel & Gretel” to mroczna, czasem nawet nieco makabryczna baśń nie będąca – co zresztą widać po streszczeniu – bezpośrednią adaptacją popularnej historii dla dzieci. Fabuła koreańskiej produkcji ma z nią raptem kilka punktów stycznych. Bardziej to jednak historia o poszukiwaniu szczęścia i miłości, być może źle pojmowanej, przez dzieci nierzadko mylonej z zaborczością i totalnym podporządkowaniem. Choć z drugiej strony… czy faktycznie nie na tym polega miłość? Dzieci obwiniają też dorosłych za całe zło tego świata, a ostatnią rzeczą której pragną jest… by dorosnąć. Tyle że takie dość proste myślenie, opierające się na schematach „czarny-biały” owocuje tutaj w raczej destruktywne skutki. W każdym razie pragnące owego uczucia dzieci nie cofają się przed niczym aby otrzymać to, co sobie wymarzą, nierzadko posuwając się do rozwiązań ostatecznych. Mimo to muszę przyznać, że dzięki takiemu a nie innemu przedstawieniu postaci, dobrze życzyłem dzieciakom, czego po sobie raczej bym się nie spodziewał.

ImageShack

Duże wrażenie robi strona wizualna filmu. Zdążyłem już przywyknąć do faktu, że w większości koreańskich filmów każde ujęcie jest dopracowane do ostatniego szczegółu, nierzadko w sposób taki aby przypominało dzieło malarskie albo fotografię artystyczną. W przypadku „Hansel and Gretel” trend ów doprowadzono do skrajności. Film jest wręcz przeestetyzowany – mógłbym zaryzykować stwierdzenie, że to najbardziej kolorowy film z szeroko pojętego obrębu kina grozy jaki kiedykolwiek powstał. Z tym że – nie chcąc tu przesadnie spoilerować – to całe wizualne rozpasanie ma jak najbardziej swoje uzasadnienie w fabule, dlatego absolutnie nie wolno traktować tego jako wady. Trudno również narzekać na piękną, bardzo nastrojową muzykę, a i aktorstwo stoi na wysokim poziomie także – a może zwłaszcza – w przypadku małoletnich odtwórców głównych ról. W przypadku dzieci nie jest to przecież regułą.

ImageShack

Do pewnych rzeczy można się jak najbardziej przyczepić, pewne kwestie psychologiczne wypadają tu nieco niewiarygodnie, a i kilka elementów w fabule rozwiązano na zasadzie „bo tak”. Nie zmienia to jednak faktu, że „Hansel and Gretel” to jedna z najlepszych produkcji z wciąż filmowo mocnej Korei jakie miałem okazję ostatnio ujrzeć. Polecam.

Dusze do wynajęcia

ImageShack

Meksykanie atakują na polu fantastyki naukowej. 'Sleep Dealer’ przedstawia świat, gdzie USA opracowały nowy model pozyskania siły roboczej: róznego rodzaju roboty wykonują najtrudniejsze zadania, ale brak tu zaawansowanej sztucznej inteligencji. Zamiast tego jednostki są sterowane telemetrycznie przez… tanio wynajmowanych robotników w Meksyku. Aby przedstawić całą ideę reżyser, Alex Rivera nakręcił swoisty remake amerykańskiego, informacyjnego filmu 'Why Braceros?’ z lat 50. Tak jak oryginał pokazywał dlaczego robotnicy meksykańscy są potrzebni rozwijającej się gospodarce USA, tak 'Why Cybraceros?’ przedstawia nowe podejście do wykorzystania nie tyle rąk, co umysłów sąsiadów zza południowej granicy.

Fabuła filmu przedstawia losy dwóch młodych Meksykanów i Meksykanki. Memo trafia do centrum telemetrycznego by pracować 'zdalnie’ na budowie, Luz to dziennikarka kóra sprzedaje swoje wspomnienia rejestrowane za pomocą wszczepów, Rudy to pilot wojskowego zdalnie sterowanego samolotu…

httpv://pl.youtube.com/watch?v=zgGFICdbZlA

Cyberpunk to gatunek nieszczególnie ostatnio popularny. Być może południowoamerykańskie podejście do tematu okaże się powiewem świeżości? Premiera w marcu 2009.

I Come With The Rain

O proszę, a to zapowiada się dość intrygująco, nie wiem czemu wcześniej mi to umknęło. Reżyser Anh Hung Tran do tej pory tworzył raczej ambitne kino („Schyłek Lata”, „Rykszarz”). Tym razem Wietnamczyk próbuje swoich sił w bardziej komercyjnych rejonach. Trzeba jednak przyznać, że do „I Come With The Rain” (swoją drogą kapitalny tytuł) zgromadził wyjątkowo obiecującą międzynarodową obsadę – Josh Hartnett, którego coraz bardziej lubię. Widać, że chłopiec pomału zmienia się w całkiem niezłego aktora. Poza tym mocno niedoceniany Elias Koteas oraz silna wschodnia ekipa: Byung-hun Lee („A Bittersweet Life”) i Shawn Yue („In Love With The Dead”). Nie ukrywam, że po takich asach spodziewam się naprawdę dobrego kawałka kina. Jedyne czego się po zwiastunie obawiam to przeładowania atrakcjami – mroczny thriller, odrobina mistycyzmu, kino detektywistyczne, mocna akcja… nie za dużo? Mam nadzieję, że już wkrótce przekonamy się… że nie.

Sam film to historia eks-policjanta Kline’a (Hartnett) wynajętego przez chińskiego miliardera w celu odnalezienia zaginionego syna. Trop prowadzi do miejscowego gangstera (Lee Byung-hun). Kline jednak zanurzając się coraz głębiej w hongkoński półświatek jest jednocześnie dręczony przez wspomnienia związane z seryjnym mordercą Hasfordem.

Sam sam na „Księżycu”

ImageShack

Pojawiły się pierwsze zdjęcia z nadchodzącego 'Księżyca’, jednej z ciekawiej zapowiadających się pozycji S-F. Reżyserią zajął się Duncan Jones (znany także jako Zowie Bowie, syn Davida), zaś główną rolę odtwarza (niedoceniany, choć ostatnio na fali) Sam Rockwell.

Film opowiada historię Sama Bella, astronauty który właśnie kończy trzyletni kontrakt w bazie księżycowej. Choć przez cały ten okres mieszkał w samotności, a jego jedynym kompanem był komputer (głosu użyczył Kevin Spacey), to zachował zdrowe zmysły. Do czasu, kiedy w księżycowej bazie zaczynają się dziać rzeczy niewyjaśnione…

Obejrzyj zdjęcia >>

Poniżej dwa plakaty koncepcyjne.

Miłość, ból, chwała czyli plakat do „The Wrestler”

Darren Aronofsky skąpi materiałów prasowych,  jednocześnie umiejętnie podgrzewając atmosferę wokół jednego z najbardziej wyczekiwanych (nie tylko) przeze mnie filmów roku. Nareszcie pojawił się oficjalny plakat który prezentuję poniżej.

Tylko kiedy ujrzymy zwiastun tej metafizycznej opowieści o podstarzałym zapaśniku? Oby już niedługo…

Image Hosted by ImageShack.us

Aktualizacja: pojawiła się druga, chyba już ostateczna wersja tego plakatu [D’mooN]

ImageShack

Sezon na czarownice rozpoczęty!

W sieci pojawiły się dwa zdjęcia z planu najnowszego filmu z Nicolasem Cagem i Ronem Perlmanem zatytulowanego „Season of the Witch”.

Image Hosted by ImageShack.us

Historia toczy sie wokół grupy czternastowiecznych rycerzy którzy mają za zadanie przetransportować młodą kobietę oskarżoną o czary do pewnego klasztoru w górach. Kobieta podejrzewana jest o spowodowanie wybuchu rozprzestrzeniającej się epidemii dżumy.

Image Hosted by ImageShack.us

Sama fabuła jest intrygująca i oby Nicolas Cage nie zrujnował tego filmu!

„Dylan Dog” rusza już w styczniu

Image Hosted by ImageShack.usFilmowa adaptacja kultowego włoskiego komiksu Tiziano Sclavi o prywatnym detektywie Dylanie Dogu, mieszająca wątki nadprzyrodzone z klimatami rodem z horroru, włączając w to także spora szczyptę surrealizmu, rozpoczyna zdjęcia już w styczniu w Nowym Orleanie. Oficjalny kinowy tytuł dla przygód Detektywa Mroku będzie nosił nazwę „Dead of Night”.

Niby wszystko fajnie ale nazwisko reżysera: Kevina Munroe’a osobiście nie obiecuje mi zbyt wiele – ów pan znany jest z popełnienia dzieła pod tytułem Wojownicze Żółwie Ninja. Gdyby tego było jeszcze mało w głównej roli wiecznego kobieciarza i byłego alkoholika zobaczymy Brandona „Supermana” Routha.
Ciekawostką jest fakt iż fizyczny wygląd Dylana został zainspirowany przez angielskiego aktora Ruperta Everetta i w sumie szkoda, że nie wzięto się za adaptację tego komiksu parę lat wcześniej kiedy Everett był dość popularnym aktorem. Byłby to moim osobistym zdaniem trafniejszy wybór obsadowy. Mimo wszystko mam nadzieję, iż się miło rozczaruję gdy wreszcie film trafi na ekrany kin.

Coś dziwnego panoszy się na Dzikim Zachodzie…

Image Hosted by ImageShack.us

Będac fanką wszelkiego rodzaju pomieszania gatunków z miłym zaskoczeniem obejrzałam zwiastun „The Burrowers” J.T Petty’ego gdyż horror w klimatach westernu to rzecz rzadka i przeze mnie jak najbardziej pożądana. Na pierwszy rzut oka skojarzenia ze „Wstrząsami” jak najbardziej spodziewane jednak sam reżyser twierdzi iż element czysto horrorowaty był w fabule mniej ważny niż realia i klimat dawnego Dzikiego Zachodu.

Niespodzianką w obsadzie jest dawno nie widziany na dużym ekranie Clancy „Nieśmiertelny” Brown – co mnie osobiście cieszy gdyż darzę tego aktora dużą sympatią. Mam nadzieje ze „The Burrowers” doczekają się niedługo dystrybucji ponieważ jak na razie obraz ten można zobaczyć jedynie na wybranych festiwalach, oczywiście tylko zagranicznych.