Trzech znanych reżyserów z Korei. Trzy odmienne historie. Trzy różne gatunki filmowe. Jeden wspólny temat: koniec świata.
Zwiastun „Dark Shadows”

Ze zdjęć trudno było wywnioskować w jakim kierunku pójdzie burtonowska interpretacja „Dark Shadows”. Zwiastun jednak ukazuje (miejmy nadzieję) prawdziwe oblicze tego filmu.
The Action Heroe’s Guide to Saving Lives

„The Action Heroe’s Guide…” można uznać za swoiste połączenie „Bohatera ostatniej akcji” i „Dnia świstaka”. Połączenie naprawdę udane, trzeba dodać.
The Raid
Big Easy Express
„Big Easy Express” Emmetta Malloya należy do dość wąskiego i nieco zapomnianego nurtu dokumentów muzycznych. Z tego co o nim wiadomo, jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich wielbicieli folku… ale czy tylko?
Modus Anomali
Indonezyjczyk Joko Anwar to postać praktycznie nieznana. Wielka szkoda, bo choć jego filmografia nie jest wielka, znajdują się w niej filmy o olbrzymim potencjale, jak chociażby „Dead Time: Kala” – wizualnie powalający thriller z 2007 roku. Nowe dzieło Anwara – „Modus Anomali” – to film raczej minimalistyczny, ale po trailerze widać, że nie mniej ciekawy niż poprzednie.
The Aggression Scale
Przemoc nadal dobrze się sprzedaje. Tak dobrze, że thriller „The Aggression Scale” Stevena C. Millera został sprzedany dystrybutorowi jeszcze przed premierą na SXSW i jest obecnie reklamowany jako tegoroczny odpowiednik „Kill List”.
Keyhole
Guya Maddina albo się kocha albo nienawidzi. Jego filmy nawiązujące do estetyki kina lat 20-tych (głównie niemieckiego ekspresjonizmu) nie przemawiają do wszystkich. Jego nowy film – „Keyhole” – nie odbiega od tego wzorca, ale trailer zapowiada film przynajmniej interesujący.
In Our Nature
„In Our Nature” Briana Savelsona to typowy indie-dramat jakich pełno na niezależnych festiwalach. Jest w nim jednak coś ujmującego, a może to po prostu John Slattery?
Black Pond
Tegoroczny festiwal South By Southwest (SXSW) w rozkwicie więc warto zaprezentować przynajmniej kilka tytułów filmów, które znalazły się w jego programie. Na pierwszy rzut idzie ekscentryczna brytyjska komedia – „Black Pond”.
„John Carter” – recenzja

„John Carter” to film, który u fana science-fiction może spowodować wręcz lawinę ambiwalentnych uczuć. Z kolei publiczność głównonurtowa zapomni o nim pięć minut po seansie.


