
Prezentowaliśmy już zajawki „The Dark Knight Rises” oraz „The Hobbit„. Pora zatem na ostatni z trzech najbardziej oczekiwanych filmów 2012 roku. Panie i Panowie, Ridley Scott po 30 latach wraca do science-fiction!

Prezentowaliśmy już zajawki „The Dark Knight Rises” oraz „The Hobbit„. Pora zatem na ostatni z trzech najbardziej oczekiwanych filmów 2012 roku. Panie i Panowie, Ridley Scott po 30 latach wraca do science-fiction!
Najnowszy zwiastun do „Shame” Steve’a McQueena to swoista esencja unikalnej twórczości tego brytyjskiego artysty. Minimalizm słów (lub raczej ich brak) połączony z intensyfikacją obrazu, genialny aktorsko Michael Fassbender, a wszystko to w półtorej minuty przepełnionej centralną tematyką ich nowego wspólnego obrazu, czyli seksem i pożądaniem.
Rok 2011 to bez wątpienia rok Michaela Fassbendera. Po komercyjnym sukcesie „X-Men:First Class”, aktor (jak na razie) nie rozmienił się na drobne i nadal optuje za produkcjami bardziej wyrafinowanymi artystycznie. Co prawda, z tego co zauważyła Agnieszka „Niebezpieczna Metoda” nieco rozczarowuje, to na szczęście jest jeszcze „Shame”.
„Niebezpieczna metoda” ma z pozoru wszystko by być filmem wybitnym: kultowy reżyser, genialna obsada i tematyka krążąca wokół naszych najskrytszych pragnień i zwierzęcych popędów. Dzieło, które nie mogło się nie udać. A jednak…
„Hunger” duetu McQueen & Fassbender w kontekście ich kolejnej współpracy zawiesił poprzeczkę dość wysoko. Wysyp pochlebnych recenzji, a także nagroda za Główną Rolę Meską dla Michaela Fassbendera na festiwalu w Wenecji, jedynie potwierdziły, iż ich drugi wspólny film poziomem w niczym nie ustępuje debiutowi McQueena. Choć tematyka jest już zupełnie inna, to „Shame” zapowiada się na tak samo kontrowersyjny i niełatwy do strawienia obraz, z nie mniej artystycznie satysfakcjonującą stroną wizualną, a także kolejną niezapomnianą rolą przystojnego Irlandczyka.
„Hunger” Steve’a McQueena to jeden z mocniejszych debiutów filmowych ostatnich lat. Obraz, który boleśnie wstrząsa widzem, nie pozostawiając go obojętnym na długo po seansie. To także doskonały przykład wyjątkowego artyzmu w sposobie prezentowania dość brutalnej tematyki, jak i przełomowa rola Michaela Fassbendera. Nic więc dziwnego, iż wspomniani panowie postanowili połączyć siły w kolejnej produkcji.
Czytaj dalej Czy Fassbender i McQueen ponownie wstrząsną widzami?
Trudno nie znać postaci Jane Eyre. Jeśli ktoś nie czytał powieści Charlotte Bronte, z pewnością trafi prędzej czy później na jedną z osiemnastu ekranizacji kinowych czy dziewięciu telewizyjnych. Wraz z pojawieniem się najnowszej wersji w reżyserii Cary’ego Fukunagi, na usta ciśnie się pytanie o to, czy ta gotycka powieść z połowy XIX wieku może jeszcze wyglądać oryginalnie.
Zanim na ekrany trafi „Contagion„, swoją premierę będzie miał inny film Stevena Soderbergha. „Haywire” jest kolejnym dowodem na to, że Soderbergh to 'reżyser renesansu’ i żadnego gatunku się nie boi. Jest też kolejnym (po „The Girlfriend Experience”) filmem w którym główną rolę żeńską odgrywa kobieta raczej nie kojarzona z kinem.
Cronenberg. Fassbender. Mortensen. Cassel. Wspomniane nazwiska w zupełności mi wystarczą by niecierpliwie wyczekiwać „A Dangerous Method” w kinach. Do tego dochodzi jeszcze interesująca historia, oferująca ciekawe spojrzenie na narodziny psychoanalizy, ukazane poprzez pryzmat relacji Freuda z jego uczniem, Jungem. Centrum wydarzeń stanowi natomiast ich wspólna fascynacja pacjentką tego drugiego, Sabiną Spielrien (Kiera Knightley), której terapia będzie polegała właśnie na wykorzystaniu tytułowej „Niebezpiecznej Metody”.
Marvel niezwykle prężnie działa na niwie filmowej, ekranizując co poczytniejsze ze swoich tytułów w dość zawrotnym tempie. Niestety odbija się to na jakości prezentowanych produkcji, które w większości są mierne. Syndrom ten zaczął również dotyczyć serii „X-Men”, która od pewnego czasu notowała tendencję wyraźnie zniżkową. Jednak spieszę donieść, że sytuacja została opanowana. „X-Men: Pierwsza klasa” jest filmem bardzo dobrym!
AKTUALIZACJA: pojawił się także nowy międzynarodowy zwiastun.
Do premiery „X-Men: First Class” co raz bliżej (w Polsce już 3 czerwca!) tak więc i zapowiedzi filmowych pojawia się co raz więcej. Najnowsza jak zwykle odsłania co nieco nowych ujęć, a także pozwala przyjrzeć się bliżej młodym mutantom ze szkoły Charlesa Xaviera (jak i dość dramatycznym czasom w jakich przyszło im żyć).
Swego czasu w internecie można było obejrzeć międzynarodową zapowiedź „X-Men:First Class” różniącą się od dotychczasowej sporą ilością nowych ujęć z filmu. Problemem był fakt, iż była…. po rosyjsku. Na szczęście Japończycy nie stosują dubbingu i wspomniany zwiastun można już zobaczyć w pełnej audio-wizualnej krasie.