Ostatnio się zastanawiałam co dzieje się z tym filmem. Wiadomości o realizacji przygód niepokornego Purytanina, stworzonego przez „ojca” Conana – Roberta E. Howarda, pojawiły się już dwa lata temu. W międzyczasie w necie wyskoczyły 3 plakaty, a także parę rysunków koncepcyjnych ale potem długo, długo nic. Aż do dzisiaj. Tutaj i tutaj do obejrzenia nieco ujęć z planu.
Więcej o tym kim jest Salomon Kane i o czym dokładnie będzie film możecie dowiedzieć sie tutaj. W rolę Kane’a wciela się pamięty Marek Aureliusz z serialowego „Rzymu”, czyli James Purefoy, a obraz reżyseruje Michael J. Bassett (Deadwatch).
W swoim życiu przetrawiłam wiele dziwacznych, pokręconych i idiotycznych fabuł ale nie wiem czy zmęczę tą zaserwowaną w „OUTLANDER”. Choć z drugiej strony to jeden z tych obrazów do oglądania „na piwa” (czyli po pewnej ilości piw – tutaj obstawiam że po czterech – robi się 'znośny’ a czasem wręcz przyjemny)
Jim Caviezel wciela się w rolę Kainana, intergalaktycznego łowcy, który rozbija się na Ziemi w czasach wikińskiej ekspansji. Nie tylko musi poradzić sobie z adaptacją do nowych warunków ale także uporać z potworem, który zerwał się ze smyczy, a dokładnie z jego statku, i sieje spustoszenie gdziekolwiek się pojawi.
Pomimo tego iż, z racji swoich hobbistycznych zainteresowań, darzę Wikingów dużą sympatią to czuję, że szykuje się kolejny gniot przez duże G. Skandynawscy rabusie nie mają jakoś szczęścia w Hollywood – najpierw dorobiono im rogi, a potem jak już się trafia okazja do gościnnych występów na dużym ekranie, to zazwyczaj w czymś takim albo innym „Pathfinderze”. W miarę porządny wizerunek i poważne potraktowanie sprawy odmalował im jedynie jeden obraz (z okropnym podtytułem) „Beowulf – droga do sprawiedliwości”. Chociaż gdyby przymknąć oko na pewne nieścisłości w przedstawianiu filmowego wizerunku Wikingów, to 'bajkowy’ „13 wojownik” i animowany komputerowo „Beowulf”posiadały swój specyficzny urok.
Zastanawia mnie co skłoniło Jima Caviezela do zagrania w tym filmie? Myślałam, że po roli Mesjasza i torturach jakie zaserwował mu Gibson, chłopak będzie gustował w ambitniejszych produkcjach. No ale podobno torturowanemu człowiekowi psycha potem siada… Anyway poniżej zwiastun do obadania ( no i jeszcze Ron Perlman i John Hurt w obsadzie… czy oni mają jakieś osobiste problemy finansowe czy co?)
httpvh://www.youtube.com/watch?v=UG6nGeEmrcY
Film kompletnie nie miał wzięcia u dystrybutorów kinowych i miał trafić bezpośredio na dvd, ale w końcu ulitowała się nad nim firma Third Rail ( 'Hellride’ i 'Diary of the Dead’ ) i 23 stycznia 2009 roku ujrzymy to 'dzieło’ w amerykańskich kinach.
Wampiry są trendy i jazzy. Nie zrozumcie mnie źle, zawsze były. Tylko ostatnimi czasy wszędzie ich pełno…
Baltimore
Mike Mignola zdradził niedawno, że zamierza przenieść na ekran swoją nowelkę zatytułowaną „Baltimore, or The Steadfast Tin Soldier and the Vampire”. Rzecz traktuje o kapitanie Henrym Baltimore, żołnierzu który w trakcie jednej z bitew I Wojny Światowej natyka się na wampiry i daje się jednemu z nich we znaki. Jak wiadomo, krwiopijcy nie dają sobie w kaszę dmuchać, toteż nieświadomy niczego Henry ściąga na siebie (i resztę Europy) klątwę pod postacią wampirzej plagi. Film, wedle słów Mingoli ma być 'klasyczną opowieścią o wampirach’.
Problem w tym, że trudno o producenta, bo obecnie nikt nie jest zainteresowany 'klasycznymi opowieściami o wampirach’.
Remake „Twilight”
Tak, dobrze przeczytaliście. „Twilight” już doczekało się rimejku, na dodatek mroczniejszego niż oryginał. Mroczniusiego.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=1u718MmV0dg
Bonnie & Clyde vs. Dracula
Ponoć oparte na faktach. Autentycznych.
Against The Dark
Produkcja nowego patrzydełka z Seagalem musi nieźle galopować, bo pojawiła się już okładka wydania dvd. Chyba cofnę to co pisałem ostatnio. Stefek wygląda jak rasowy killer.
Dobrze umięśnione zmarszczki to podstawa w walce z krwiopijcami.
Underworld: Rise of the Lycans
Czego tu nie ma… Rycerze, zamki, lochy, wampiry, wilkołaki, romanse, zdrady, wojna, Rhona Mitra… Zapowiada się epickie, inspirujące dzieło.
Melagnea:
Rosencrantz and Guildenstern are Undead
Pamiętacie film Toma Stopparda „Rosencrantz i Guildenstern nie żyją”? Otóż powstał do niego… tak jakby sequel. Pewien młody i spłukany dramaturg otrzymuje ofertę wystawienia szekspirowskiego Hamleta w teatrze. Nie mając nic do stracenia akceptuje propozycję i z czasem odkrywa iż przygotowania do przedstawienia powoli zbaczają w bardzo nie hamletowskie rejony. Zaczyna podejrzewać, iż za wszystkim stoi pewien bardzo blady rumuński członek ekipy teatralnej.
W głównej roli występuje syn Dustina Hoffmana – Jake, a w pogromcę wampirów z włoskimi (mafijnymi) korzeniami wcielił się pamiętny Karate Kid czyli Ralph Macchio.
Ogólnie film jawi się jako inteligentna czarna komedia, bardzo w stylu Woody’ego Allena. Zwiastun można obejrzeć tutaj.
…to cię zmęczy. Mnie zmęczyło samo oglądanie zwiastuna 'Kill’, nowego filmu Mamoru Oshii (Ghost In The Shell)… Filmu? Właśnie, czy można mówić o filmie? Oshii zaprosił paru kumpli (Kenta Fukasaku, Takanori Tsujimoto, Minoru Taharato) do nakręcenia krótkich historyjek przedstawiających walkę, najlepiej na miecze. Łot, cała koncepcyja. Wygląda to na zlepek absolutnie nie pasujących do siebie kawałków celuloidu, a segment autorstwa Oshii sprawia wrażenie żywcem wyciętego z 'Avalon’…
W ostatnich latach z ekranów kinowych najczęściej straszyły nas (z mniejszym lub większym skutkiem) duchy, zombie i wampiry. Te ostatnie miały zresztą spore wzięcie w tym roku, zarówno w kinie (Twilight) jak i w telewizji (True Blood). Rok 2008 powoli zbliża się ku końcowi, wiec nasuwa się pytanie o to kto nas będzie przerażał przez kolejne dwanaście miesięcy? Odpowiedź może nie jest oczywista ale niektóre znaki na niebie i ziemi wskazują na pewną niszczycielską siłę, która nie narodziła się w umysłach ani opowieściach ludowych lecz istniała przez parę lat całkiem realnie i namacalnie. A mam tu na myśli nazistów. Ostatnimi czasy wyskoczyło nieco większych i mniejszych produkcji, które eksploatują 'Sfastyczne Zło’ na rożne sposoby:
„Dead Snow” czyli norweski ukłon w stronę takich kultowych klasyków jak Martwica Mózgu czy Martwe Zło. Czyli będzie i śmiesznie i strasznie. Zapraszam do krwawej galerii no i oczywiście do zapoznania się ze zwiastunem.
„Stone’s War” – fabularnie przypomina kalkę z krążącego gdzieś na dvd „Outpost” z Ray’em 'Punisherem’ Stevensonem. Grupa żołnierzy odkrywa w lesie tajemniczy bunkier w którym w czasie II Wojny niemieccy uczeni przeprowadzali tajemnicze eksperymenty. Okazuje się że nie wszystkie zostały zamknięte. Zwiastun tutaj.
„Iron Sky” – ta sama ekipa która stworzyła udany pastisz Star Treka – „Star Wreck” tym razem wzięła pod lupę nazistowski sen o podboju świata i to w dość niekonwencjonalny sposób bo z… kosmosu (zwiastun)
„Worst Case Scenario”jak na razie dostępne są tylko dwa zwiastuny zapowiadające tą produkcję ( zwiastun 1 i zwiastun 2 ) gdyż twórcy mają problemy z zebraniem odpowiednich funduszy aby ukończyć film. Szkoda byłoby gdyby ta kolejna wariacja na temat nazistowskich zombie nie doczekała się pełnej realizacji ponieważ charakteryzatorzy spisali się na piątkę!
„Werewolf Women of the SS”– choć to tylko fałszywy zwiastun towarzyszący filmowemu dwupakowi ze stajni Tarantino-Rodriguez to mimo wszystko bawi oko. Tylko trochę żal iż nie udało się Robowi Zombie nakręcić całego filmu (a miał taki zamiar ) – na osłodę zostały komiksy.
W kinie mainstreamowym również czeka nas inwazja III Rzeszy :
„Valkyrie” – Tom Cruise chce podreperować swoją upadającą karierę szykując zamach na Hitlera w thrillerze Bryana Singera. Zwiastuny obiecują mnóstwo napięcia i suspensu więc jakoś przeżyje scjentologicznego Cruise’a.
„The Reader” i „Good”– Kate Winslet i Viggo Mortensen wkładają niemieckie mundury licząc po cichu na Oskarowe nominacje ( więcej tutaj ).
„The Boy in Striped Pyjamas” czyli ekranizacja książki o tym samym tytule opowiadającej o przyjaźni syna nadzorcy obozu koncentracyjnego z żydowskim rówieśnikiem. Zwiastun tutaj.
„Inglorious Basterds” – najbardziej przeze mnie oczekiwana historia z hitlerowskimi mundurami w tle. Tarantino znowu bawi się gatunkami, tym razem eksploatując kino wojenne z pod znaku „Parszywej Dwunastki” czy „Złota dla Zuchwałych”. Brad Pitt jako Aldo Raine będzie dowodził grupą żydowsko-amerykańskich żołnierzy w tajnej misji na terenie okupowanej Francji. W pozostałych rolach dość międzynarodowa obsada: Diane Kruger, Til Schweiger i Maggie Cheung. A na dokładkę Mike Myers, Eli Roth i jako narrator Samuel L. Jackson.
Skoro jest taki boom na panów w niemieckich mundurach, to ja jeszcze poproszę o ekranizację „Red Snow” Steve Niles’a i remake (lub raczej wierniejszą adaptację) „Twierdzy”, oparty o książkę Paula Wilsona.
Z jednej strony to miłe, że ktoś zechciał pociągnąć dalej historię opowiedzianą w „Tajemnicy Syriusza”. Z drugiej jednak… wiadomo jak wyglądają niskobudżetowe kontynuacje wielkoekranowych filmów s-f. „Żołnierze Kosmosu” czy „Gatunek” doczekały się takiego rozwinięcia i wszyscy wiemy czym to się skończyło.
Poniżej okładka wydania dvd „Screamers: The Hunting”.
Jakoś tak się złożyło, że plakat ten umknął mi. Powód może być prozaiczny: zarówno osoba reżysera (Joseph Kahn, dotąd reżyser klipów muzycznych) jak i głównej gwiazdy (Hayden „Drewniak” Christensen) nie nastrajają pozytywnie.
Sam plakat to inna sprawa. Niezwykle zgrabne połączenie formy afiszów imprez rave, kolażu cyfrowego szumu i steampunkowej stylistyki. Idealny.
„Wij” z 1967 roku to jeden z najbardziej nastrojowych filmów grozy jakie miałem okazję ujrzeć w swoim nędznym życiu. Ale ponieważ nakręcono ten obraz za Żelazną Kurtyną, nie miał on aż takich szans na odpowiednią promocję i dotarcie do większej rzeszy ludzi na świecie (jak nierzadko przecież gorsze, hollywoodzkie filmy grozy z tamtych lat). Z czasem jednak ta adaptacja klasycznego dzieła Gogola obrastała kultem, a dziś śmiało można stwierdzić, że obok produkcji Mario Bavy to właśnie „Wij” wytyczył pewne nowe trendy estetyczne w materii horroru w latach sześćdziesiątych.
A to ci niespodzianka… będzie remake! Na szczęście biorą się za niego Rosjanie a nie Amerykanie, tak że istnieje nadzieja, iż coś sensownego z tego wyjdzie. Poniżej najświeższy zwiastun do nowego „Wija”.
Melagnea:
Pozwoliłam sobie dodać nieco inny zwiastun do nowej wersji „Wija”. Przygotowany raczej z myślą o zachodnim odbiorcy:
Zapraszam również tutaj, gdzie jest cała masa wijowatych zwiastunów do obejrzenia.
…czyli 'Winter Queen’, ekranizacja powieści 'Azazel’ Borisa Akunina (pod takim tytułem film będzie funkcjonował w niektórych krajach, także u nas).
XIX w., Moskwa. Bogaty student publicznie popełnia samobójstwo, pozostawiając majątek niejakiej lady Astair. Rosyjska policja do zbadania sprawy kieruje Erasta Fandorina, ciekawskiego, młodego detektywa. Fandorin, wietrząc w całej sprawie zagadkę, podejmuje śledztwo…
W jednej z głównych rół zobaczyć będzie można Millę Jovovich, scenariusz przygotował Gerard Soeteman, który współpracował z Verhoevenem także przy jego poprzednim filmie, „Czarnej Księdze”. Data premiery nie jest jeszcze ustalona, ale pojawiły się pierwsze plakaty promujące film.
Właściwa kampania reklamowa to w obecnych czasach nieodzowny element promocji prawie kazdego filmu, a już na pewno takiego w który włożono mnóstwo pieniędzy. Twórcy najnowszego Terminatora postanowili wprowadzić nieco 'życia’ w płaski świat plakatów filmowych i zaprezentowali na oficjalnej stronie dość interesujący pomysł na ożywienie tego medium. Przekonajcie się sami klikając tutaj.
'Edgar Allan Poe’s Ligeia’. Trochę to wstrętne, podpierać się nazwiskiem klasyka literatury przy okazji promocji filmu. Nawet jeśli sama fabuła jest luźno oparta o wątki z jego nowelki. Bo o wiernej ekranizacji mówić tu chyba nie można – całość uwspółcześniono, rozwleczono, a rzeczy o których niełatwo opowiedzieć, stara się pokazać. Miejmy nadzieję, że gdzieś między roztańczonymi pośladkami ponętnych dziewcząt a mgiełkami więzionymi w butelkach, starczyło miejsca na odrobinkę tajemnicy…
Na oficjalnej stronie filmu obejrzeć można zwiastun, kilka fotosów oraz zapoznać się z fragmentem pierwowzoru literackiego.