Archiwa tagu: guy ritchie

Holmes kontra Moriarty

Najnowsza zapowiedź kolejnej odsłony przygód słynnego detektywa, oprócz standardowych sztuczek do których przyzwyczaił nas Guy Ritchie  (wybuchy, potyczki, zwolnione tempo, no i humor oczywiście) przedstawia nam wreszcie głównego przeciwnika Holmesa. Poznajcie Profesora Jamesa Moriarty.

Czytaj dalej Holmes kontra Moriarty

Holmes kontra Moriarty – pierwszy zwiastun „Sherlock Holmes: A Game of Shadows”

Nakręcenie kontynuacji przygód Sherlocka Holmesa w reżyserii Guy’a Ritchiego było pewne jak amen w pacierzu. Pierwsza cześć okazała się sporym sukcesem, głownie dzięki odświeżeniu wizerunku słynnego detektywa i świetnej chemii miedzy Holmesem a Watsonem (plus zdrowej dawce lekkiego humoru i zmyślnej intrydze). Dlatego też, „jedynkę” zaliczam do moich ulubionych filmów i niecierpliwe wyczekuję jej kontynuacji, do której zwiastun zadebiutował dziś w sieci.

Czytaj dalej Holmes kontra Moriarty – pierwszy zwiastun „Sherlock Holmes: A Game of Shadows”

Sherlock Holmes – pierwszy zwiastun!

sherlock-holmes-banner2

Nareszcie w sieci pojawił się zwiastun do nowego spojrzenia na przygody legendarnego detektywa, w reżyserii speca od brytyjskiej gangsterki, Guy’a Ritchiego. W rezydenta mieszkania przy Baker Street wciela się charyzmatyczny Robert Downey Jr. , a jego nieodłącznego kompana, doktora Watsona, odgrywa Jude Law.
Czytaj dalej Sherlock Holmes – pierwszy zwiastun!

Porcja nowych zdjęć z „Sherlocka Holmesa” Ritchiego

sherlock-holmes-usatoday_banner

USA Today zamieściło dzisiaj parę interesujących fotek z nowego spojrzenia na przygody sławnego detektywa z Baker Street. Podobnoż wersja Guy’a Ritchiego ma zdecydowanie różnić się od standardów przyjętych w ukazywaniu tegoż bohatera. Spodziewać się możemy więcej humoru i ironii, a głównym motorem filmu ma być relacja Holmes-Watson. Czytaj dalej Porcja nowych zdjęć z „Sherlocka Holmesa” Ritchiego

Sherlock Holmes – nowe zdjęcie

Co prawda tylko jedno no ale lepszy rydz niż nic. USA Today zamieściło dzisiaj zdjęcie z najnowszego filmu Guya Ritchiego przy okazji artykułu o oskarowej nominacji Roberta Downey’a Jr za jego niesamowitą kreację w „Tropic Thunder” (polski tytuł nie przechodzi mi przez gardło z racji tego, iż jest idiotyczny).

Na fotce mamy oczywiście Downey’a Jr wcielającego sie w ikonę kryminalistyki z Baker Street 221B ze swoim nieodłącznym kompanem doktorem Watsonem (kreowanym przez Jude Law) plus 'pierwiastek kobiecy’ czyli Rachel McAdams. McAdams wciela się w Irene Adler, postać znaną z historii „Skandal w Czechach”. Mimo iż bohaterka pojawiła się tylko w w tym opowiadaniu zaliczana jest do bardziej znaczących postaci kobiecych. Jako jedyna potrafiła dorównać intelektem słynnemu detektywowi za co bardzo ją podziwiał. Czy taka też będzie w nowej wersji przygód Sherlocka Holmesa? To się okaże pod koniec listopada kiedy film zawita do kin.

ImageShack

Wcześniejsze zdjęcia są do obejrzenia w tym wpisie.

Great (?) Expectations by Melagnea

ImageShack

Gdybym musiała tak 'z biegu’ i bez zastanowienia podać tytuł filmu najbardziej przeze mnie wyczekiwanego, to bez wątpienia byliby to „Strażnicy” Zacka Snydera. Ekranizacja komiksu uznanego za 'biblię’ historii obrazkowych to nie lada wyzwanie, podobne do tego z jakim musiał się zmierzyć Peter Jackson gdy brał się za Tolkiena. Czy Snyderowi się udało? Cóż, sadząc po tych wszystkich zwiastunach, klipach i relacjach z planu zalewających od jakiegoś czasu Internet, pewna jestem, iż dzieło Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa trafiło we właściwe ręce. Czyli w ręce fana, a nie przypadkowego reżysera wynajętego przez studio. A to już na początek duży plus.

ImageShackSą reżyserzy i aktorzy na których nowe filmy zawsze chętnie czekam i zawsze chętnie oglądam. Guy Ritchie i Robert Downey Jr. na przykład. Miło więc wiedzieć że majstrują coś razem i jeszcze tak nietypowego jak nowe spojrzenie na „Sherlocka Holmesa”. Ufam, iż Guy Ritchie po rozwodzie z Madonną wrócił do formy, bo o aktorski popis pana Iron Mana raczej mogę być spokojna. A skoro już jesteśmy na Wyspach, to z niecierpliwością wyszukuję co raz to nowszych niusów (i niebawem na Opium pojawi się jakiś szerszy wpis na ten temat) w sprawie pewnego małego brytyjskiego filmu pt: „44 Inch Chest”, który ma ujrzeć światło dzienne 'gdzieś w 2009′. Nie dość że za popełnienie scenariusza odpowiedzialni są twórcy „Sexy Beast”, to jeszcze część ekipy  jest zaangażowana w ową nową produkcję. A dokładniej, Ray Winstone i Ian McShane – sama ta dwójka to już aktorskie creme de la creme, a co będzie gdy się do nich doda Toma Wilkinsona, Johna Hurta i Stephena Dillane’a? Zapowiada się kolejny świetny film gangsterski made in Britain. A na deser jeszcze Massive Attack przygrywający na soundtracku… po prostu cud, miód i orzeszki.

ImageShackKolejny reżyser który zawsze może liczyć na uwagę z mojej strony to oczywiście Quentin Tarantino. „Inglorious Basterds” to wydarzenie samo w sobie, więc mam nadzieję, że taki filmożerca jak Tarantino po raz kolejny zaskoczy nietypowym potraktowaniem wybranego gatunku filmowego, tym razem kina wojennego. Ale na szczęście nie kina spod znaku „Szeregowca Ryan’a” tylko „Parszywej Dwunastki” – takiego lżejszego, bardziej awanturniczego spojrzenia na ten gatunek bardzo  mi ostatnio  brakowało. Kolejna żelazna pozycja, bądź raczej osoba, na mojej liście to Viggo Mortensen, na dodatek w ekranizacji powieści Cormaca McCarthiego („To nie jest kraj dla starych ludzi”). Postapokaliptyczna „The Road” miała trafić do kin już pod koniec zeszłego roku, ale jakiś baran przesunął premierę na jak na razie nie znaną datę roku 2009. Choć w sumie to nawet dobrze… bo będę miała czas aby zapoznać się z literackim pierwowzorem. Skoro już jestem przy filmowych adaptacjach dzieł znanych pisarzy, to Martin Scorsese planuje na ten rok pokaz „Shutter Island” na podstawie prozy Dennisa Lehane’a. Pana Scorsese nie trzeba przedstawiać, a jeśli nazwisko Lehane nic nikomu nie mówi, to proszę sobie przypomnieć takie filmy jak „Rzeka Tajemnic” czy „Gdzie jesteś Amando?” – zapowiada się kawałek dobrego i solidnego kina, więc przełknę nawet Leonarda DiCaprio w obsadzie.

ImageShackNo to  teraz może coś z innej beczki? Horrorowej tudzież thrillerowej? Wampiry są na fali, a ja mam nadzieje że „The Wolf-Man” spowoduje, iż wilkołaki doczekają się paru fajnych filmów. Obsadę ma solidną (Del Toro, Hopkins, Weaving), historię intrygującą, a gotycko-wiktoriański klimat zdaje się być odpowiednio zaserwowany. Czyli to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Oby Joe Johnston się spisał, bo chciałabym ujrzeć więcej futrzaków na kinowym ekranie. Co prawda aż tak bardzo nie przepadam za horrorami, ale za to  przepadam bardzo za horrorowymi komediami, to też bardzo mnie intryguje „Jennifer’s Body”. Historia o opętanej przez demona cheerleaderce, która wykańcza kolegów z klasy, być może nie byłaby warta mojej uwagi gdyby nie fakt, iż wyszła z pod ręki Dablo Cody. Czyli pani co to prowadzi fajny blog i dostała Oskara za scenariusz do „Juno”. A pamiętacie takiego pana, który nazywa się Richard Kelly? Zrobił kiedyś jeden niezależny i już dziś kultowy film pod tytułem „Donnie Darko” a następnie dostał kupę kasy na kolejny obraz i dal ciała z „Southland Tales”. Dowiódł tym mojej teorii, iż większość reżyserów, których małe i niekomercyjnie debiuty reżyserskie zyskały rozgłos i uznanie, przy kolejnej produkcji (już takiej za duże pieniądze i profesjonalnej) – głupieje (patrz: Neil Marshall i jego „Doomsday”). Kelly być może  zrehabilituje się za poprzednią porażkę swoim najnowszym obrazem „The Box”. Podstawy są: film oparto o opowiadanie Richarda Masthesona (a później jeden z odcinków kultowej „Strefy Mroku”) o młodym małżeństwie które pewnego dnia otrzymuje tajemnicze pudełko z dziwnym przyciskiem w środku. Po przyciśnięciu guzika mają otrzymać milion dolarów. Ale nie ma nic za darmo – gdy to nastąpi umrze jedna osoba.

ImageShackNo i na koniec zostawiłam swoje oczekiwana związane z filmami kostiumowymi. Dwie produkcje z pogranicza dramatu, przygody i historii szczególnie mnie zainteresowały. Pierwsza to „Agora” z Rachel Weisz wcielającą się w myślicielkę i astrologa żyjącą w starożytnej Aleksandrii. A druga to „Valhalla Rising” bo nie dość, że o wikingach, to jeszcze z Madsem Mikkelsenem. A za kamerą – Nicolas Vinding Refn znany do tej pory z twardego kina współczesnego, więc tym bardziej ciekawa jestem jego spojrzenia na do tej pory obcy mu gatunek.

Czy te filmy spełnią moje oczekiwania? Cóż, czas pokaże. Być może kilka okaże się stratą czasu a kilka faktycznie będzie wartych wydanych na nie pieniędzy. Ogólnie jestem dobrej myśli i liczę po cichu, że w tym roku zaskoczy mnie jeszcze nie jeden film, niekoniecznie ten z listy 'wyczekiwanych’ – jakiś niepozorny, kompletnie niezauważony przez mainstreamową publiczność, na który natknę się przypadkiem, lub taki który w pierwszym odruchu kompletnie zignoruję i docenię dopiero gdy przyjdzie na to właściwa pora.

Great (?) Expectations by Stark

Great (?) Expectations by D’mooN

Komiksomatografia #2

Rynek komiksowy to ogromna i nieskończona kopalnia filmowych pomysłów i gotowych scenariuszy więc dziwnym nie jest iż Hollywood, które ostatnio cierpi na kompletny brak oryginalnych idei tak chętnie korzysta z literatury obrazkowej.

W najbliższym czasie czeka nas kolejny zalew lepszych i gorszych komiksowych adaptacji:

Thor

ImageShack

W planach jest już kolejna ekranizacja komiksowej ikony ze stajni Marvela. Tym razem historia skupi się na alter ego pewnego studenta medycyny, które jest nikim innym jak samym skandynawskim bogiem wojny przysłanym na Ziemię aby chronić ludzkość. Za reżyserię ma odpowiadać Kenneth Branagh – dość zaskakujący wybór moim zdaniem (ale chyba za dziesięć lat nie ostanie się żaden reżyser, który w swojej filmowej biografii nie będzie posiadał filmu na podstawie komiksu). Gotowego obrazu można się spodziewać 16 lipca 2010 roku.

We3

ImageShackWspółreżyser „Kung Fu Pandy” wyraził chęć pokierowania filmową adaptacją jednej z mini serii Granta Morrisona. Komiks opowiada historię trzech zwierząt (kota, psa i królika) które przy pomocy cybernetycznych skafandrów bojowych zostają przemienione w maszyny wojenne na usługach armii. Zwierzakom ta nowa fucha nie bardzo się podoba, więc postanawiają zwiać i odszukać swój dom. Co ciekawe film ma posiadać kategorie 'R’, mimo futrzanych milusińskich w rolach głównych.

Sgt. Rock

ImageShackPrzygody sierżanta Franka Rocka na frontach Drugiej Wojny Światowej mają być kolejnym filmem Guya Ritchiego, zaraz po ukończeniu prac nad „Sherlokiem Holmesem”. Reżyser podobno upatrzył już sobie konkretnego aktora do tytułowej roli i zaznaczył, iż nie jest to żaden z jego dotychczasowych współpracowników, ale ktoś kompletny nowy.

To nie pierwsza próba przeniesienia tego komiksu na kinowy ekran. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewiećdziesiątych John Milius napisał scenariusz, a Arnold S miał zagrać twardego jak stal sierżanta (co byłoby nieco dziwne, bo Rock był rodowitym Amerykaninem).

Zwiastun do „Wolverine: Origins”

I się doczekałam…No i czego tu nie ma? Wybuchy, ucieczki, bokobrody, pościgi, gołe klaty, wojny, bokobrody, wybuchy, bokobrody, patetyczna muzyka, Logan atakujący helikopter i ogółem spory zalew testosteronu. Co prawda nie mam nic przeciwko oglądaniu Hugh Jackmana w tych jego seksownych bokobrodach i opiętym podkoszulku, pokazującego adamantowe pazury, ale ufam iż pozostało w tym filmie miejsce na jakąś porządną fabułę?

Sherlock Holmes na pierwszych oficjalnych zdjęciach

Image Hosted by ImageShack.us

Ostatnio w Hollywood historie o początkach karier wszelkiej maści kultowych popkulturowo postaci cieszą się sporym wzięciem. Spotkało to już (na szczęście z udanym skutkiem) Batmana i Jamesa Bonda, a teraz przyszła kolej na Sherlocka Holmesa. Przyznam iż dla mnie historia o początkach kariery najsłynniejszego detektywa wszech czasów staje się niezwykle intrygująca gdy doda się do niej Roberta Downey’a Jr. w tytułowej roli i Guy’a Ritchiego na fotelu reżysera.

W sieci zadebiutowały pierwsze oficjalne zdjęcia z filmu: