
„Strange Sounds” jest obrazem dość wyjątkowym – chyba jedynie „Clean, Shaven” Kerrigana i „Eri Eri rema sabakutani” Aoyamy posługiwały się sferą dźwiękową w tak bezkompromisowy sposób.
recenzje i analizy filmów

„Strange Sounds” jest obrazem dość wyjątkowym – chyba jedynie „Clean, Shaven” Kerrigana i „Eri Eri rema sabakutani” Aoyamy posługiwały się sferą dźwiękową w tak bezkompromisowy sposób.

Najnowszy film Alfonso Cuaróna to prawdziwe kinowe przeżycie. Film, w którym doznania zmysłowe odgrywają równie dużą rolę co emocje. Może nawet większą. Jeśli planujecie obejrzeć „Gravity” to koniecznie w kinie!
Jak jest cena dziecięcego kłamstwa? Film Thomasa Vinterberga to genialna odpowiedź na to pytanie.

Obudził się. Léos Carax, a właściwie Alexandre Oscar Dupont, mistrz cinéma du look – francuskiego neobaroku. Zjawisko światowego kina, reżyser, który sam do kina nie chodzi i żyje w niewłaściwej epoce. Mój ulubiony dziwak przedstawia właśnie pierwsze od czasów „Poli X” z 1999 (!) pełnometrażowe dzieło. Jesteście ciekawi, jak wygląda wylewający się z ekranu surrealizm, w którym zakochała się publiczność na ostatnim festiwalu w Cannes?
Czytaj dalej „Holy Motors” – recenzja
Najnowszy film Quentina Tarantino sprawi, iż pewnie niejeden sięgnie po klasycznego „Django”. W bogatej filmografii Sergio Corbucciego znaleźć można również obraz, który po dziś dzień pozostaje jednym z bardziej niekonwencjonalnych przykładów swojego gatunku: „Il Grande Silenzio” z 1968 roku.
„Dziwolągi” Toda Browninga to film, który zadziwił i zaszokował publiczność tak skutecznie, że po dziś dzień nikomu nie przeszło przez myśl by ideę tego dzieła przełożyć na język kina współczesnego.

Gdybym miał się pokusić o ocenę obrazu Riana Johnsona w jednym zdaniu, brzmiało by ono tak: „Looper” to dobry film, ale fatalne science-fiction.
„Moonrise Kingdom” to dowód na to, że gatunek komediowy w rękach prawdziwego artysty, może stać się czymś więcej niż tylko rozrywką. To urokliwa bajka dla starszych (czyt.: „dorosłych”) dzieci, pełna szaleństwa, namiętności, ale też niepozbawiona goryczy.

W tym roku na ekranach zobaczyć będziemy mogli trzy animacje o horrorowym rodowodzie. Wygląda na to, że czarny koń tego wyścigu już się pojawił.
„Sound of my voice” – mimo swoich niedoskonałości – przywrócił mi wiarę w kino niezależne, mądre i nowatorskie.

„Jesteś Bogiem” zaskoczył mnie pozytywnie. To naprawdę przyzwoity film, nie wybitny, ale dobry. Polecam wszystkim, bo wcale nie trzeba być fanem Paktofoniki, ani nawet hip-hopu, żeby znaleźć w nim coś interesującego.